"Putin już nie może klęknąć, musi zadać cios". Gen. Koziej wyjaśnia, jak to uderzenie może wyglądać

Trwa kryzys ukraiński. Gen. Stanisław Koziej porównał go w TOK FM do walki bokserskiej między Rosją i Zachodem. - Powinniśmy się spodziewać, że prezydent Putin będzie musiał z tego zwarcia wyjść z ciosem. Nie może klęknąć, nikt za niego nie rzuci białego ręcznika na ring - mówił były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Zobacz wideo

W piątek doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan powiedział, że istnieje znaczące ryzyko, że do ataku na Ukrainę dojdzie jeszcze przed końcem igrzysk olimpijskich w Pekinie 20 lutego. Sullivan podkreślił, że amerykański wywiad nie ma informacji na temat tego, czy rosyjski prezydent Władimir Putin podjął już decyzję o wznowieniu agresji przeciwko Ukrainie. Dodał jednak, że ryzyko inwazji rośnie wraz z napływem kolejnych sił u granic Ukrainy. Rosja tym doniesieniom zaprzecza.

Zdaniem prof. generała Stanisława Kozieja - byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego - "żyjemy w wielkim natłoku informacyjnym" dot. kryzysu ukraińskiego. - Określiłbym to jako walkę bokserską Rosji i Zachodu. Musimy sobie uświadomić, że to warunki nowej zimnej wojny, a nie czasy spokoju czy odprężania lat 90., kiedy świat próbował budować bezpieczeństwo na zasadach współdziałania. Rosja teraz narzuciła Zachodowi warunki zimnowojenne - mówił w TOK FM. 

Jego zdaniem ostatni napływ wiadomości, jaki do nas dociera, świadczy o tym, że Rosja utraciła inicjatywę w wojnie informacyjnej. - Zachód stale informuje o planach Rosji. Ona jest teraz w takim przekonaniu, że albo Zachód zna jej tajemnice, albo ją stawia pod ścianą. Jeśli zrobi tak, jak Zachód mówi, to będzie oznaczało, że jest sterowana. To dla Rosji sytuacja bardzo niekomfortowa i powinniśmy się spodziewać, że prezydent Putin będzie musiał z tego zwarcia wyjść z ciosem. Nie może klęknąć, nikt za niego nie rzuci białego ręcznika na ring - tłumaczył.

Jak może wyglądać ten cios, który przywódca Rosji zada? - Spodziewam się, że Rosja może zastosować swój wynalazek strategiczny z ostatnich lat, czyli deeskalację konfliktu przez eskalację. To najlepiej jest widoczne na przykładzie doktryny nuklearnej Rosji. Putin zakłada, że gdyby prowadził już konflikt i zaczął go przegrywać, to odpaliłby ostrzegawcze nuklearne uderzenie gdzieś na morzu, by dać sygnał: "Stop! Siadamy do stołu i negocjujemy koniec wojny". Więc podobną metodą – oczywiście bez broni nuklearnej – może posłużyć się Putin, żeby wyjść z honorem z tego narożnika - stwierdził generał.

Co Putinowi pozwoli wyjść z twarzą?

Zaznaczył jednak, że niekoniecznie Putin musi przeprowadzić otwartą i całościową inwazję na Ukrainę. To - zdaniem Stanisława Kozieja - będzie dla przywódcy Rosji ostatecznością. - Jemu mogłoby wystarczyć odnowienie agresji podprogowej, jaką do tej pory stosował w Donbasie. Niby tam nie ma Rosji, a wszyscy wiemy, że jest. Więc może dojść do odnowienia takiego konfliktu, ale już w innych rejonach Ukrainy po to, żeby wprowadzić tam "siły pokojowe" i uznać te regiony jako niepodległe państwo. W ten sposób Putin mógłby sparaliżować prozachodnie aspiracje Ukrainy - powiedział.

Jak dodał, prezydent Rosji może także w różnych częściach Ukrainy inicjować przewroty, pucze. - Tego typu techniki pozwoliłyby wyjść Putinowi z twarzą z tej sytuacji. Bo on nie może pozwolić sobie na klęknięcie i przyznanie się przed Rosjanami, że się zapędził i musi się wycofać - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM