Eskalacja konfliktu Izrael-Liban. "Pytanie, czy uruchomią się piromani z koalicji Netanjahu"
W ostatnich miesiącach przemoc na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie osiągnęła rekordowy poziom. Po tym, jak we środę izraelska policja użyła wobec muzułmańskich wiernych w meczecie Al-Aksa w Jerozolimie granatów ogłuszających i gumowych kul, palestyńscy bojownicy wystrzelili rakiety ze Strefy Gazy w kierunku Izraela. W czwartek z terytorium Libanu w stronę Izraela wystrzelono 44 pociski rakietowe, o co Izrael oskarżył islamistyczną grupę Hamas. Następnie Izrael zaatakował cele należące do Hamasu w południowym Libanie i zintensyfikował ataki w Strefie Gazy.
Jak wyjaśniała w TOK FM dr Agnieszka Bryc na takie sprawy zawsze trzeba patrzeć poważnie. – Należy liczyć się ze scenariuszem, że któraś ze stron może utracić kontrolę nad przebiegiem wydarzeń. Ryzyko większej eskalacji jest zawsze. Szczególnie że ten ostrzał jest wyjątkowy, bo odbywa się w czasie Ramadanu – uczulała gościni Jakub Janiszewskiego w audycji 'Połączenie'.
"Na tę chwilę wydaje się, że rachunki są wyrównane"
Zdaniem ekspertki, wiele zależy od tego, co wydarzy się w ciągu najbliższych 24 godzin. – Na tę chwilę wydaje się, że rachunki są wyrównane. Bo tym konfliktem rządzą reguły, takie jak choćby równowaga strachu. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób będą przebiegać wieczorne modły po stronie palestyńskiej – wskazała dr Bryc.
Bowiem po stronie Izraela też istnieje ryzyko eskalacji napięcia. – Warto tu przypomnieć zamach, który miał miejsce na okupowanych terytoriach na północ od Jerycha. W ostrzale drogi prowadzącej do jednego z osiedli zginęły dwie siostry, a ich matka została ciężko ranna. To jest kolejny element ryzyka. Bo już słychać o wzmożeniu wśród osadników, którzy nawołują do demonstracji. Pytanie, czy uruchomią się piromanii w rządzie Benjamina Netanjahu, czy premier jednak nad nimi zapanuje – wyjaśniała gościni TOK FM.