advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Nocny atak na Izrael. "Iran musiał zaatakować. Straciłby twarz"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
14.04.2024 11:18
Zmasowany atak irańskich dronów i pocisków na Izrael był odwetem za zniszczenie konsulatu w Damaszku. - Iran chciał pokazać siłę - tłumaczyła prof. Agata Skowron-Nalborczyk. Jej zdaniem była to też demonstracja na użytek wewnętrzny i całego świata muzułmańskiego.
|
|
fot. ATTA KENARE / AFP

Nocny atak Iranu na Izrael zakończył się zestrzeleniem niemal wszystkich z kilkuset pocisków i dronów. Cały świat oczekuje teraz na reakcję Izraela, ale jest też szansa, że eskalacja sporu nie nastąpi - To jest bardzo prawdopodobne - powiedziała w "Niedzielnym poranku radia TOK FM" gościni Piotra Jaśkowiaka, prof. Agata Skowron-Nalborczyk, islamistka, iranistka, arabistka z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że dotąd Iran atakował Izrael za pomocą różnych zewnętrznych sił, armii, które kontrolował, głównie finansowo. - Nigdy nie uderzał bezpośrednio - zaznaczyła ekspertka. Tym razem jednak musiał zareagować.

Nocny atak był konsekwencją wcześniejszego zniszczenia konsulatu irańskiego w Damaszku w Syrii i zabicia przy tej okazji dwóch generałów odpowiedzialnych właśnie za takie zewnętrzne militarne działania Iranu. Zdaniem prof. Skowron-Nalborczyk, gdyby tym razem Iran nie odpowiedział, oznaczałoby, że jest krajem słabym. - Straciłby twarz - zdecydowanie stwierdziła

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Totalitarne manifestacje

Tymczasem taka odpowiedź pozwoliła mu zachować honor. Jak zauważyła gościni TOK FM, trudno było przewidzieć, że to będzie tak bezpośredni atak, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Iran też ma wywiad i był świadomy jakości obrony powietrznej Izraela. Irańczycy wiedzieli, że różnego rodzaju drony czy rakiety zostaną zestrzelone. - Piłka jest teraz po stronie Izraela. A Iran jest pozbawiony takiej ochrony powietrznej. Nie ma takich świetnych systemów antyrakietowych - przyznała iranistka. - Gdyby teraz Izrael odpowiedział większym atakiem, to będzie to eskalacja, która doprowadzi do wojny do Bliskim Wschodzie - powiedziała, ale dodała też, że w jej opinii nikt tam naprawdę tego nie chce.

- Iran chciał pokazać siłę - przekonywała ekspertka. Przyznała, że była przekonana, że będzie to tylko prężenie muskułów, przesuwanie wojsk, ale widać tam rządzący doszli do wniosku, że muszą pokazać, dokonać demonstracji. - Iran w wyniku sankcji też nie jest w najlepszej sytuacji gospodarczej - zauważyła Skowron-Nalborczyk, przypominając o protestach, społeczeństwie, które dojrzewa do buntu i zaczyna mieć dosyć tej władzy. Z tej perspektywy nocny atak można też odbierać jako pokaz siły na użytek wewnętrzny.

Będzie wielka wojna na Bliskim Wschodzie? Izrael zerwał się ze smyczy. 'Trzymaję Amerykanów w szachu'

Noc i niedzielny poranek pełen był również zdjęć z manifestacji w irańskich miastach, gdzie popierano atak. Iranistka stwierdziła, że to mogę być autentyczne reakcje, ale nie muszą. - Nie wykluczam, że spędzają ludzi na takie manifestacje. To jest jednak państwo totalitarne. Reżim trzyma to społeczeństwo twardą ręką - powiedziała gościni TOK FM. Podkreśliła, że tam nie ma demonstracji, które odbywają się bez wiedzy, czy poparcia władz. - Jest im to na rękę, żeby ludzie wyszli na ulicę - stwierdziła. Przymusowy spęd nie znaczy przy tym, że część ludzi może wyrażać faktycznie swoje patriotyczne uczucia. Jak zauważyła ekspertka, Izrael jest tam traktowany jako tzw. "mały szatan" i wielki wróg.

Dodatkowego kontekstu sytuacji nadaje wojna w Gazie, podczas której cały świat muzułmański stoi po stronie ofiar. Atak na konsulat w Damaszku tam Iranowi pretekst to dołączenia do bezpośredniej walki z Izraelem i zaznaczenia swej pozycji pomiędzy krajami i odłamami muzułmańskimi. - Jest zawsze taka walka o to, kto jest lepszym muzułmaninem takie starcia między sunnitami i szyitami. Tutaj się pokazali jako obrońcy Palestyńczyków, w czasie, gdy żadne inne państwo muzułmańskie się na to nie zdecydowało - podsumowała prof. Skowron-Nalborczyk