Rajd Ukraińców w głąb Rosji. W co gra Zełenski? "Gdyby się udało, nikt nie podjąłby tematu"
W piątek wprowadzono w obwodzie kurskim w Rosji stan nadzwyczajny o charakterze federalnym. Według amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną, w niektórych miejscach siły ukraińskie przeniknęły już na 35 km w głąb regionu. Jak poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony, cytowane przez agencję Reutera, przerzucane są tam od wtorku dodatkowe siły. Kolumny, w których znajdują się m.in. wyrzutnie rakietowe Grad, sprzęt artyleryjski, czołgi oraz samochody Urał i KamAZ, mają się kierować w stronę miejsca, z którego siły ukraińskie rozpoczęły atak.
Jak mówił w TOK FM Michał Kacewicz z Biełsatu, Rosjanie będą teraz jednak grali na czas, nawet kosztem możliwości utraty dalszego terytorium. - W tym czasie będą ściągać posiłki z głębi kraju. Przy czym zrobią wszystko, by to nie oddziaływało na sytuację na głównych odcinkach frontu na terytorium Ukrainy. Wiedzą, że to główny cel wojskowy ukraińskich działań w Rosji - tłumaczył w "Połączeniu".
Mówił, że na razie posiłki rosyjskie są tworzone naprędce z sił rezerwowych i jednostek odwodowych. Często w ich skład wchodzą poborowi czy też kontraktowi żołnierze, którzy nie przeszli pełnego cyklu szkoleniowego. Pojawiają się też informacje o ściąganiu formacji najemniczych. - Rosjanie prawdopodobnie nie mają jeszcze - a przynajmniej nie widać, by działali w tym kierunku - pomysłu na odepchnięcie Ukraińców. Być może czekają też na to, aż dojdzie do zmęczenia ukraińskich jednostek, które wkroczyły na teren Rosji albo na sytuację, w której te wejdą zbyt głęboko. Wtedy ułatwiłoby to Rosjanom ich otoczenie - ocenił w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.
Jak podkreślił Kacewicz, zaskoczenie Rosjan może jednak dziwić, bo przecież już wcześniej Ukraińcy badali ich możliwości, za pomocą formacji rosyjskich jednostek ochotniczych. - Jak się okazuje, Rosjanie zostawili te tereny w zasadzie niezabezpieczone. To dziwne - przyznał.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty.
Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rajd Ukraińców w głąb Rosji. Putin zapowiedział 100 euro rekompensaty
Rozmiary i znaczenie ukraińskiej ofensywy są w Rosji bagatelizowane. - Zresztą dla Rosjan z Moskwy, których opinia ma kluczowe znaczenie dla władzy, to jest jednak daleka prowincja. Poza tym dociera to do nich przesiane przez sito propagandy kontrolowanych mediów - powiedział ekspert.
Jeśli chodzi z kolei o ludność cywilną w obwodzie kurskim, to Putin już zapowiedział, że mieszkańcy, którzy musieli być przesiedleni w trybie pilnym, dostaną rekompensatę w wysokości 10 tys. rubli. To ok. 100 euro. Czyli nawet na warunki rosyjskie niewiele. Gość TOK FM przypomniał, że płaca minimalna w Rosji w tej chwili wynosi około 20 tys. rubli miesięcznie.
Rajd Ukraińców w głąb Rosji. 'Próba ośmieszenia Rosjan'
Według rosyjskiego ministerstwa obrony siły rosyjskie nadal odpierają ukraińskie próby wdarcia się głębiej do obwodu kurskiego. Tymczasem na zamieszczonych w piątek w mediach społecznościowych nagraniach widać konwój spalonych rosyjskich czołgów wzdłuż autostrady przy wiosce Oktiabrskoje. To około 15 ciężarówek, w tym jedna z symbolem "Z".
- Ukraińcy odnoszą znaczące sukcesy, bo nie dość, wjechali dość głęboko w terytorium rosyjskie, to teraz jeszcze się tam umacniają. Chyba sami są zaskoczeni tym, jak łatwo udało się wejść. A trzeba też dodać, że są zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od samego Kurska - powiedział Michał Kacewicz.
Dopytywany o cele Ukraińców, wskazał, że te wojskowe są oczywiste. Chodzi o zmuszenie Rosjan do wycofania sił z innych odcinków frontu albo przerwanie możliwych linii zaopatrzenia rosyjskich wojsk, czy to w obwodzie charkowskim, czy Donbasie. - Natomiast cele polityczne są dużo trudniejsze do zdefiniowania. Ale podejrzewam, że jednym z nich jest zatrzymanie budowanej od pewnego czasu narracji, że należy rozpocząć negocjacje na zasadach zamrożenia frontu. W momencie, gdyby Ukraińcom udało się nawet na jakiś czas utrzymać pozycje na terytorium Federacji Rosyjskiej, nikt nie podjąłby tego tematu - tłumaczył.
Przypomniał, że prezydent Ukrainy w dosyć enigmatyczny sposób, ale jednak zasugerował, że może być to jednym z celów. - Rosjanie nigdy na coś takiego się nie zgodzą. A już na pewno nie wtedy, kiedy armia ukraińska i ukraińskie siły zbrojne będą przebywały na terytorium Rosji - uważa Kacewicz.
Lista politycznych celów Ukraińców jest dłuższa. Tym bardziej, że - jak pokazują sondaże - prezydent Ukrainy tracił poparcie w sondażach. Do tego dochodzi zmęczenie społeczeństwa trwającą blisko dwa i pół roku wojną. Wiele osób uważa, że wojna jest nie do wygrania. - Opowieść o zwycięskim rajdzie w głąb terytorium Rosji to wyraźny sygnał, że Kijów podejmuje działania aktywne. Jest w stanie przeprowadzić operację ofensywną nawet na terytorium Federacji Rosyjskiej - mówił gość TOK FM.
Poza tym, jak dodał, budowany jest przekaz, że Rosja jest słaba i dała się zaskoczyć. - Jest też wręcz próba ośmieszania Rosjan - dopowiedział Michał Kacewicz.
Zwrócił też uwagę, że w Sudży w obwodzie kurskim mieści się stacja przesyłowa gazociągu rosyjskiego. - To może mieć znaczenie, bo z końcem tego roku wygasa kontrakt na tranzyt rosyjskiego gazu przez terytorium Ukrainy. Głównymi odbiorcami rosyjskiego gazu są Słowacja, Węgry, Austria - podsumował rozmówca Jakuba Janiszewskiego.