Nowy premier Wielkiej Brytanii odwróci brexit? "To dziwna sytuacja"
Opozycyjna Partia Pracy zdecydowanie wygrała czwartkowe wybory do brytyjskiej Izby Gmin. Według sondaży exit poll laburzyści będą mieć 410 mandatów w liczącej 650 miejsc niższej izbie parlamentu. Jest to jednak nieco mniej niż przewidywały przedwyborcze prognozy. Bezwzględna większość dla Partii Pracy oznacza, że w piątek jej lider Keir Starmer zostanie przyjęty na audiencji przez króla Karola III, który powierzy mu misję sformowania nowego rządu. Laburzyści pozostawali w opozycji od przegranych wyborów w maju 2010 roku. W poprzednich wyborach, w grudniu 2019 roku, zdobyli 202 mandaty.
- To bezprecedensowe wyniki - ocenił na gorąco w TOK FM dr Gavin Rae z katedry Nauk Społecznych Akademii Leona Koźmińskiego. Partia Konserwatywna zanotowała tym samym najgorszy wynik od niemal 200 lat. - To jest upadek tego ugrupowania - wskazał gość Macieja Zakrockiego.
Odwrócą brexit? 'Dziwna sytuacja'
Zdaniem eksperta, Brytyjczycy winią odchodzący rząd za stagnację gospodarki i zastój w standardzie życia. - Do tego zapaść służby zdrowia, instytucji publicznych. W kraju jest mało optymizmu. Ludzie mieli dość - dodał dr Rae. Z drugiej strony pozycja nowego premiera Wielkiej Brytanii, Keira Starmera, nie jest zbyt mocna. - Kraj dał mu szansę, ale on nie jest zbyt popularny. Jego osoba nie wzbudza entuzjazmu - ocenił gość TOK FM.
Tak sromotna klęska Partii Konserwatywnej rodzi pytanie, czy w kraju nie pojawią się tendencję do odwrócenia brexitu, bo to właśnie to ugrupowanie doprowadziło do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. - To jest sytuacja dziwna. Większość społeczeństwa uważa brexit za pomyłkę. Jednocześnie jednak, główne partie w kraju w ogóle tego nie przewidują. Myślę, że brexit tak podzielił społeczeństwo brytyjskie, wobec tego politycy boją się ruszać ten temat, aby znów nie podzielić swojego elektoratu - podsumował ekspert.