Ważne wybory tuż przy granicy z Polską. AfD znów straszy. "Polityczne samobójstwo"
W kraju związkowym we wschodniej części Niemiec, graniczącym z Polską – Brandenburgii – w niedzielę o godz. 8. rozpoczęło się głosowanie w wyborach do regionalnego parlamentu. Według sondaży prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) ma szansę pokonać SPD, która rządzi regionem od zjednoczenia Niemiec. Lokale wyborcze są otwarte w godzinach 8-18.
AfD i SPD w sondażach idą praktycznie łeb w łeb. - Dlatego nie do końca wiadomo, kto te wybory wygra. Co ciekawe, to pewien ewenement. Jednak nie to, że AfD ma tak duże poparcie (na poziomie niecałych 30 proc.-red.), tak jest w prawie w całych wschodnich Niemczech. Zaskakuje popularność SPD, bo partia kanclerza Olafa Scholza w całym kraju ma mniej niż 15 proc. poparcia - tłumaczył w niedzielnym "Poranku Radia TOK FM" Wojciech Szymański, dziennikarz Deutsche Welle.
Ekspert przypominał, że Brandenburgia to niejako bastion SPD. Ale nie ze względu na Olafa Scholza. Niezwykle popularny w tym regionie jest lokalny lider partii, Dietmar Woidke. - Któremu Scholz ciąży. Kanclerz dołuje potwornie. Woidke zapierał się rękami i nogami, żeby tylko Scholz nie przyjeżdżał, bo nie chciał się z nim pokazywać. Wiedział, że raczej mu to nie pomoże, tylko zaszkodzi. Faktycznie odciął się od niego w jednej z najbardziej palących spraw tych wyborów, czyli migracji - wskazywał gość Anny Piekutowskiej.
Mariaż z AfD to "polityczne samobójstwo"
Prowadząca zwróciła uwagę na hasło wyborcze lidera SPD w regionie, które można tłumaczyć: jeśli chcesz łysego czy tam z skinheada, wybierz mnie. Wszak Dietmar Woidke nie ma na głowie włosów. To akcent nawiązujący do AfD. - Bo to nie jest tylko populistyczna prawica. Tam są elementy ekstremistyczne, skrajne - przypominał Szymański.
Po raz pierwszy swoich posłów do regionalnego parlamentu ma szansę wprowadzić lewicowo-populistyczny Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW), założony w styczniu 2024 r. Szymański wskazywał, że to partia wodzowska i jej siła to właśnie postać liderki. - No to jest taka populistyczna lewica z akcentami mocno socjalnymi - mówił ekspert.
Jednocześnie podkreślał, że ma wiele punktów stycznych z AfD. - Jest taka kontrowersyjna teoria podkowy, że te skrajności mają do siebie bliżej niż do centrum. Tutaj są rzeczy, które łączą te partie, jak choćby pewna sympatia do Rosji, niechęć do wspierania Ukrainy, niechęć do migrantów - ocenił gość Anny Piekutowskiej.
Ekspert uczulał jednak, że nawet jeśli AfD wygra te wybory, to ma nikłe szanse na rządzie. Ze względu na znikomą zdolność koalicyjną tego ugrupowania. - Ten kordon sanitarny, czy też zapora ogniowa, wokół AfD trzyma się mocno. Nikt tam nie chce mieć z nimi do czynienia, bo byłoby to polityczne samobójstwo. Dlatego AfD nie będzie rządzić, nawet jeżeli wygra - mówił gość TOK FM.
Warto przypomnieć, że na początku września w wyborach do parlamentu Turyngii AfD zdecydowanie zwyciężyła. Z kolei w Saksonii najwięcej głosów zdobyła chadecja, nieznacznie wygrywając z AfD.