"Żydowscy terroryści dokonali pogromu" w Huwarze. "To jest coś nowego w tym konflikcie"
Sytuacja na Zachodnim Brzegu Jordanu robi się coraz bardziej napięta. Kilka dni temu terrorysta zabił w Huwarze dwóch izraelskich braci.
Ten akt spotkał się z bardzo ostrą reakcją żydowskich osadników, którzy zaatakowali w Huwarze domy i sklepy należące do Palestyńczyków. Jak podały palestyńskie służby medyczne, w atakach zginął Palestynki, a co najmniej 100 zostało rannych.
– Huwara jest czymś w dużym mierze nowym w tym konflikcie. Ze względu na skalę, ale też to, że ten czyn został w sposób jasny i otwarty poparty przez członków izraelskiego rządu – ocenił w TOK FM Jarosław Kociszewski z Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints oraz portalu Nowa Europa Wschodnia i Free Range Productions.
Zdaniem eksperta trzeba nazywać rzeczy po imieniu i zgodzić się z opinią izraelskiego generała Yehuda Fuchsa, który nazwał to zdarzenie 'pogromem dokonanym przez żydowskich terrorystów'. – Jeśli ktoś używa przemocy do celów politycznych, to jest terrorystą. A sam atak na wioskę, w którym ginie człowiek, 100 jest rannych, mamy dziesiątki spalonych domów i samochodów, trudno nazwać inaczej, niż pogromem – wskazał gość TOK FM.
Kociszewski relacjonował, że ani wojsko, ani policja nie były gotowe na taką skalę przemocy. – Teraz biją się w piersi. To zdarzenie wywołało ogromne wzburzenie wśród części Izraelczyków. Dla nich to szok, bo czym innym jest walka terroryzmem i rajdy izraelskich żołnierzy na palestyńskie miasta, w odwecie za zamachy, bo to część przemocy, która toczy się od lat – ocenił.
Zdarzenie w Huwarze ma też poważne skutki wśród izraelskich elit. – Jest spór między armią a politykami, a nawet w łonie samego rządu. Wygląda wręcz na to, że premier Benjamin Netanjahu, nie panuje nad ulicami w Izraelu, a na pewno nad Zachodnim Brzegiem – podsumował ekspert z Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints oraz portalu Nowa Europa Wschodnia i Free Range Productions.