,
Obserwuj
Świat

"Putin strzelby nie schowa". Co szykują Rosjanie na ukraińskim froncie?

Jacek Stawiany, oprac. AS tokfm.pl
3 min. czytania
19.11.2024 13:12
1000 dni od ataku Rosji na Ukrainę nie widać szans na zakończenie krwawej wojny. - Putin w żadnym wypadku machiny, rozpędzonej szczególnie na Donbasie, zatrzymywać nie chce. Nie przerywa się dobrego trendu, tylko dlatego, że taka jest dyskusja w Europie albo w USA - mówił w TOK FM Zbigniew Parafianowicz.
|
|
fot. MAXIM SHIPENKOV/AFP

Ukraińskie siły po raz pierwszy wykorzystały pociski ATACMS do zaatakowania terytorium Rosji - poinformował we wtorek portal RBK-Ukraina, powołując się na źródło wojskowe. To pierwszy przypadek, o którym poinformowano, wykorzystania amerykańskich pocisków do ostrzelania celów w Rosji, po niedzielnej decyzji prezydenta USA ws. użycia amerykańskiej broni.

- Ukraina kontroluje dwa procent obwodu kurskiego, Amerykanie zgodzili się na używanie tych pocisków tylko na terenie obwodu kurskiego. 'W głębi Rosji' to mylące określenie na powiedzenie tego w ten sposób. Ukraińcy własnych celów sobie wyznaczyć nie mogą, muszą korzystać przy użyciu tych pocisków, czy to manewrujących, czy balistycznych bardzo krótkiego zasięgu, z map cyfrowych i z danych dotyczących namierzania celów od sojuszników, nie mogą samowolki żadnej wykonać w ich użyciu - tłumaczył w 'Poranku Radia TOK FM' Zbigniew Parafianowicz.

Mieszkają w Polsce, ale idą bić się z armią Putina. Do zarobienia prawie 19 tys. zł

Minimalna karta przetargowa

Dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej" podkreślił, że decyzja Waszyngtonu to pokłosie amerykańskich wyborów prezydenckich. - Chodzi o to, żeby Zełenski, zanim usiądzie do stołu rozmów, nie został pozbawiony minimalnej karty przetargowej, która działa na jego korzyść, czyli terytorium rosyjskiego. Jeżeli Trump zażąda zamrożenia konfliktu, to Zełenski, będzie miał kawałek Rosji, te dwa procent obwodu kurskiego - mówił gość Jana Wróbla.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Renata Mieńkowka-Norkiene przyznała, że dla niej niedzielna decyzja prezydenta USA jest "niezrozumiała". - Pewne rzeczy są w mojej ocenie bardzo proste. Wiadomo, gdzie jest dobro, wiadomo, gdzie jest zło i przez tyle lat kadencji Joego Bidena naprawdę czekano ze wszystkim - krytykowała opieszałość o podejmowaniu decyzji o pozwoleniu na korzystanie z amerykańskiej broni do ostrzału celów w Rosji.

- Nie ma ludzi, którzy do ucha prezesa - w tym przypadku Bidena czy uszu europejskich - szeptaliby: 'To musi być teraz'. Jest luka - stwierdziła gościni TOK FM. I dodała, że 'dużym hamulcowym był Olaf Scholz'.

- On jawi się na tym etapie wojny jako de facto współpracownik Putina w załatwianiu niektórych spraw - stwierdził wręcz Parafianowicz.

Rakiety ATACMS już w akcji. Wszystko, co musisz wiedzieć o tej 'śmiercionośnej broni'

Putin strzelby nie schowa. Jak wygląda sytuacja na froncie?

Mieńkowka-Norkiene mówiła też, że choć na froncie Rosjanie radzą sobie dobrze, gorzej jest z ich sytuacją gospodarczą. - Putin widzi, że niektóre źródełka finansowania wojny mu wysychają - stwierdziła. Ale kłopoty gospodarcze nie przekładają się na sytuację na froncie.

Parafianowicz ocenił, że bez względu na sytuację, "Putin w żadnym wypadku machiny, rozpędzonej szczególnie na Donbasie i przygotowywanej na Zaporożu, zatrzymywać nie chce". - Batalionowe grupy taktyczne są powoływane na Zaporożu po to, żeby po prostu iść jeszcze dalej, w kierunku istotnego przemysłowego miasta Zaporoże i domykania granic w obwodzie donieckim. Jeżeli spojrzymy na mapy, to sprawa jest oczywista. Chodzi o oskrzydlenie dużych miast Kramatorska i Słowiańska od północy i Pokrowska od południa, zdobycie Kurachowego - tłumaczył.

Władimir Putin zdecydował. Ważna zmiana w doktrynie nuklearnej Rosji

Dziennikarz "DGP" dodał: "Jeżeli się zdejmuje tę strzelbę i zaczyna jej używać na wojnie, to po coś się to robi". - Nie przerywa się dobrego trendu, tylko dlatego, że taka jest dyskusja publicystyczna w Europie albo w Stanach Zjednoczonych - podsumował rozmówca Jana Wróbla.