"Wszystkie ślady prowadzą do Moskwy". Wyciek z gazociągów Nord Stream "to niepokojący sygnał"
Szwedzka Narodowa Sieć Sejsmologiczna poinformowała we wtorek o zarejestrowaniu
Według Szwedów do pierwszej eksplozji doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, do drugiej w poniedziałek wieczorem. Później doszło do wycieku gazu w jednym miejscu nitki Nord Stream 2 i w dwóch punktach Nord Streamu 1 w okolicach Bornholmu.
Także we wtorek w Goleniowie (zachodniopomorskie) miało miejsce symboliczne uruchomienie przesyłu gazu przez gazociąg Baltic Pipe. Gazociąg tworzy nową drogę dostaw gazu ziemnego z Norwegii poprzez Danię do Polski.
Wybuchy na Nord Stream. Robert Tomaszewski: Wszystkie ślady prowadzą do Moskwy
- To bardzo niepokojące. Szczególnie, że te - jak informują Szwedzi - podwodne wybuchy zdarzyły się bardzo blisko przecięcia się obu Nord Streamów z Baltic Pipe - komentował w TOK FM Robert Tomaszewski, starszy analityk Polityki Insight. Jak dodał, choć jeszcze nie wiadomo, kto za tym stoi, to "wszystkie ślady prowadzą do Moskwy". - Obserwujemy teraz ceny gazu na giełdzie holenderskiej TTF - wystrzeliły one o 20 proc. To zdarzenie ma miejsce momencie, w którym odpalamy nasza Baltic Pipe - ocenił ekspert.
Sygnał z Kremla o możliwościach Rosji
Według goszczącego w 'Wywiadzie Politycznym' analityka do spraw energetycznych, wybuchy na Nord Stream mogą być "sygnałem, że Rosja ma możliwości uderzenia w podwodne gazociągi, głównie w te łączące Europę z Norwegią".
- Wydaje się, że Rosja podkręca kryzys energetyczny i grozi Europie zupełnie fizycznie. Aktami terrorystycznymi na naszą infrastrukturę krytyczną - wskazał Tomaszewski.
Podkreślił, że Europa musi na to jakoś odpowiedzieć. - Zgaduję, że w najbliższych dniach będziemy obserwować odpowiedź ze strony europejskiej na temat zabezpieczenia tej infrastruktury, czy to przy większym wykorzystaniu marynarek wojennych, czy podwodnych dronów, czy innego rodzaju tego typu sprzętu - zastanawiał się ekspert.