Lider Hezbollahu nie żyje. Co teraz zrobi Izrael? "To jeszcze nie koniec"
Libańska organizacja terrorystyczna Hezbollah potwierdziła śmierć swojego lidera Hasana Nasrallaha. Izraelska armia ogłosiła wcześniej, że przywódca Hezbollahu został zabity w piątkowym nalocie na Bejrut. Śmierć poniósł wówczas także zastępca dowódcy Gwardii Rewolucyjnej Iranu Abbasa Nilforuszana. Hezbollah zapowiedział kontynuowanie walki z Izraelem.
Jak mówiła w TOK FM prof. Joanna Dyduch, wydarzenia ostatnich kilkudziesięciu godzin mają charakter przełomowy. Jak zapewniła, ich znaczenie dostrzegają nie tylko Izraelczycy, Libańczycy i Irańczycy. Aktywnie przysłuchują się temu, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, także Rosjanie i Amerykanie.
- To absolutny zwrot w napiętej sytuacji, będącej konfliktem, a w zasadzie wojną, między Izraelem a libańskim Hezbollachem. Jesteśmy w sytuacji, w której w zasadzie Hezbollah został bez polityczno-wojskowej głowy, co nie oznacza jednak, że ta organizacja nie istnieje i nie będzie działać - tłumaczyła ekspertka z zakładu Izraela w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu.
Przypomniała przy tym, że Hezbollah ma podwójną tożsamość - z jednej strony jest partią polityczną, a z drugiej - organizacją paramilitarną uznawaną np. przez Stany Zjednoczone za organizację terrorystyczną.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Izrael przekroczył barierę strachu"
Czy śmierć Hasana Nasrallaha przyniesie choć trochę spokoju w regionie? - chciał wiedzieć prowadzący.
Zdaniem gościni TOK FM, tak się nie stanie. I to z kilku powodów.
- Z perspektywy Izraela, to o tym w sobotę mówiło się bardzo głośno i wielu komentatorów to podkreślało: Izrael przekroczył barierę strachu. A to oznacza, że to, co wydawało się jeszcze np. w lipcu niemożliwe, spektakularna akcja nie mieściła się w głowach wielu Izraelczyków, teraz po prostu się zdarzyła. Poza tym niedawny sukces operacyjny pewnie też Izrael dodatkowo jeszcze ośmieli - przekonywała w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.
Jak wskazała, potwierdzają to też słowa samego Beniego Ganca z soboty. Przedstawiciel izraelskiej opozycji, były członek gabinetu wojennego i były minister obrony twierdzi, że eliminacja Nasrallacha to było wydarzenie redefiniujące sytuację bezpieczeństwa Izraela w regionie. - To nie jest koniec. Tym bardziej, że powiedział on też, że otwiera to Izraelowi nowe możliwości - dopowiedziała prof. Joanna Dyduch.
W tym kontekście, jak wskazała, mówi się teraz o możliwej operacji lądowej w Libanie, jeśli nie całkowitej, to przynajmniej w południowym Libanie, najprawdopodobniej w formie długotrwałej obecności izraelskiej armii. Ekspertka przypomniała przy tym, że taka sytuacja miała już miejsce - Izrael okupował południowy Liban i wycofał się z niego pod koniec lat 90.
- Izrael będzie chciał doprowadzić do bardzo istotnego ograniczenia możliwości operacyjnych, ale także politycznych i ideologicznych Hezbollahu. Tutaj najważniejszym wyzwaniem będzie fakt, że Hezbollah był jednym z najważniejszych ramion Iranu i irańskich strażników rewolucji islamskiej. Dlatego to, co teraz zrobi Iran, będzie mieć kluczowe znaczenie. Niebawem okaże się, czy zamiast eskalacji militarnej będziemy mieć do czynienia z działaniami dyplomatycznymi - skwitowała w TOK FM.