Niemcy: Prawo państwowe stoi nad Kościołem. Nie można zwalniać

Wyroki niemieckich i europejskich sądów mogą stać się zwiastunem zmian w Kościele katolickim w Niemczech. Trybunał w Strasburgu skasował wyroki niemieckich sądów i uznał wyższość przepisów prawa państwowego nad zasadami stosowanymi w Kościele katolickim. Zasady zatrudniania i prawo kościelne są zdaniem obserwatorów dyskryminujące.

Sprawa, o którą poszło, jest jednym z kilku przykładów spektakularnych decyzji sądowych ostatnich czasów. Chodziło o zwolnienie przez instancje kościelne kierownika chóru kościelnego z powodu "złego prowadzenia się". Kierownik chóru żył w separacji z żoną i żył w konkubinacie z kobietą w ciąży. Kościół uznał to za niedopuszczalne i zwolnił go z pracy, a niemieckie sądy potwierdziły słuszność takiej decyzji. Tymczasem sędziowie w Strasburgu skasowali wyrok i uznali, że Kościół nie miał takiego prawa, bo prawo państwowe stoi ponad Kościołem.

Kościół to my

- W niemieckim Kościele katolickim ta decyzja wywołała poruszenie, bowiem jest kolejnym zwiastunem "koniecznych zmian w Kościele", mówi Christian Weisner z organizacji "Wir sind Kirche" (tłum. "Kościół to my"). Jego zdaniem sygnał ze Strasburga jest czytelny: Prawo do samostanowienia Kościoła jest ograniczone.

Zaczęło się od wykorzystywania seksualnego nieletnich

Pierwszy poważny krok w kierunku zmian w postrzeganiu praw Kościoła nastąpił w wyniku afer wokół wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży. Sygnały tego typu Kościół przez wiele lat ignorował i zapewniał, że problemy są rozwiązywane we własnym zakresie. Nie było też obowiązku ścisłej współpracy z instytucjami państwowymi.

W wyniku licznych skandali papież Benedykt XVI nakazał Kościołowi na całym świecie współpracę z organami ścigania. -To był ważny punkt zwrotny w dotychczasowej polityce; wręcz krok milowy - twierdzi Weisner. Także inne orzeczenia sądowe mogą być zdaniem obserwatorów postrzegane jako zwiastun zmian.

Bezlitosny Kościół

Skasowanie decyzji niemieckich sądów przez Trybunał Praw Człowieka jest jednym z kilku przypadków precedensowych, jakie w ostatnim czasie miały miejsce w Niemczech. Dopiero niedawno sąd w Augsburgu nie zgodził się na zwolnienie z pracy przez Kościół katolicki jednej z przedszkolanek. Przebywając na urlopie wychowawczym po urodzeniu dziecka, 39-letnia pracowniczka katolickiego przedszkola przyznała się, że żyje w związku lesbijskim. Kościół uznał to za powód do natychmiastowego wymówienia pracy.

- Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wyjątkowo surowe podejście Kościoła do pracowniczki - mówi Christian Weisner z "Wir sind Kirche" i tłumaczy, że "wymówienie nastąpiło, kiedy przedszkolanka znajdowała się w okresie ochronnym po urodzeniu dziecka". Kościół chciał ją natychmiast pozbawić świadczeń przysługujących osobom przebywającym na urlopie wychowawczym, nie bacząc na szczególną sytuację matki. Sąd uznał działanie Kościoła za niezgodne z prawem.

Obrzezanie uszkodzeniem ciała

Także najnowsze orzeczenie Sądu Krajowego w Kolonii wywołuje oburzenie wśród przedstawicieli Kościoła katolickiego. Chodzi o zakaz obrzezania chłopców z powodów religijnych. Nadreński sąd uznał, że ważniejsze od tradycji religijnej rodziców jest ochrona dzieci przed obrzezaniem, które zakwalifikowano jako uszkodzenie ciała. Pomimo oburzenia i ostrej krytyki ze strony kardynała Joachima Meisnera, metropolity diecezji kolońskiej, jak i kurii, Kościół nie wniósł apelacji, ponieważ nie liczy na zmianę decyzji sądu.

Nowa era?

W Kościele katolickim takie decyzje są alarmujące, bo pokazują, że sądy coraz częściej podejmują decyzję na rzecz praw człowieka, ograniczając tym samym prawa Kościoła. Zdaniem obserwatorów ostatnie orzeczenia mogą wywołać debatę na temat prawa kościelnego, które w wielu punktach, zwłaszcza jeżeli chodzi o prawo pracy - nie jest zgodne z prawem państwowym. W sytuacji, kiedy Kościół katolicki jest drugim po sektorze publicznym pracodawcą w Niemczech (650 tys. osób), może to mieć duże znaczenie.

Niemieckie organizacje katolickie oczekują, że podobnych wyroków przybędzie w najbliższym czasie. - Sądzimy, że nadszedł czas, by przeprowadzić reformy, a decyzje sądów potwierdzają, że nie jest to nasze subiektywne odczucie - ocenia Christian Weisner. Debata sprowadza się zdaniem ekspertów do pytania: jak niedemokratyczne mogą być instytucje kościelne w demokratycznym państwie? Zwłaszcza w kraju, w którym prezydent jest żonaty, ale żyje w związku nieformalnym z przyjaciółką, a minister spraw zagranicznych deklaruje publicznie, że jest gejem. - Kościół katolicki też musi iść z duchem czasu - uważa działacz organizacji "Kościół to my" - a dystans, jakiego obecnie nabrał do wiernych, wydaje się być za duży".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed

Elita wikipedystów wybrała najlepsze zdjęcia 2011 roku Wikimedia Commons [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM