Papież Franciszek już wie, ile będzie rządził Kościołem. "Ambitny plan"
- Papież wrócił do Watykanu po ponad miesięcznym pobycie w szpitalu z powodu obustronnego zapalenia płuc;
- "To był trudny czas dla papieża i dla innych w Watykanie, i jeszcze przez jakiś czas będzie" - uważa redaktor 'Tygodnika Powszechnego' Edward Augustyn;
- Pod znakiem zapytania jest wiele aktywności papieża, w tym na przykład audiencja brytyjskiej pary królewskiej i wizyta w Turcji dla uczczenia 1700. rocznicy Soboru Nicejskiego;
- "Można odnieść wrażenie, że Franciszek zamierza jeszcze przez co najmniej trzy lata zarządzać Kościołem" - komentuje Augustyn dla tokfm.pl, wskazując na zatwierdzony przez papieża plan reform Kościoła do 2028 roku.
Papież Franciszek w niedzielę, po 37 dniach, opuścił rzymską Poliklinikę Gemelii, gdzie był leczony z powodu ciężkiego obustronnego zapalenia płuc. Po raz pierwszy od pobytu w szpitalu pokazał się publicznie i zwrócił się do wiernych ze szpitalnego okna, mówiąc z trudem. Pojechał do Watykanu, do Domu Świętej Marty, gdzie mieszka. Siedząc w samochodzie, pozdrawiał zgromadzonych i wiwatujących ludzi. Papież dalej będzie kontynuował terapię farmakologiczną, a także fizjoterapię oddechową i motoryczną. Co potrwa co najmniej dwa miesiące. Lekarze zalecili papieżowi także odpoczynek oraz aby w czasie rekonwalescencji unikał wysiłku i kontaktów z dużymi grupami.
- Dwa miesiące w szpitalu to była bardzo poważna próba. Po raz pierwszy w ciągu 12 lat pontyfikatu Franciszek na tak długo opuścił Watykan, a on jest znany z tego, że lubi decydować o wszystkim. Wcześniej nawet najdrobniejsze rzeczy były z nim konsultowane. W czasie pobytu w szpitalu prawie nikt nie miał do niego dostępu, włącznie z najbliższymi współpracownikami. On co prawda w jakiś sposób pracował, podpisywał dokumenty, ale to nie szło zgodnie z ustalonym od lat rytmem - podkreśla Edward Augustyn z 'Tygodnika Powszechnego'.
Jak dodaje, "to był trudny czas w Watykanie". - I jeszcze przez jakiś czas będzie. Trudny dla tych, którzy ostrzyli sobie zęby na to, że będzie konklawe i dla tych, którzy bez papieża nie umieli sobie poradzić, bo on zdejmował z nich duży ciężar odpowiedzialności za podejmowane decyzje - wskazał ekspert.
Redaktor 'Tygodnika Powszechnego' zauważa, że "wypis papieża ze szpitala w zasadzie wszystkich zaskoczył". - Jeszcze kilka dni temu, choć było wiadomo, że zdrowie Franciszka się polepsza, to nie było mowy o wyjściu. Podejrzewano nawet, że będzie tam do Wielkanocy - mówi. Jego zdaniem - mimo decyzji lekarzy, że opuszczenie Polikliniki Gemelii jest możliwe, to - "była to na pewno inicjatywa papieża, który bardzo mocno chciał wrócić do Watykanu".
Co z planami papieża? "To na pewno należy wykluczyć"
Franciszek - jak wskazuje rozmówca tokfm.pl - podczas wcześniejszych hospitalizacji i następnie rekonwalescencji, "był dość niecierpliwym pacjentem". - On ma temperament i do tej pory uchodził za takiego, który sam się leczy i najlepiej wie, co dla niego jest dobre. Teraz lekarze zapewniają, że był bardzo posłuszny i stosował się dokładnie do ich zaleceń, ale nie wiemy, jak będzie po powrocie do Watykanu - dodaje.
- Na pewno przez te dwa miesiące będą zaostrzone przepisy sanitarne. Prawdopodobnie będzie spotykał się z najbliższymi współpracownikami, ale nie będzie żadnych audiencji - ocenia.
W piątek argentyński kardynał Victor Manuel Fernandez poinformował, że papież "musi na nowo nauczyć się mówić", dodając że tlenoterapia "wysusza wszystko". Jak wyjaśnił agencji Ansa wiceprezes włoskiego stowarzyszenia medycyny wewnętrznej Roberto Tarquini, rezultatem długo stosowanej tlenoterapii wysokoprzepływowej jest suchość błony śluzowej. Mimo że powietrze jest nawilżane, terapia ta ma skutki uboczne powodując suchość w drogach oddechowych. Według lekarza nauka używania mięśni odpowiedzialnych za fonację, w tym także rehabilitacja logopedyczna, może potrwać od 20 dni do około miesiąca.
Wiceprezes włoskiego stowarzyszenia medycyny wewnętrznej Roberto Tarquini wyjaśnił, że efekt przedłużonej tlenoterapii wysokoprzepływowej i problemy z mięśniami odpowiedzialnymi za fonację to przyczyny, dlaczego papież Franciszek musi na nowo nauczyć się mówić.
Wśród dotychczasowych planów papieża jest audiencja brytyjskiej pary królewskiej. Król Karol III i królowa Kamila mają odwiedzić Watykan 8 kwietnia. Nieoficjalnie wiadomo, że Franciszek nie weźmie udziału w najbliższym wydarzeniu Roku Świętego, czyli w Jubileuszu kapłanów ustanowionych Misjonarzami Miłosierdzia, który odbędzie się w dniach 28-30 kwietnia. Wcześniej, na 27 kwietnia, zapowiedziana jest kanonizacja błogosławionego włoskiego nastolatka o polskich korzeniach Carlo Acutisa. Na tę uroczystość, która odbędzie się w ramach Jubileuszu Młodzieży Szkolnej, zapisało się już ponad 100 tysięcy osób.
Pod znakiem zapytania stoi wizyta Ojca Świętego w Turcji, którą planował na koniec maja, by uczcić 1700. rocznicę Soboru Nicejskiego, pierwszego w chrześcijaństwie soboru powszechnego. Według Edwarda Augustyna "to na pewno należy wykluczyć". - Papież miał wielkie plany, żeby pojechać do tych miejsc i dokonać jakiegoś wielkiego gestu ekumenicznego. Ten gest być może się dokona, ale prawdopodobnie bez udziału Franciszka - komentuje redaktor 'Tygodnika Powszechnego'.
"Można odnieść wrażenie, że Franciszek zamierza jeszcze przez co najmniej trzy lata zarządzać Kościołem"
Co również ważne, w kontekście choroby papieża i jego powrotu do zdrowia, ogłosił on niedawno trzyletni plan prac nad zmianami w Kościele. Maltański kardynał i bliski współpracownik Ojca Świętego Mario Grech ogłosił, że Franciszek zaaprobował definitywnie rozpoczęcie drogi realizacji postanowień zakończonego w zeszłym roku Synodu pod hasłem: "Ku Kościołowi synodalnemu. Komunia, uczestnictwo, misja".
Jak zauważa Edward Augustyn, "to jest ambitny plan". - Papież poprzez sekretariat synodalny ma nadzorować wprowadzenie w lokalnych Kościołach poszczególnych krajów ustalenia synodu. Można więc odnieść wrażenie, że Franciszek zamierza jeszcze przez co najmniej trzy lata zarządzać Kościołem - podkreślał.
Proces ten ma zgodnie z decyzją papieża doprowadzić do organizacji Zgromadzenia eklezjalnego w 2028 roku w celu wzmocnienia owoców synodu bez konieczności zwoływania następnego. W opublikowanym w październiku ubiegłego roku dokumencie końcowym synodu zapisano między innymi, że w Kościele potrzebne są "uzdrowienie, pojednanie i odbudowa zaufania" w związku z wieloma skandalami wokół różnych nadużyć. Zwrócono uwagę, że Kościół musi uznać swoje błędy i prosić o przebaczenie.
Posłuchaj: