Czterech generałów straciło stanowiska. Jest drugie dno? Wiceminister kluczy
"Generałowie Robert Głąb, Ryszard Parafianowicz, Roman Kopka i Grzegorz Skorupski zostali przeniesieni do dyspozycji oraz skierowani do wykonywania zadań w jednostkach organizacyjnych Sił Zbrojnych" - przekazało w poniedziałek Ministerstwo Obrony Narodowej.
Paweł Zalewski przekonywał w TOK FM, że to naturalna kolej rzeczy. - Przecież generałowie nie pełnią swoich funkcji dożywotnio. Części z nich po prostu skończyły się kadencje, na które zostali powołani. Jeden czy dwóch zostało odwołanych, normalna sprawa w wojsku - mówił wiceminister obrony narodowej w "Wywiadzie politycznym".
W komunikacie MON przekazano też, że decyzja wynika z potrzeb sił zbrojnych RP. - Rotacja kadrowa ma miejsce. I tak np. generał Głąb skończył kadencję jako zastępca szefa sztabu do spraw zarządzania zasobami NATO w sojuszniczym dowództwie transformacji - dopowiedział wiceminister w rozmowie z Karoliną Lewicką.
'Wojna-mundur-bezpieczeństwo i już nie ma konstytucji'. Będą nowe zasady użycia broni?
Dopytywany, czy wie, w jakim kontekście politycznym pojawiało się nazwisko gen. Głąba, przytaknął. - Oczywiście, że tak. To generał, który kazał żołnierzom oglądać TVP Info - przypomniał. Jednocześnie przekonywał, że generałowi po prostu skończyła się kadencja. - Naprawdę nie szukajmy dziury w całym - stwierdził.
Co się dzieje w wojsku? "Nie ma żadnej serii"
Z doniesień medialnych wynika, że wszyscy czterej generałowie mieli być blisko związani z poprzednimi ministrami obrony w czasie rządów PiS: Antonim Macierewiczem i Mariuszem Błaszczakiem. Były szef MON i lider parlamentarnego klubu PiS Mariusz Błaszczak sam zresztą zabrał głos w tej sprawie. "Każdy szef ma prawo kształtowania swojej polityki kadrowej, ale odwoływanie doświadczonych oficerów jedynie dlatego, że byli powołani za czasów poprzedniego rządu to nic innego niż polityczne represje" - napisał na platformie X.
- Przecież myśmy odziedziczyli po ministrze Błaszczaku całą grupę osób, z którymi współpracujemy. W dużej mierze to były osoby, które pracowały w MON. Wcześniej część sama odeszła, słusznie. A jeżeli ktoś jest kompetentny i dobrze służy Polsce, to ja nie stosuję kryterium politycznego. Taki generał Polsce powinien i może dalej służyć - skomentował gość Karoliny Lewickiej.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zalewski przekonywał też, że nie ma "żadnej serii", jeśli chodzi o dymisje generalskie. - Nie ma żadnego problemu z upolitycznianiem MON-u. Odwrotnie: w moim przekonaniu wiele z tych osób - nie będę wymieniał nazwisk, które pełniły istotne funkcje przy poprzednim rządzie, dzisiaj nadal pełni te funkcje, są rozliczane ze skuteczności, a nie z sympatii politycznych. Pod warunkiem oczywiście, że nie zajmują się polityką, bo żołnierz się polityką zajmować się powinien. Stoimy na straży apolityczności munduru - podkreślił gość TOK FM.
"Za bardzo zaangażowani w politykę"
W weekend media obiegła także informacja, że po wniosku sojuszników rozpoczęto procedurę odwołania gen. bryg. Artura Jakubczyka z Międzynarodowego Sztabu Wojskowego w Kwaterze Głównej NATO. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", powodem miały być nieprawidłowości przy konkursie na szefa oddziału ds. polityki wywiadowczej w połączonym departamencie wywiadu i bezpieczeństwa Kwatery Głównej NATO. "Jakubczyk był w komisji konkursowej i miał faworyzować jedną z kandydatek, która jest z Polski" - podała gazeta. Dodatkowym zarzutem miał być fakt, że zachowania generała określano jako "homofobiczne" i "rasistowskie".
Jak przekonywał wiceminister, nie chodzi o żadną z tych kwestii. Dopytywany o to, czy wszystkiego nie wie, czy nie może powiedzieć, odpowiedział, że polityka kadrowa to rzecz bardzo wrażliwa. - Mówimy tutaj o ludziach, którzy mają pewien dorobek, z którymi pewnie niekoniecznie bym się zgadzał politycznie - tłumaczył. Podkreślił też, że nie jest zwolennikiem roztrząsania spraw, a szczególnie przyczyn odwołań poszczególnych żołnierzy. - Zwłaszcza że akurat te przyczyny, jeżeli byłyby prawdziwe, nie przynosiłyby chluby nikomu - podkreślił.
'Wojsko na granicy nie jest potrzebne'. Gen. Polko ma inny pomysł
"Wojsko wyciągnęło konsekwencje"
Odwołanie gen. Jakubczyka to kolejna sprawa dotycząca polskiego generała, który pracuje w strukturach międzynarodowych. Bo w marcu - przypomnijmy - MON wydał komunikat, w którym poinformował o natychmiastowym odwołaniu ze stanowiska dowódcy Eurokorpusu w Strasburgu generała broni Jarosława Gromadzińskiego. Z kolei w lipcu Służba Kontrwywiadu Wojskowego poinformowała, że zakończyła postępowanie w sprawie generała i pozbawiła go dostępu do informacji niejawnych, bo "nie dawał rękojmi zachowania tajemnicy".
- Mam świadomość argumentów SKW i one są istotne. Dwa: nie jestem przekonany, czy powinniśmy publicznie roztrząsać takie sprawy - odpowiedział Zalewski, pytany o sprawę. Zaznaczył przy tym, że temat powrócił teraz tylko dlatego, że jest podnoszony przez PiS i "ministra Błaszczaka, który widzi w tym politykę".- Wojsko wyciągnęło z tego konsekwencje, więc zareagowało, kiedy trzeba było. A panu ministrowi Błaszczakowi radziłbym nie zajmować się, czy też nie budować polityki, na tego typu decyzjach personalnych - podsumował gość "Wywiadu politycznego".