advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

"Tarcza Wschód". Ogrodzenie i tyle? Ekspert wylicza, co można zrobić za 10 mld zł

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
21.05.2024 06:49
Zapowiedziana przez premiera "Tarcza Wschód" ma kosztować 10 mld złotych. Zdaniem Mariusza Cielmy, pomysł Donalda Tuska to pewnie przede wszystkim nowoczesne ogrodzenie na granicy z Rosją i Białorusią. Ekspert z "Nowej Techniki Wojskowej" wskazał w TOK FM na podobne rozwiązania z historii: dobre z Niemiec i złe z Francji.
|
|
fot. Grzegorz Dąbrowski/Agencja Wyborcza.pl

Na 'Tarczę Wschód', której realizację zapowiedział Donald Tusk, ma być przeznaczonych 10 mld złotych. Według Mariusza Cielmy z 'Nowej Techniki Wojskowej' projekt to przede wszystkim wiele niewiadomych.

Czas pokoju i czas wojny

Premier poinformował, że 'Tarcza Wschód' to projekt czas pokoju i wojny. - Czas pokoju łatwo możemy sobie wyobrazić, bo to zapewne będzie coś takiego, co widzimy teraz na granicy z Białorusią - komentował Cielma w 'Połączeniu', dodając, że nowe zabezpieczenia mają być efektywniejsze od płotu, który znamy z granicy z Białorusią.

- Bo jednym z zarzutów wobec tej zapory było to, że było tam za mało nowoczesnych rozwiązań - przypomniał.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Rozmówca Jakuba Janiszewskiego przypomniał, że płot na granicy z Białorusią kosztował niecałe 2 mld zł. Skoro więc teraz mówimy o 400 kilometrach i 10 mld zł, to widać, że spora część tej kwoty będzie przeznaczona na zabezpieczenia na czas pokoju.

Generał o czarnym scenariuszu wojny na Ukrainie. 'Rozzłośzczę Rosję'

Przygotowane, żeby wysadzić

Dużo większą niewiadomą jest to, co zostało nazwane przez premiera Tuska fortyfikacjami. Jak powiedział gość TOK FM, zwykle pod tym określeniem wyobrażamy sobie bunkry, schrony, umocnienia, rowy przeciwczołgowe.

Według redaktora naczelnego 'Nowej Techniki Wojskowej' takie rozwiązania nie pozwolą raczej na zbyt kompleksowe wzmocnienie granicy z Rosją i Białorusią. Problemem - jak wyjaśnił - jest też sam pas graniczny. Ma on przecież raptem kilkanaście metrów głębokości. A jak pokazuje wojna w Ukrainie, skuteczne są dopiero głębokie, zbudowane na wiele kilometrów wgłąb fortyfikacje z polami minowymi i oczywiście wojskiem. - Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy wszystkie nadgraniczne gminy zmienili w sieć transzei i tego typ rozwiązań. Zresztą na to by takie środki (10 mld złotych) nie wystarczyły - powiedział Cielma.

- Można spojrzeć na to, co robiły Niemcy Zachodnie podczas zimnej wojny - mówił, przypominając, że Niemcy postawili na przygotowanie systemu militarnego, ale też infrastruktury. - Jeszcze do lat 90. XX wieku mosty, drogi, przęsła i wiele innych miejsc było przygotowane pod to, żeby to wysadzić (w razie zagrożenia - red.) - mówił. Chodziło o utrudnienie przeciwnikowi przemieszczania się w głąb kraju.

Według eksperta łatwo sobie wyobrazić wprowadzenie przepisów nakazujących przygotowanie - przy istotnych z punktu widzenia wojska inwestycjach - niecek pod ładunki wybuchowe. By np. nasze drogi nie stały się w sytuacji zagrożenia autostradami, z których skorzysta przeciwnik. 

'Tarcza Wschodnia'. Nie można powtórzyć błędu Francuzów

Cielma przywołał też przykład inwestycji, które nie powinny być dla nas przykładem. Jak mówił, chcąc obronić się przed Rosją i Białorusią, nie powinniśmy popełniać tego samego błędu co Francuzi ze swoją linią Maginota.

'Nie chcemy, żeby mieszkańcy Podlasia żyli jak na froncie'. Generał jednoznacznie o 'Tarczy Wschód'

- Zbudowali ją tylko na granicy z Niemcami, a ofensywa poszła przez Ardeny, czyli przez Luksemburg, Belgię - przypomniał ekspert. Dla nas nauka z tego płynie taka, że myśląc o obronie przed państwami ZBiR-u (Związku Białorusi i Rosji) należy pamiętać o zabezpieczeniu się od strony granicy z Litwą. Ale wtedy - jak podkreślił Cielma - pojawi się trudny do przełamania problem, że odgradzamy się od sojuszników.