,
Obserwuj
Świat

"Władimir Putin nie dowozi". Będą gotowi pozbawić go władzy? "Rosja na równi pochyłej"

6 min. czytania
17.12.2024 06:30
- 2025 r. będzie gospodarczo zły. To już poniekąd czas kopania puszki w dół drogi, czyli odsuwania problemów. Choć jeszcze nie w panice - tak o gospodarce Rosji mówi w rozmowie z tokfm.pl Piotr Dzierżanowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
|
|
fot. VYACHESLAV PROKOFYEV / VYACHESLAV PROKOFYEV/AFP/East News

Władimir Putin zatwierdził budżet federalny, który zwiększa wydatki na obronność do rekordowego poziomu. Kwota sięgnie 13,5 bln rubli, czyli ok. 518,3 mld zł (dla porównania w 2004 r. wyniosła 10,8 mld rubli). To oznacza, że w przyszłym roku na zbrojenia pójdzie już 32,5 proc. budżetu (w 20024 r. było 28,3 proc.).

- Rosję nadal stać na to, by zwiększać wydatki na wojsko, co nie zmienia faktu, że 2025 r. będzie dla niej krytyczny. Inflacja nadal będzie się utrzymywała na podwyższonym poziomie. Gospodarka, która generowała jeszcze jakiekolwiek wzrosty, zatrzyma się i będziemy mieli miesiące, w których kraj będzie się ocierać o recesję, co do tej pory się nie zdarzyło - skomentował w rozmowie z tokfm.pl Piotr Arak, główny ekonomista VeloBank i były dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

W efekcie, jak od razu dodał, wpłynie to na zmniejszenie przychodów budżetu centralnego. - Zakładając, że sankcje będą utrzymane, nie będzie zawirowań na rynku energii, a ceny ropy będą się utrzymywać w przedziale 70-80 dolarów, to w przyszłym roku Rosja będzie miała mało pieniędzy na prowadzenie wojny. Może być więc tak, że będzie musiała nowelizować budżet przed końcem 2025 roku - dodał.

Niezwykłe znaleziska w zabytkowej studni. 'Niesamowita historia. Nie wszyscy uwierzyli'

Podobnego zdania jest Piotr Dzierżanowski, analityk ds. międzynarodowych stosunków gospodarczych Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. - 2025 będzie gospodarczo zły. To już poniekąd jest czas kopania puszki w dół drogi, czyli odsuwania problemów. Choć jeszcze nie w panice. Widać jednak coraz lepiej, że tezy o możliwości przestawienia rosyjskiej gospodarki na nowe tory bez poważnych kosztów, które słyszeliśmy przez ostatnie lata, raczej się nie sprawdzą - podkreślił.

Szokujące sekrety zakonnic. W tle zakupy broni i służby Łukaszenki

Ziemniaki idą na rekord

W ocenie ekspertów, w Rosji już teraz jest "pełzający kryzys" - choć projekcje międzynarodowych organizacji pokazują, że wzrost gospodarczy w tym roku przekroczy 3 proc., a w przyszłym wyniesie ok. 1 proc. O tym, że Rosja doświadcza recesji, świadczą jednak trzy wskaźniki.

Romanowski od początku 'zakładał ucieczkę'? Prokurator krajowy wyjaśnia, skąd ten wniosek

Pierwszym jest spadająca stopa bezrobocia, która jest poniżej 3 proc. Po drugie: wysoka stopa inflacji sięgająca 8 proc. Po trzecie - stopy procentowe rzędu 21 proc. - Polska miała równie wysokie stopy procentowe, jeszcze zanim stała się członkiem NATO - przypomniał były dyrektor PIE. A w związku z moją wątpliwością, czy niska stopa bezrobocia to faktycznie problem, zauważył, że pokazuje ona sytuację z poborem wojskowym.

- Jest niska, bo osoby w wieku produkcyjnym albo wyjechały z kraju, bo nie chcą brać udziału w wojnie i być mięsem armatnim, albo już są na froncie. Rosja wykorzystuje więc w tym momencie najemników, w tym także tych pochodzących z Bliskiego Wschodu - odpowiedział Piotr Arak.

Inna rzecz, że i samo życie Iwana Iwanowicza czy Władimira Władimirowicza w Federacji Rosyjskiej oznacza wyższe koszty, bo rosną wskaźniki inflacji, zwłaszcza inflacji spożywczej. Z danych opublikowanych przez Federalną Służbę Statystyczną wynika np. że kilogram ziemniaków jest o 73 proc. droższy niż na początku roku, a masło o ponad 30 proc. Cebula i buraki, podrożały o ponad 20 proc., z kolei śmietana, mleko, chleb i ryby o 12-15 proc.

Wszystko to spowodowało, że w zeszłym roku rząd Federacji Rosyjskiej zmienił wskaźniki dotyczące ubóstwa. Zmodyfikował je tak, by mniejsze grono osób zaliczało się do tych, które podlegają kryterium biedy. I by tak nie kuły w oczy.

Kto kupi TVN? Tropy nie wiodą do Czech i na Węgry. 'To może być ślepa uliczka'

"Krótka kołdra"

W ocenie ekspertów nie będzie w Rosji jednego momentu odcięcia - nagłego krachu, załamania gospodarczego, ogromnego wzrostu bezrobocia. Wręcz przeciwnie, kryzys będzie się nawarstwiał. Ludzi do pracy nadal będzie ubywać, stopniowo kurczyć się będą też możliwości dalszego zaciągania zobowiązań finansowych. - Zresztą Rosja zrezygnowała np. z podatku liniowego. Zwiększa z kolei podatki ściągane od społeczności lokalnej, co także będzie krok po kroku powodowało niezadowolenie wśród mieszkańców tego kraju - zastrzegł Piotr Arak.

Piotr Dzierżanowski z PISM zwrócił uwagę na jeszcze dwie kwestie. - To, co mniej się przebiło w ostatnich dniach w mediach, to to, że Rosjanie w budżecie na przyszły rok ograniczyli środki w pozycji "polityka społeczna". Spadek jest znaczący, bo to ponad 15 proc. - mówił. Zastrzegł też, że struktura rosyjskiego budżetu jest jednak skomplikowana i trudno powiedzieć, kiedy przesunięcia wywołają widoczne skutki.

Ale już teraz, jak dodał, rodzi to pytanie, jak dużo bólu są w stanie wytrzymać Rosjanie, zanim wyjdą na ulicę. - Jak na razie nie ma przesłanek, żebyśmy w najbliższym czasie mieli do czynienia z demonstracjami. Także dlatego, że zwiększono wydatki na bezpieczeństwo wewnętrzne, w tym tłumienie protestów - podkreślił.

Dodatkowo, jak wskazał, pojawiają się sygnały, że Rosjanie prawdopodobnie zaczynają ukrywać część kosztów wojny w innych kategoriach budżetowych, np. wydatkach społecznych. - A że te ostatnie spadają, to tu przewidziano też wypłaty np. świadczeń dla żołnierzy. To też oznaczałoby, że kołdra może się robić krótka - ocenił. Przy czym, jak od razu zastrzegł, to nie tak, że Rosja w przyszłym roku przestanie wypłacać emerytury. Ale coś się może w pewnym momencie opóźnić. - Wtedy będzie już wiadomo, że sytuacja jest ciężka, bo zaczyna dotykać sfery, z której władza czerpie swoją legitymizację - podkreślił ekspert PISM.

Dlatego, w ocenie analityków, Rosja w 2025 roku może być jeszcze gorszym miejscem do życia niż obecnie. Choć nie oznacza to, że państwo przestanie funkcjonować. - Przypomina to wprowadzanie reżimów sankcyjnych przez Unię Europejską i państwa Zachodu na Iran. Co z tego, skoro od lat 70. jest w stanie się utrzymywać wewnętrznie. Oczywiście, to nie oznacza, że w kraju jest świetnie i ludzie, by chcieli w nim żyć. Natomiast możliwość adaptacji stosunkowo dużej gospodarki z zasobami jednak istnieje - podkreślił Piotr Arak.

'Putin strzelby nie schowa'. Co szykują Rosjanie na ukraińskim froncie?

 "Putin nie dowozi"

Co jeszcze może zakładać czarny scenariusz dla Rosji? W ocenie ekspertów m.in. dalsze zwiększanie sankcji. Tym bardziej że już teraz mówi się np. o potrzebie renegocjacji ceny maksymalnej na ropę rosyjską - do ok. 40 dolarów. Innymi słowy chodziłoby o swoiste zabetonowanie kraju na kolejne lata, bo to oznacza też brak perspektyw na odbicie gospodarcze.

- Gospodarczo w zasadzie jednak wszystko, co najgorsze mogłoby się wydarzyć już się dzieje. Jedyne, co nowego bylibyśmy w stanie jeszcze zrobić, to zabrać pieniądze rosyjskiego banku centralnego. Tak, by Rosja nigdy ich już nie zobaczyła - zastrzegł Piotr Arak.

Jak od razu dodał, to jednak scenariusz mało realny, bo musiałby się na to zgodzić amerykański Senat. - A wydaje się, że w obecnej sytuacji - większości republikańskiej - nie będzie na to zgody. Na razie zdecydowaliśmy się tylko i wyłącznie przekazywać Ukrainie zyski kapitałowe z tych aktywów, które kontroluje świat Zachodu - dopowiedział.

A patrząc na to, co będzie się działo w samej Rosji? - W pewnym momencie grupa osób ze służb specjalnych uzna, że Władimir Putin nie dowozi planu przywrócenia imperialnej roli Rosji na mapie świata i zostanie on zastąpiony. Przez podobną postać albo - co może być niemożliwe, bo jednak Putin cechuje się jakąkolwiek dozą dyplomacji - przez osobę jeszcze gorszą. Z odmętów FSB, jeszcze mniej elastyczną w procesie podejmowania decyzji - odpowiedział były dyrektor PIE.

Zdaniem eksperta, w praktyce mogłoby to oznaczać kolejne fazy czystek wewnętrznych w Rosji i dodatkowy chaos polityczny. A to - jak dodał - byłoby ogromnym szokiem dla Rosjan, przywracającym na myśl to, co się działo w latach 90., czyli pucz Janajewa.

- Putin znalazł się więc w pułapce? - dopytałam.

- W trudnej sytuacji, bo w przypadku dyktatury, to raczej pytanie, czy znajdą się tacy, którzy gotowi są pozbawić go władzy. Same czynniki ekonomiczne już dawno spowodowałyby, że straciłby stanowisko. Będzie jednak na pewno gorzej, Rosja jest na równi pochyłej, a 2025 będzie decydujący dla dalszej przyszłości Federacji Rosyjskiej. Jak piszą Ukraińcy w swoich raportach wywiadowczych: jeżeli będą w stanie przetrwać tak ciężki rok, to władza będzie się w stanie utrzymywać dalej - podsumował Piotr Arak.

W tym kontekście Piotr Dzierżanowski wskazał na konkretną możliwość odsuwania zarówno załamania gospodarczego w Rosji, jak i jego efektów politycznych. - Rosjanie nie będąc w stanie stabilizować swojej gospodarki, coraz chętniej będą się zwracać o pomoc do Chin. Upadek Rosji jako jednej z dziesięciu największych gospodarek świata może się więc znowu wydłużyć. Kluczem, by wpłynąć na Rosję i losy wojny, wydaje się zatem również presja na Chiny - skwitował ekspert PISM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>