advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Będzie wielka wojna na Bliskim Wschodzie? Izrael zerwał się ze smyczy. "Trzymają Amerykanów w szachu"

3 min. czytania
14.04.2024 14:16
Prezydent Joe Biden miał namawiać izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, by nie reagował na irański ostrzał. USA nie chcą bowiem eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie. Ale, zdaniem dra Michała Lipy, Izrael może nie posłuchać sojuszników. - Izrael może zrobić, co chce. Doskonale wie, że i tak Stany Zjednoczone nie odmówią mu pomocy - mówił w TOK FM ekspert z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
|
|
fot. BRENDAN SMIALOWSKI. 15-04-2024

Iran zaatakował w nocy Izrael. Teheran wystrzelił ponad 300 dronów i rakiet. Atak był odwetem za ostrzelanie irańskiej placówki dyplomatycznej w Damaszku, w którym zginęło kilku irańskich oficerów.

Nocny atak na Izrael. 'Iran musiał zaatakować. Straciłby twarz'

Póki co obydwie strony konfliktu wydają się ogłaszać sukces. Izrael, bo przy pomocy Amerykanów i Brytyjczyków prawie wszystkie pociski zostały strącone. Iran z kolei, ponieważ mocno pokazał, że nie zgadza się na atakowanie jego placówek dyplomatycznych. Czy dojdzie więc do zakończenia tej wymiany ciosów?

- Wydaje się, że Iran długo kalkulował, jak odpowiedzieć, żeby nie zaognić sytuacji. I wszystko wskazuje na to, że nie chcą eskalacji, bo nie potrzebują wojny na Bliskim Wschodzie - mówił w niedzielnym "Magazynie TOK FM" dr Michał Lipa z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak dodał rozmówca Przemysława Iwańczyka, scenariusz optymistyczny jest taki, że "obie strony uznają: dobra, na razie poprzestajemy na tym, pokazaliśmy swoją siłę". Wszystko zależy jednak od tego, jak teraz zachowa się Izrael. Na to, by premier Binjamin Netanjahu nie decydował się na odwet, nalegają Stany Zjednoczone. Jak podaje portal Axios, Joe Biden zapowiedział, że USA nie wezmą udziału w ewentualnym kontruderzeniu. - Ale ryzyko jest. Bo Izrael stosuje nieco inną doktrynę wojenną. Mianowicie taką, że jeśli dostanie jeden cios, to oddaje 10 ciosów - zaznaczył dr Lipa.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Wojna Izrael-Iran? "Netanjahu walczy o polityczne przetrwanie"

Dr Lipa podkreślił, że "najbliższe doby to będzie więc sprawdzian dla dyplomacji amerykańskiej i innych krajów zachodnich, na ile są w stanie powstrzymać Izrael przed dalszą eskalacją". W jego ocenie sojusznicy mają jednak ograniczony wpływ na to, jak postąpi Izrael. - Bo Izrael może zrobić, co chce. Doskonale wie, że i tak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i inni partnerzy nie odmówią mu pomocy. W razie eskalacji Amerykanie będą musieli opowiedzieć się i walczyć po stronie Izraela - wskazał. Jak mówił, Izrael doskonale o tym wie, dlatego może "trzymać w szachu Stany Zjednoczone". - Cokolwiek by się wydarzyło, Amerykanie nie odetną tej pomocy militarnej w sytuacji wybuchu większej wojny. To daje Izraelowi większe pole manewru - powiedział dr Lipa.

Jak analizował ekspert, eskalacja konfliktu raczej nie leży w interesie Izraela, który koncentruje się na Strefie Gazy i musi bronić się przed Hezbollahem. - Natomiast pytanie, czy Netanjahu jest tego samego zdania. Ponieważ on walczy o przetrwanie jako polityk. I to jest zupełnie odrębny wymiar - wskazał. Gość TOK FM tłumaczył, że premier Izraela też jest w pewnym sensie zakładnikiem swoich koalicjantów, którzy w przypadku zaprzestania ataku mogą grozić wyjściem z rządu. Sytuacja jest więc bardzo złożona. - Jeśli spojrzeć geopolitycznie, to nikomu ta eskalacja się nie opłaca - podsumował dr Lipa.

'Kompromitująca klęska Iranu'. Gen. Skrzypczak o szczegółach nocnego ataku na Izrael