Gaza w obliczu klęski głodu. "Dla części dzieci już jest za późno"
- Agencje ONZ ostrzegają, że Strefa Gazy stoi w obliczu klęski głodu;
- W skrajnym niedożywieniu, co oznacza, że bezpośrednio grozi im śmierć; jest obecnie około pół miliona ludzi;
- Jak mówił w TOK FM Jakub Belina-Brzozowski z Polskiej Misji Medycznej, niedożywienie u części tamtejszych dzieci już mogło doprowadzić do nieodwracalnych skutków w ich organizmach.
W Strefie Gazy narasta głód – wynika z opublikowanego we wtorek raportu Zintegrowanej Klasyfikacji Faz Bezpieczeństwa Żywnościowego (IPC), globalnej inicjatywy zajmującej się badaniem skali kryzysu głodu we współpracy z organizacjami pomocowymi i międzynarodowymi. Najnowsze dane wskazują, że progi głodu zostały osiągnięte w większości zamieszkanej przez ok. 2,1 mln Palestyńczyków Strefy Gazy.
Światowy Program Żywnościowy (WFP), agencja ONZ zajmująca się zwalczaniem głodu, poinformował 26 lipca, że prawie jedna trzecia mieszkańców Strefy Gazy pozostaje bez jedzenia przez całe dnie. WFP zaalarmował, że narasta tam problem niedożywienia, a 90 tysięcy kobiet i dzieci pilnie potrzebuje leczenia. Agencje ONZ szacują, że aby zaspokoić potrzeby zamieszkałej przez dwa miliony ludzi Strefy Gazy, powinno codziennie do niej wjeżdżać co najmniej 500 ciężarówek z pomocą.
Pół miliona ludzi bezpośrednio zagrożonych śmiercią z głodu
- Jesteśmy na prostej drodze do klęski głodu - zaznaczał w "TOK 360" Jakub Belina-Brzozowski z Polskiej Misji Medycznej. - Jeżeli nie zostaną podjęte jakieś drastyczne kroki, chociażby pełne zawieszenie broni, (...) to tam niestety dojdziemy - dodał.
Jak wyjaśniał, według formalnej definicji, klęska głodu zaczyna się, gdy na 10 tysięcy osób dziennie umiera czworo dzieci albo dwoje dorosłych osób. - W przypadku populacji Strefy Gazu musielibyśmy mieć kilkaset śmierci z głodu dziennie. To byłaby naprawdę gigantyczna katastrofa - wskazywał rozmówca Adama Ozgi.
Obecnie około pół miliona ludzi w Strefie Gazy jest skrajnym niedożywieniu. Jest to najwyższy poziom niebezpieczeństwa związanego z niedożywieniem. - To stan, w którym jednym z jego bezpośrednich skutków może być śmierć. I te śmierci głodowe następują - podkreślał Belina-Brzozowski.
Są też pośrednie przyczyny śmierci z głodu. To na przykład infekcje, z którymi niedożywiony organizm nie jest w stanie walczyć. - Nasi lekarze, którzy są w szpitalu Al-Aksa w Dajr al-Balah, mówią, że nie decydują się na zabiegi, bo organizm niedożywionej osoby jest tak słaby, że po prostu by się po zabiegu nie zregenerował. Przeprowadzenie zabiegu jest większym ryzykiem dla pacjenta niż jego nieprzeprowadzenie. Część z tych osób przez to i tak potem umiera, bo to zabiegi dla ich zdrowia potrzebne - mówił gość TOK FM.
Polska potępia politykę Izraela. 'Takiego oświadczenia nie widziałem nigdy'
'Dla części osób już jest za późno'
Jakub Belina-Brzozowski był pytany, czy może dojść do takiego momentu, że nieważne, jak duża pomoc humanitarna by nastąpiła, i tak nie uda się powstrzymać klęski głodu w Strefie Gazy.
- Dla części osób, przede wszystkim dzieci, już jest późno - powiedział. - Ich organizmy mają takie opóźnienia rozwojowe, że niedożywienie i głód wywierają tak nieodwracalne szkody, że ile one by się nie najadły przez kolejne miesiące, to w ich organizmach to pozostawi długotrwałe skutki. Być może już przez głód ich organizmu nie rozwinęły się tak, żeby w przyszłości poradzić sobie z jakimiś schorzeniami czy infekcjami - wyjaśniał.
Wojna w Strefie Gazy trwa od 7 października 2023 roku, gdy w ataku palestyńskiego Hamasu na południe Izraela zabito około 1200 osób i uprowadzono 251. Kilkudziesięciu porwanych jest wciąż więzionych. Według danych kontrolowanej przez Hamas administracji Strefy Gazy, w izraelskim odwecie zginęło około 60 tys. Palestyńczyków.