advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

"Jeśli jutro spadnie bomba, może to wszystko nie ma znaczenia". Pytamy Izraelczyków o atak Iranu

Grażyna Latos
4 min. czytania
10.08.2024 16:29
Pytaniem nie jest to, czy Iran zaatakuje Izrael, ale jak ten atak będzie wyglądał. Tak mówią Izraelczycy, przekonani, że rakiety lada dzień spadną na ich kraj. Jak w obliczu takiej perspektywy wygląda dziś ich codzienność?
|
|
fot. OREN ZIV / AFP

Izrael przygotowuje się na odwetowy atak Iranu, po zabiciu w Teheranie przywódcy Hamasu. Spodziewane jest, że do ataku może dojść w czasie ważnego w Izraelu święta Tisza be-Aw, które zaczyna się od zmierzchu 12 sierpnia.

- Tak, uważam, że w nadchodzących dniach nastąpi atak. Nie wiem tylko, jaki będzie jego zasięg i cel. Może będzie bardziej ukierunkowany na zasoby wojskowe? A może szeroki, z kilku frontów i skierowany na cywilów? – mówi mi Tal, młoda mieszkanka Tel Awiwu. Bardzo podobnie myśli Niv, dla którego pytaniem nie jest sam atak, ale jego szczegóły.

Atak Iranu na Izrael. Codzienność w cieniu strachu

- To bardzo wpływa na mój stan psychiczny. Staram się normalnie żyć, chodzić do pracy i opiekować się rodzicami, ale perspektywa, że w każdej chwili na mój kraj mogą spaść setki pocisków, jest niepokojąca – mówi w rozmowie z tokfm.pl Niv, nauczyciel hebrajskiego i przewodnik z Jerozolimy.

Niepokój czuje też Tal. - Poczucie zagrożenia jest ciągłe. Nieustannie sprawdzam wiadomości. Trudno mi dobrze spać w nocy – mówi dziewczyna. Ona też stara się jednak żyć dalej, jak gdyby nigdy nic. - Przecież nadal mamy nasze 'zwykłe' problemy: z szefem, czy w związkach. Mamy też jednak ten lęk. I wtedy rodzi się myśl: 'Jeśli jutro spadnie bomba, może to wszystko nie ma aż takiego znaczenia'. Więc nadal chodzimy do pracy i wykonujemy swoje obowiązki, ale robimy to w ciągłym poczuciu zagrożenia i w niepewności - opowiada.

Przyzwyczajenie do ciągłego zagrożenia

Choć, jak przyznał Niv, medialne doniesienia o planowanym ataku Iranu na Izrael wpływają na jego stan psychiczny, mężczyzna nie czuje dużego strachu. – Niestety, w Izraelu jesteśmy przyzwyczajeni do życia w ciągłym poczuciu zagrożenia - mówi. Nie znaczy to jednak, że jego życie jest obecnie komfortowe. Nauczyciel cierpi m.in. z powodu ograniczonej wolności. I dodaje, że szczególnie trudną sytuację mają jego znajomi, którzy są rodzicami. - Jest środek wakacji, a atak może nastąpić w każdej chwili. To utrudnia znalezienie rozrywek dla dzieci, rodzi niepokój i rozdrażnienie - relacjonuje.

W letnie wieczory Tal chciałaby zaczerpnąć powietrza, zrobić coś przyjemnego. Na przykład pójść do baru z przyjaciółmi. Ale zaraz pojawia się myśl: 'Czy w ogóle powinnam wychodzić?'. – No bo co, jeśli coś złego wydarzy się akurat wtedy, gdy będziemy poza domem? – pyta retorycznie dziewczyna. Ale finalnie zawsze wychodzi. - Nie chcę przerywać swojego życia. Biorąc pod uwagę fakt, że nie żyjemy 'normalnie' już od 10 miesięcy, musimy trzymać się normalności tak bardzo, jak to tylko możliwe – dodaje.

Żyć dalej, ale jak?

- Gdy wychodzę, wybieram miejsce blisko domu i sprawdzam, czy w pobliżu jest schron. Zawsze o tym myślę. Przygotowuję się na różne scenariusze – mówi Tal.

- Wiele budynków mieszkalnych w Izraelu ma schrony, do których powinno się udać w przypadku ataku rakietowego. Ja jednak mieszkam w Jerozolimie, w jednym z wielu starych budynków bez schronu - mówi Niv. - Znam zasady bezpieczeństwa. Wiem, że powinienem uciekać na klatkę schodową i mieć nadzieję, że pocisk nie uderzy bezpośrednio w mój dom. Instrukcje mówią, żeby pozostać w ukryciu co najmniej do 10 minut po alarmie - dodaje. Niv instrukcje zna niemal na pamięć.

Ostrzeżenie dla Polaków. 'Jesteśmy gotowi do ewakuacji'

- Tak, są schrony, ale jeśli przejdziesz się teraz w supermarkecie, zobaczysz, że połowa półek jest pusta, a znalezienie butelek z wodą bywa trudne, więc trudno się naprawdę przygotować. Zresztą moim zdaniem nigdy nie czujesz się naprawdę przygotowana - mówi Tal. - Przy tak niejasnym zagrożeniu wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Bo nie możesz wiedzieć, co dokładnie się stanie. Czy zabraknie prądu? Czy infrastruktura wodna zostanie uszkodzona? A może będziesz musiał pozostać w schronie przez kilka dni? - pyta.

Na wypadek, gdyby Tal faktycznie musiała przebywać przez pewien czas z dala od swojego mieszkania, przygotowała torbę, która leży przy drzwiach i jest gotowa do zabrania do schronu. - Włożyłam do niej wodę, papier toaletowy, oświetlenie awaryjne, małe radio, zapasową baterię i trochę przekąsek – mówi dziewczyna.

'Prawdziwy pokój wydaje się w tej chwili bardzo odległy'

- To nie jest rząd, który wybrałam, ale uważam, że nasze bezpieczeństwo jest dla nich bardzo ważne – mówi Tal. - Nie zgadzam się ze wszystkimi rządowymi ruchami i strategiami, ale problem polega na tym, że niezależnie od rządu, sytuacja jest tak złożona, że nikt nie wie, które rozwiązanie jest najlepsze. Niestety, prawdziwy pokój wydaje się w tej chwili bardzo odległy – dodaje smutno moja rozmówczyni.

- Uważam, że rząd Izraela próbuje chronić swoich cywilów. Oczywiście nie jest doskonały. Zresztą 100 proc. bezpieczeństwa w przypadku takiego zagrożenia nigdy nie jest możliwe – mówi Niv.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>