Jak mizogin i seksista może wygrać wybory w USA? Ekspertka wyjaśnia fenomen Trumpa
Sąd w Nowym Jorku uznał Donalda Trumpa za winnego 34 zarzucanych mu czynów. Tym samym to pierwszy przypadek w historii Stanów Zjednoczonych, gdy jeden z kandydatów na prezydenta został skazany w trakcie kampanii wyborczej.
Gościni audycji "A teraz na poważnie" Marta Zdzieborska z magazynów "Press" i "Tygodnik Powszechny", była korespondentka w USA, stwierdziła, że wiadomość o wyroku tylko nakręciła kampanię wyborczą Trumpa. - On wykorzystuje tę sytuację do zbierania funduszy, do podburzania swojego elektoratu - przyznała. Zdaniem gościni Mikołaja Lizuta ważniejszym pytaniem jak będzie to wyglądało bliżej listopada i wyborów prezydenckich, a przede wszystkim jak zachowa się w tej całej sytuacji przeciętny, umiarkowany wyborca.
Mizogin i seksista prezydentem
Z rozmów z takimi umiarkowanymi wyborcami, czyli np. tymi, którzy w prawyborach republikańskich głosowali na rywalkę Trumpa, Nikki Haley, które można zobaczyć w mediach, wynika, że wielu z nich rozważa rezygnację z wyborów, bądź głosowanie na Bidena. Jak mówiła Zdzieborska aktualny prezydent USA też wzmocnił swój przekaz. - Biden zachęca swoich wyborców, że jedyną metodą na wyrzucenie Trumpa z gry jest pójście na wybory - tłumaczyła. Choć jej zdaniem to wszystko jest kwestią ogromnej polaryzacji społecznej w USA. Tego, w jak wielkich bańkach żyją zarówno republikanie, jak i demokraci. Gościni TOK FM przytoczyła najnowszy sondaż z czwartku, gdzie ponad 2/3 respondentów stwierdziło, że werdykt w tym procesie nie zmieni ich preferencji wyborczych w listopadzie.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Przeciętny amerykański wyborca nie za bardzo sobie zawracał głowę tym procesem i nie śledził jego przebiegu - przekonywała ekspertka. Wyjaśniała, że jeśli chodzi o kluczowy, zatwardziały elektorat to ci wyborcy po prostu wierzą Trumpowi w tę całą historię wokół prześladowań politycznych.
Z kolei dla umiarkowanych Amerykanów ważniejsze jest to, co zobaczyli przez te cztery lata rządów Trumpa, jak szkodliwy jest dla demokracji, bardziej niż jego wizerunek bezwzględnego samca. - Ten werdykt i ta warstwa obyczajowa nie była tutaj najważniejszą kwestią - przekonywała. Dopytywana przez prowadzącego audycję, jak Amerykanie mogą głosować na mizogina i seksistę Zdziebowska rozkładała ręce. - Niestety widocznie dla wielu osób nie jest to wystarczający powód, żeby na niego nie zagłosować - stwierdziła. Przytaczała też swoje rozmowy z wyborcami Trumpa i ich wypowiedzi:
'On taki jest, ma taki styl bycia, ale uważam, że jest dobrym biznesmenem, dobrze zarządza krajem. To jest polowanie na czarownice'.
Kampania zza krat
Gościni TOK FM tłumaczyła, że ta cała warstwa moralna w ogóle nie interesuje elektoratu Trumpa. - Bardziej się skupiają na tym, że Biden i demokraci są skorumpowani i nie radzą sobie z rządzeniem krajem, chcą wpuścić hordy nielegalnych imigrantów - mówiła, czy raczej powtarzała ich sformułowania.
Z drugiej strony Zdziebowska przyznała, że zna wiele republikanek, które pomijając te skandale obyczajowe, zagłosowały na Trumpa w 2016 r. (uważając, że w kwestiach ekonomicznych sprawdzi się lepiej niż Hillary Clinton), ale teraz nie wyobrażają sobie, by ponownie na niego głosować. - Wydaje się, że ta kalkulacja wyborcza, która zadziałała w 2016 r. że głównie białe mieszkanki przedmieść zagłosują na Trumpa, może się tym razem zwyczajnie nie sprawdzić - przyznała, dodając, że chodzi o cały bagaż, który obecnie reprezentuje sobą Donald Trump.
Trump został skazany. Biden oszczędny w słowach, Tusk już nie
Co do hipotetycznej sytuacji, że w związku z wyrokiem Trump może jeszcze przed wyborami trafić do więzienia, ekspertka przyznała, że zgodnie z amerykańską konstytucją nie jest to problemem. Zresztą był już precedens w latach dwudziestych XX wieku, gdzie jeden z kandydatów prowadził swą kampanię z celi. - Z prawnego punktu widzenia nie ma przeciwwskazań - stwierdziła Zdziebowska. Większy problem, jak przyznała, może mieć Trump, by sam na siebie zagłosować w listopadzie, bo tu prawo na Florydzie jest mocno restrykcyjne. - Teraz podczas procesu wykorzystywał każdą wolną chwilę, kiedy nie musiał siedzieć na sali rozpraw i prowadził wiece, głównie w stanie Nowy Jork - opowiadała, wyjaśniając, że więzienie mogłoby mu mocno skomplikować kampanię i utrudnić jej realizację.