Atak na Ukrainę. Jak daleko od granicy Polski spadły pociski?

W nocy z 23 na 24 lutego Rosja rozpoczęła pełnoskalowe działania wojenne na Ukrainie. O godzinie czwartej rano czasu polskiego wyemitowano przemówienie Władimira Putina, w którym ogłosił rozpoczęcie "wojskowej operacji specjalnej w Donbasie". Według najnowszych informacji ostrzelano także cele na zachodzie Ukrainy, a liczba ataków wciąż rośnie.

Wojna na Ukrainie. Jak daleko od granicy Polski spadły pociski?

Dotychczasowe działania zbrojne na Ukrainie koncentrowały się przy wschodniej i północno-wschodniej granicy. Mieszkańcy zagrożonych terenów mogli więc kierować się na zachód kraju, który uchodził za bezpieczny. Jednak po rosyjskim ataku z 24 lutego to postrzeganie się zmieniło. "Rosyjskie wojska z różnych kierunków atakują ukraińskie miasta, w tym od strony okupowanego Donbasu i Krymu" - poinformowało ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

W związku z narastającą agresją Rosji wobec Ukrainy, wiele osób pyta, jak daleko od granicy Polski spadły pociski? Aktualizowane na bieżąco mapy z oznaczonymi atakami mówią jedno - naprawdę blisko. Agencje TASS i Reuters informują o strzałach w regionie lwowskim, a więc niedaleko granicy polsko-ukraińskiej. Miasto Lwów od polskiego Przemyśla dzieli nieco ponad 100 km, czyli dwie godziny drogi samochodem. Rosyjskie pociski spadły też na Iwano-Frankowsk, czyli trochę ponad 200 km od Przemyśla, oraz Łuck leżący ok. 220 km na wschód od Lublina.

Atak Rosji na Ukrainę. Wybuchy słychać w całym kraju

Jak podają ukraińskie i zagraniczne media, rosyjskie wojsko zaatakowało w wielu miejscach, na wschodzie i zachodzie kraju. Pociski spadły do tej pory m.in. na Kijów, Odessę, Mikołajów i Charków. Siły zbrojne Rosji naruszyły także granice państwowe Ukrainy. Na filmach z przejść granicznych publikowanych w mediach społecznościowych widać kolumny wojskowych pojazdów, atakowane są lotniska i obiekty wojskowe. Więcej informacji na temat miejsc ataku przygotowaliśmy w osobnym artykule.

Dzisiejsze działania zbrojne rosyjskiego wojska wywołały mobilizację we wszystkich państwach NATO, do których należy także Polska. Po godzinie jedenastej marszałek Elżbieta Witek poinformowała, że "Sejm pracuje, ale będziemy pracować w stanie nadzwyczajnym. Wszyscy posłowie wiedzą o tym, że nie ma żadnych wyjazdów, gdyby była pilna potrzeba, żeby się spotkać. Czekamy na ustawę o obronie ojczyzny, gotowi jesteśmy do pracy w każdym czasie".

DOSTĘP PREMIUM