"Rosja ma wielu przyjaciół w istotnych miejscach". Ekspertka o finansowaniu przez Kreml zachodnich organizacji

- Powinniśmy naciskać na to, żeby organizacje pozarządowe były transparentnie finansowane a te, które współpracują z Rosją, musiały się z tego publicznie wytłumaczyć - mówiła w TOK FM prof. Elżbieta Korolczuk z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Soderntorns.
Zobacz wideo

Przez ostatnie 10 lat ruchy antygenderowe otrzymały ponad 700 milionów dolarów z Rosji, Europy i Stanów Zjednoczonych - to wniosku z raportu o fundatorach "ekstremistów religijnych", za którym stoi  Europejskie Forum Parlamentarne na Rzecz Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych. Na aktualne znaczenie tych ustaleń, zwracała uwagę w TOK FM prof. Elżbieta Korolczuk z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Soderntorns, współautorka książki "Kto się boi gender? Prawica, populizm i feministyczne strategie oporu".

- Dzisiaj, kiedy mamy do czynienia z brutalną wojną, warto się zastanowić nad tym, jak to się dzieje, że np. takie instytucje jak Watykan w sposób jasny i wyrazisty nie określają się po stronie napadniętego, czyli Ukrainy i nie wskazują Rosji jako agresora. I jak to się stało, że Rosja ma tylu przyjaciół w bardzo eksponowanych miejscach - jak Marine Le Pen czy włoscy politycy - np. Matteo Salvini - mówiła prof. Korolczuk.

Jak wskazała socjolożka, Rosja gwałtownie weszła na ten "rynek antygenderowy" około 2012-2013 roku, z dużą ilością pieniędzy. - Sprzeciwianie się równości stało się częścią szerszego projektu politycznego, którego celem jest zohydzenie tzw. Zachodu, a szczególnie Unii Europejskiej - podkreśliła.

Gościni Anny Piekutowskiej przekonywała, że "to nie jest przypadek, że po zajęciu Krymu w 2014 roku Rosja nie spotkała się z istotnymi sankcjami międzynarodowymi". - Nie stała się pariasem Europy, tylko była cały czas częścią obiegu politycznego i kulturowego. W dużej mierze właśnie dzięki przyjaciołom w istotnych miejscach. W Polsce zapewne też można by kilka osób wymienić, które w mniej lub bardziej zawoalowany sposób propagowały tę antyeuropejską, antyzachodnią wizję, w której to właśnie z Rosji możemy czerpać moralne wartości - powiedziała prof. Korolczuk. 

Zdaniem badaczki, chodzi o przepływ zarówno poparcia politycznego, pieniędzy, jak również idei. - Sytuacja, w której w Rosji zabrania się tzw. propagandy homoseksualnej - czyli de facto w ogóle mówienia o tym, że istnieje homoseksualizm, funkcjonowania organizacji pomagających osobom LGBT+, to dla ludzi o tak bardzo ultrakonserwatywnych poglądach, jak niektórzy przedstawiciele Kościoła w Polsce, dowód na to, że Rosja idzie w dobrym kierunku - mówiła. 

"Watykan próbuje lawirować"

Ekspertka oceniła też, że postawa papieża Franciszka wobec ataku Rosji na Ukrainę jest powiązana z tym, że Kreml finansuje organizacje antygenderowe, które często mają katolickie czy chrześcijańskie wartości na sztandarach.  - W Polsce, może dlatego, że nasz Episkopat jest o wiele bardziej otwarcie ultrakonserwatywny niż Watykan, często widzi się papieża jako człowieka, który jest bardziej progresywny, otwarty, ma równościowe poglądy. Tymczasem, kiedy analizowałam jego różne wypowiedzi, okazało się, że ta wizja się nie utrzymuje - stwierdziła Korolczuk.

I dodała, że papież bardzo wyraźnie przeciwstawia się prawom kobiet czy prawom mniejszości seksualnych do równości. - Nie mówi, że mają dokładnie takie same prawa, jak reszta ludzkości. Bardzo często wypowiada się też negatywnie o gender czy ideologii gender, twierdząc, że to kulturowa kolonizacja i trzeba przed tym bronić rodzinę - mówiła prof. Korolczuk.

Dodała, że powiązań Kościoła z Rosją jest więcej. - Polski episkopat spotkał się przecież z patriarchatem rosyjskim kilka lat temu i pogratulował mu wspaniałej roli w kształtowaniu prawodawstwa w Rosji - przypomniała.

Zdaniem ekspertki Watykan "próbuje lawirować". - Chce zachować wizerunek progresywnego gracza, mieć możliwość odgrywania politycznej roli jako potencjalny rozjemca czy negocjator, ale nie chce jasno postawić się po stronie tych, którzy są atakowani - mówiła.

"Nie może być tak, że sponsorem są oligarchowie rosyjscy, a my udajemy, że wszystko jest OK"

Prof. Korolczuk wskazała, że konieczny jest nacisk opinii publicznej na organizacje współpracujące z Kremlem, podobnie jak np. obecnie na korporacje. - Te organizacje bardzo wybiórczo bronią praw rodzin. To jest gra o władzę - mówiła. - Powinniśmy wszyscy jako opinia publiczna mocno naciskać na to, żeby organizacje pozarządowe były transparentnie finansowanie, a te, które miały czy mają jakiś rodzaj współpracy z Rosją, musiały się z tego publicznie wytłumaczyć. I żeby taka współpraca była dla organizacji pozarządowych i różnych aktorów życia publicznego uwłaczająca i kompromitująca. Nie może być tak, że finansują ich oligarchowie rosyjscy a my udajemy, że wszystko jest OK - podsumowała prof. Korolczuk.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM