Po co Rosjanie ostrzelali poligon w Jaworowie? "To oczywisty sygnał polityczny"

W niedzielę nad ranem rosyjskie wojska dokonały ostrzału rakietowego poligonu w miejscowości Jaworów, około 20 km od granicy polsko-ukraińskiej. Piotr Żochowski z Ośrodka Studiów Wschodnich tłumaczył w TOK FM, dlaczego Kreml zdecydował się na taki krok.
Zobacz wideo

W niedzielę rano lwowskie władze obwodowe podały, że rosyjskie lotnictwo zaatakowało Międzynarodowe Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa, bardziej znane jako jaworowski poligon wojskowy. Znajduje się niecałe 40 km od Lwowa i ok. 20 km od granicy z Polską. Według Piotra Żochowskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich, miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo. Tym bardziej że jeszcze przed atakiem wiceminister spraw zagranicznych Rosji ostrzegał, że jego kraj odpowie na dostawy uzbrojenia dla Ukrainy. - No i odpowiedzieli - przyznał gorzko ekspert. 

Wskazał, że Rosjanie wstrzymywali się do tej pory od atakowania celów wokół Lwowa. - Jak rozumiem, w związku ze swoim zaniepokojeniem trwającymi dostawami uzbrojenia dla Ukrainy, zdecydowali się teraz na atak na poligon w Jaworowie i na budynki położone wokół niego, czyli centrum szkoleniowe sił zbrojnych Ukrainy - powiedział Żochowski.

Ponadto - jak mówił - jest to realizacja dotychczasowej, konsekwentnie stosowanej taktyki rosyjskiej. - Codziennie są niszczone kolejne obiekty wojskowe, lotniska, jak również infrastruktura cywilna, którą Rosjanie uznają za możliwą do wykorzystania w celach wojskowych - powiedział Żochowski. - Tutaj pokazali, że także cele leżące na skraju zachodniej Ukrainy są w ich zasięgu. To oczywisty sygnał polityczny: jeżeli państwa zachodnie będą pomagać Ukrainie, to i tak ta pomoc nie będzie skuteczna, bo my ją będziemy niszczyć - dodał.

Ekspert OSW zwrócił także uwagę, że Ukraińcy podają, że w wyniku ataku zginęło 35 osób, zaś rosyjska propaganda mówi o ponad 180 osobach. - Jeszcze było to okraszone komunikatem, że zabito najemników napływających na Ukrainę, którzy mają walczyć z Rosjanami. Mamy zatem silny przekaz dezaprobaty rosyjskiej, wobec przedsięwzięć związanych z umacnianiem obrony ukraińskiej - ocenił.

"Brutalna taktyka, te ataki mają charakter terrorystyczny"

Oprócz ataków na obiekty wojskowe, Rosjanie konsekwentnie ostrzeliwują też domy mieszkalne, szkoły czy szpitale. - Takie działanie skierowane jest na wywołanie paniki, załamanie nastrojów społecznych i zastraszenie społeczeństwa ukraińskiego i przeniesienie odpowiedzialności za śmierć ludności na władze ukraińskie, które nie godzą się na kapitulację. To brutalna taktyka, te ataki mają po prostu charakter terrorystyczny - alarmował Żochowski. 

Jego zdaniem Kreml wysyła coraz ostrzejsze sygnały, że decyduje się na twardą okupację zajętego terytorium i powiększenie - prawdopodobnie - swojego obszaru działania, stosując wręcz taktykę "spalonej ziemi". Odniósł się do sytuacji w okrążonym przez Rosjan Mariupolu. - To jest wywołana perfidnie przez Rosjan klęska humanitarna, dążenie do zagłady miasta - mówił. Przypomniał, że Rosjanie ostrzeliwują nawet korytarze humanitarne, nie zezwalają na dostarczenie chociażby leków dla miejscowej ludności. - Tu widać zamysł, że Mariupol ma zostać - nie chcę powiedzieć - zmieciony z powierzchni ziemi, ale do tego jest blisko. Ma stać się symbolem ukarania miejscowych obywateli za stawianie oporu Rosjanom - mówił.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM