,
Obserwuj
Świat

"To musi być duża siła". Gen. Skrzypczak wskazuje, co może przesądzić o powodzeniu ukraińskiej ofensywy

4 min. czytania
03.04.2023 06:35
Wierzę w to, że Ukraina niebawem będzie na tyle silna, że będzie mogła rozpocząć ofensywę. Choć oczywiście zależy to od stopnia zaawansowania pomocy Zachodu. Moim zdaniem Ukraina nadal nie jest więc gotowa do szerokoskalowej operacji - ocenił w TOK FM były dowódca Sił Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak.
|
|
fot. AP / AP

- Polskie lub słowackie myśliwce MiG-29 pomogą naszej armii, ale nie stanowią znaczącego wsparcia, podobnie jak francuskie Mirage 2000 lub brytyjsko-niemiecko-włoskie Tornado; pilnie potrzebujemy samolotów wielozadaniowych czwartej generacji i nowszych, takich jak amerykańskie F-16 - ocenił w środę rzecznik ukraińskich sił powietrznych Jurij Ihnat.

Ukraina apeluje o pomoc do sojuszników nieprzerwanie do lutego 2022 roku, czyli od ataku Rosji. Jak mówił - przed tygodniem do liderów UE - prezydent Wołodymyr Zełenski : "Wspólnie możemy uwolnić Ukrainę od rosyjskiego zła jeszcze w tym roku, ale nie możecie się wahać, nie można spowolnić pomocy zbrojeniowej, zwlekać z nowymi sankcjami; to da czas Moskwie na odzyskanie sił i wówczas wojna przeciągnie się na lata". Jak wskazał, pomoc ostatnio spowolniła.

Jakie szanse ma ukraińska ofensywa?

Także były dowódca Sił Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak uważa, że pomoc Zachodu dla Ukrainy nie jest wystarczająca. - Wierzę w to, że Ukraina niebawem będzie na tyle silna, że będzie mogła rozpocząć ofensywę. Choć oczywiście zależy to od stopnia zaawansowania pomocy Zachodu. Mimo wszystko ta pomoc militarna jest - w mojej ocenie - spóźniona. I nie jest przekazywana w takiej ilości, jakiej by Ukraina oczekiwała. Moim zdaniem Ukraina nadal nie jest jeszcze gotowa do szerokoskalowej operacji - ocenił w "Poranku Radia TOK FM".

Rozmówca Piotra Maślaka zwrócił uwagę, że media przekazują informacje o przekazaniu kilkunastu czołgów, kilkunastu pojazdów. A to - jak wskazał - zdecydowanie za mało. - Potrzeba kilkuset czołgów. Na bazie tego sprzętu trzeba sformułować kilkanaście brygad, które będą bardzo mobilne, bardzo silne uderzeniowo. I będą zdolne do przeprowadzenia głębokiej operacji, bo przecież o to chodzi, żeby ta operacja doszła aż do brzegu Morza Azowskiego. Żeby rozciąć to połączenie lądowe, które łączy Krym z Rosją - podkreślał gen. Skrzypczak.

Jak wyjaśnił, potrzebny do tego jest ogromny potencjał, który wykona operację na głębokość 100 km. - Rosjanie przez blisko 10 miesięcy poczynili postępy na głębokość 50-60 km. Także miejmy świadomość tego, że to musi być duża siła - powiedział ekspert.

Były dowódca Sił Lądowych wskazał, że obecnie to nie sprzęt, który może wolno, ale jednak cały czas płynie z Zachodu, jest największym problemem Ukrainy.

- Ukraińcy mają problem z żołnierzami. Bo wielu z tych. z którymi rozpoczynali wojnę, weteranów jeszcze z wojny w Doniecku i Ługańsku, zginęło - mówił. W ocenie gościa TOK FM Ukraińcy - mimo mobilizacji - nie mają tylu zasobów, żeby móc szybko wypełnić szeregi żołnierskie na odpowiednim poziomie. - Zatem wydaje się, że problem formowania nowych wojskowych jest wielkim wyzwaniem dla armii ukraińskiej. Czynią ku temu wysiłki i jednak wierzę w to, że będą na tyle sprawni, że będą mogli sformułować te kilkanaście brygad, o których mówiłem wcześniej - wskazał gen. Skrzypczak.

"W najbliższym czasie nie dojdzie do rozstrzygnięć, które zakończą tę brutalną wojnę"

Rozmówca Piotra Maślaka ocenił, że o dalszych losach wojny pewnie "zdecydują wielcy tego świata - Chiny i Stany Zjednoczone". - Natomiast moim zdaniem Ukraińcy nie mają teraz takiego potencjału, żeby 20 proc. Ukrainy odzyskać militarnie - zaznaczył.

Zdaniem generała możliwy byłby ewentualnie taki scenariusz. - Gdyby ukraińskiej operacji wojskowej udało się odbić część wojsk rosyjskich, mocno je poturbować może spowodować to, że Putin będzie w stanie przystąpić do jakichkolwiek rozmów, które być może sprawią, że się wycofa - stwierdził. Ale - jak mówił - "po tym jak prezydent Chin był w Moskwie i dał Putinowi gwarancję bezpieczeństwa, przed Zachodem stoi ogromne wyzwanie".

Ekspert ocenił, że wojna nie skończy się szybko. Jak mówił, w tej chwili, po czterystu dniach wojny, znajduje się ona "w impasie". - Obie strony walczą o uzyskanie przewagi. W najbliższym czasie nie dojdzie do rozstrzygnięć, które zakończą tę brutalną wojnę. Nikt się nie spodziewał, że w XXI wieku wojna może mieć taki obraz. Niestety Rosjanie okazali się faszystami, raszystami, którzy chcą bezwzględnie niszczyć Ukrainę i eksterminować naród ukraiński. Świat nie potrafi sobie z takim autokratą, jakim jest Putin poradzić - mówił były dowódca Sił Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak, na koniec rozmowy dodając: "Ukraina wygra, wierzę w to".

To nie broni jądrowej Putina należy się bać. Gen. Komornicki wskazuje 'największe zagrożenie' dla Polski