"Wielkie wystąpienie" Kamali Harris. "To nie Szydło czy Thatcher"
Kamala Harris podczas przemówienia kończącego konwencję Demokratów obiecała, że będzie prezydentką wszystkich Amerykanów. - Zawsze możecie mi zaufać, że będę stawiać kraj ponad interesem partii i swoim własnym, że będę strzegła świętości podstawowych zasad Ameryki, od rządów prawa po wolne i uczciwe wybory i pokojowe przekazanie władzy - deklarowała.
Jak ocenił w "Poranku Radia TOK FM" Jacek Żakowski, to było "wielkie wystąpienie" Kamali Harris. - Naprawdę jak to oglądałem, to myślałam sobie: Kurcze, jak to fajnie, że demokratyczny świat ma taką liderkę. Oczywiście marzenie o prezydentce kobiecie krążyło po Ameryce i po świecie od dawna, ale jaką kobietę! To nie jest Beata Szydło, to nie jest Margaret Thatcher, to jest osoba przyklejona do rzeczywistości - ocenił dziennikarz.
Kamala Harris walczy o prezydenturę. "Cały demokratyczny świat czekał od lat"
Zdaniem Żakowskiego, Harris "potrafi tak sformułować idee, którymi się kieruje, że słuchacz czuje, że: kurcze, ona mówi mną, ona mówi za mnie'".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Jej przywiązanie do hasła "We are not going back, we move for world" (Nie cofamy się, ruszamy dla świata-red.) to jest tak niesamowita zmiana w nastroju. Nawet jak mówi o Donaldzie Trumpie, a mówi o nim bez ogródek, to to jest dygresja. A istotą przekazu jest idea, cel, możliwości dla wszystkich, prawa kobiet, prawa społeczne - wyliczał.
- Naprawdę, zdaje się, że w tej kobiecie ukrytej w cieniu prezydenta Bidena przez cztery lata jest coś, na co być może cały demokratyczny świat czekał od lat: wielka gotowość do promowania wielkiej, równościowej, inkluzywnej idei - uważa Żakowski.
'Kamala Harris nie skłoni się przed Putinem'. Biden przyjęty owacjami na konwencji Demokratów