Czerwona kartka dla Szymona Marciniaka. "Byłem krnąbrny"
O Szymonie Marciniaku zrobiło się głośno, gdy został wybrany na głównego sędziego finału piłkarskich mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku. Jednak już od kilku lat jest zaliczany do ścisłej światowej czołówki w swoim fachu. Prowadził spotkania m.in. na Euro 2024 i finał Ligi Mistrzów 2022/23. W TOK FM przyznał, że jego sukcesy zachęcają młodych ludzi do tego, by szkolić się na sędziów piłkarskich.
- Od razu im mówię, że nie każdy będzie sędziował finały mistrzostw świata, ale każdy może się odnaleźć na boiskach, choćby trzecio- czy czwartoligowych. To da im ogromną frajdę. Ogromnie się cieszę, że chłopcy i dziewczynki widzą, iż w tym zawodzie można osiągać sukcesy i oglądać największe turnieje z bliska jak ja. Często teraz słyszę od młodych, że chcą być Marciniakami - stwierdził i zaraz dodał, że nie można być 'drugim Marciniakiem', co często powtarza początkującym sędziom. - Chodzi o to, że każdy ma inne możliwości. Więc trzeba iść swoją drogą, ale też nie popełniać tych błędów, które ja mam na koncie - dodał.
Rozmówca Przemysława Iwańczyka zwrócił uwagę, że jeszcze 20 lat temu sędziowanie nie miało tak dobrej sławy. - Bo też cały polski futbol był w czarnym zaułku, na zakręcie - powiedział i zaraz dodał, że dziś jest już inna sytuacja. - Widzę, jak wiele osób zapisuje się na kursy sędziowskie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gros tych osób gdzieś się wykruszy. Bo niektórzy mają większe ambicje niż umiejętności. Albo po prostu brakuje im cierpliwości, a tej w sędziowaniu trzeba dużo - podkreślił.
Czego jeszcze potrzeba, by być dobrym arbitrem? - Znaleźć złoty środek między byciem dla piłkarzy policjantem i dobrym kolegą. Zażyłość z nimi nie może być zbyt mocna, bo oni chcą sprawiedliwości, ale tylko dla siebie - powiedział gość TOK FM.
Czerwona kartka dla Szymona Marciniaka. "Byłem krnąbrny"
Szymon Marciniak opowiedział również o czasach, gdy był jeszcze "krnąbrnym" piłkarzem. - Byłem też bardzo charakterny i nie potrafiłem przegrywać. To akurat dobra cecha charakteru, ale nie zawsze popłacała. Dostawałem sporo kartek - nie krył sędzia.
Wspomniał sytuację, kiedy został sfaulowany, a zawodnik, który to zrobił, zobaczył "tylko" żółty kartonik. - Byłem przekonany, że będzie czerwony. Zerwałem się więc na nogi i zacząłem w stosunku do sędziego używać słów niezbyt kulturalnych, że tak powiem bardzo "dyplomatycznie". Sędzia zapytał, czy to już wszystko. Odpowiedziałem, że tak. Byłem szczęśliwy, że wylałem z siebie ten jad. On stwierdził: "No, dobrze", po czym pokazał mi czerwony kartonik. Tym sędzią był Adam Szymański, dziś mój kolega - stwierdził z uśmiechem.
W Lennona uderzył nie tylko Babiarz, lecz także abp Depo. Ekspert łapie się za głowę
Przyznał, że do dzisiaj została w nim "sportowa złość". Ostatnio ją poczuł na mistrzostwach Europy. Przypomnijmy, był na nich wymieniany w gronie kandydatów, którzy mogliby poprowadzić finał turnieju. Przypadła mu jednak funkcja sędziego technicznego. - Ale też dla mnie najważniejszy jest sport. Nie można płakać i się obrażać. Głowa do góry i pierś do przodu - podsumował gość TOK FM.