Będzie 4-dniowy tydzień pracy w Polsce? W Belgii już tak pracują. Sprawdzamy jak to działa

Projekt zmian w kodeksie pracy skracający tydzień pracy trafił do Sejmu. Podobne zmiany są testowane w wielu krajach. Od poniedziałku Belgowie pracują krócej. Obowiązuje ich 38-godzinny tydzień pracy. Sprawdzamy, jakie zdanie na temat skrócenia czasu pracy mają jego przeciwnicy.

Będzie 35-godzinny tydzień pracy? Skąd pomysł na skrócenie czasu?

Do Sejmu trafił projekt ustawy skracający tydzień pracy z 40 do 35 godzin.

Podobne zmiany są na różnych etapach procedowania w wielu innych krajach. W Belgii 38-godzinny tydzień pracy zaczął obowiązywać w miniony poniedziałek. W Wielkiej Brytanii test przeprowadzany w 70 brytyjskich firmach skończy się w listopadzie. Podobne rozwiązania testują też Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Nowa Zelandia i Irlandia.

Uzasadnieniem dla skracania czasu pracy jest konieczność poprawy stanu zdrowia pracowników oraz zapobieganie wypaleniu zawodowemu, które staje się plagą w dzisiejszym świecie. W Polsce problem wypalenia potwierdziły badania przeprowadzone przez Smartscope na zlecenie Nationale-Nederlanden. Okazało się, że aż 2/3 polskich pracowników zauważa u siebie objawy wypalenia zawodowego.

Skrócenie czasu spędzanego w pracy ma przynieść wiele korzyści:

  • pracownicy mają mieć więcej czasu na odpoczynek,
  • będą mogli spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi,
  • pojawi się więcej przestrzeni na kontakt z naturą,
  • będzie czas na aktywność fizyczną.

Wszystkie te elementy mają poprawić kondycję fizyczną i psychiczną pracowników. Jednym ze spodziewanych, pozytywnych skutków zmiany ma być także wzrost wydajności.

Krótszy tydzień pracy. Jakie przyniesie zmiany w organizacji pracy firm

Projekt ustawy przewiduje, że skrócenie czasu pracy do 35 godzin, nie będzie powodowało zmniejszenia pensji. Pracownicy, choć będą spędzać w pracy mniej czasu, mają otrzymywać takie samo wynagrodzenie.

Projekt nie przewiduje także ograniczeń w sposobie organizacji czasu pracy w okresie rozliczeniowym w przedsiębiorstwach. Wskazuje możliwość dalszego prowadzenia systemu pracy w trzech ośmiogodzinnych zmianach, jeśli takie są potrzeby firmy.

Na tym etapie prac nie wiadomo jeszcze czy 5 godzin pracy mniej w każdym tygodniu będzie oznaczało wolne piątki.

"Dyskusje będą się toczyć zapewne wokół tego, czy tydzień pracy ma być czterodniowy, a wszystkie piątki wolne jak soboty, czy gwarancja będzie dotyczyć łącznego czasu pracy w tygodniu: zamiast obecnych 40, ustanawiając normę powszechnie stosowaną na 35 godzinach pracy tygodniowo" - przewiduje Strafa Biznesu.

Krótszy tydzień pracy wystartował w Belgii. Ma spowodować "uelastycznienie rynku pracy"

Belgia, w której krótszy tydzień pracy obowiązuje już od poniedziałku, podeszła do tego problemu elastycznie.

Pracownicy i przedsiębiorcy będą mogli wybrać, czy wolą pracować dłużej przez 4 dni w tygodniu i mieć dodatkowo wolny piątek, czy wolą krótszego dnia pracy w każdym z pięciu dni w tygodniu.

W pierwszym przypadku weekend zostanie wydłużony z dwóch do trzech dni i będzie się zaczynał już w czwartek po pracy.

Szef rządu, zapowiadając wprowadzaną zmianę, powiedział, że jej celem jest uelastycznienie krajowego rynku pracy i zapewnienie obywatelom oraz firmom większej swobody.

4 dniowy tydzień pracy. O tym mówią przeciwnicy rozwiązania

Efekty krótszego czasu pracy w Belgii są jednak krytykowane już dziś, czyli kilka dni po wprowadzeniu zmiany. Pojawiają się głosy, że "skondensowany" tydzień pracy będzie stwarzał problemy organizacyjne. Z kolei związki zawodowe zwracają uwagę, że wybór 4-dniowego tygodnia pracy i wydłużenie godzin w ciągu dnia, będzie miał wpływ na większe obciążenie pracą i większe zmęczenie pracowników.

Przeciwnicy rozwiązania, także w Polsce — o czym pisaliśmy już w TOK FM — mówią o stratach rentowności firm, które ponoszą te same koszty, przy krótszej dostępności pracowników.

Eksperci zwracają też uwagę na to, że nie we wszystkich branżach można liczyć na poprawę wydajności pracowników. Nie dotyczy to branż zatrudniających pracowników fizycznych. Tu przyspieszenie może prowadzić wprost do zwiększenia liczby wypadków.

Magdalena Włastowska, ekspert ds. bezpieczeństwa pracy W&W Consulting komentując polski projekt ustawy, podkreśliła, że nie wyobraża też sobie, jak ma zwiększyć wydajność operator wózka widłowego, którego zadaniem jest przewozić towary w magazynie z miejsca na miejsce. Aby to zrobić, musiałby jeździć szybciej, a to stałoby się niebezpieczne.

Ekspertka powołała się na dane GUS, które pokazują, że 60,8 proc. wypadków w pracy jest spowodowanych przez nieuwagę ze strony pracownika, a 26,1 proc. przez pośpiech.

Źródła: Infor.pl, Strefa Biznesu, Business Insider

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM