Tak może się skończyć obława na Tadeusza Dudę. "Pesymistyczny scenariusz"
- Od piątku służby szukają 57-letniego Tadeusza Dudy, który miał zastrzelić dwie osoby i ranić trzecią;
- Sprawca miał być w sobotę zauważony przez patrolujących policjantów, w kierunku których oddał strzał i zbiegł;
- Michał Piekarski z Uniwersytetu Wrocławskiego w TOK FM punktował błędy policji. Wskazał m.in. na przestarzałe wyposażenie, ale też braki w szkoleniu, o których mówiła wielokrotnie NIK;
- Zdaniem eksperta, późno podjęto też decyzję o użyciu bezzałogowego samolotu.
Od piątku trwa obława na 57-letniego Tadeusza Dudę, który miał śmiertelnie postrzelić córkę i zięcia oraz ranić teściową. W sobotę mężczyzna, który miał przypominać sprawcę, oddał strzał w kierunku patrolujących okolicę policjantów i zbiegł.
- Jeśli to faktycznie była ta osoba, świadczy to o tym, że jest bardzo pewna siebie. Mało prawdopodobne jest to, że operacja zakończy się na przykład tym, że sprawca popełni samobójstwo. Być może będzie usiłował stawiać opór do końca, to pesymistyczny scenariusz - skomentował w 'TOK360' dr Michał Piekarski z Zakładu Studiów nad Bezpieczeństwem Uniwersytetu Wrocławskiego.
Obława na Tadeusza Dudę. "Wyposażenie nierzadko pamięta czasy PRL"
W ocenie gościa Wojciecha Muzala w akcji poszukiwawczej popełnione szereg błędów. - Późno pojawiła się informacja, że zwrócono się o pomoc do wojska, które posiada choćby samoloty bezzałogowe, które potencjalnie mogą ułatwić rozpoznanie tak dużego terenu. Pojawia się też pytanie o dynamikę działań, w momencie, kiedy uzyskano informację, że mamy takie zdarzenie i sprawca się ukrywa - wyliczył.
Zdaniem eksperta, służby powinny też brać pod uwagę to, że sprawca będzie wracał do miejsca zdarzenia, próbował prosić o pomoc krewnych czy znajomych.
Inna rzecz, jak dodał, że choć podano, że w akcji bierze udział 500 osób (nadal nie wiadomo, czy to całkowita liczba zaangażowanych, czy tylko uczestnicy jednej zmiany), to do wsparcia lepiej wyposażonych oddziałów prewencji zostali skierowani także policjanci z innych pionów. - Niestety ich wyposażenie alarmowe nierzadko pamięta czasy PRL. Karabinki Kałasznikowa, hełmy, spora część kamizelek ochronnych prawdopodobnie też nie jest pierwszej młodości - stwierdził.
A to tym bardziej, jak dodał, że policja przez wiele lat była niedofinansowana. - Chwaliła się nagraniami z użyciem śmigłowca Blackhawk, który według dostępnych publicznie informacji nie posiada żadnych systemów obserwacji, kamer światła dziennego czy termowizyjnych. Jedynym narzędziem obserwacyjnym są oczy osób na pokładzie - punktował przy tym ekspert.
Zwracał też w tym kontekście uwagę, że Najwyższa Izba Kontroli regularnie krytykowała szkolenia policji. Jak przypomniał, nierzadko "okazywało się, że frekwencja na obowiązkowych strzelaniach wynosiła nie sto procent, a na przykład osiemdziesiąt".