"Wykrzyczy ludziom sprawę Pegasusa". Kołodziejczak większym zagrożeniem dla PiS niż Brejza i Giertych

Eksperci CitizenLab odkryli, że lider Agrounii Michał Kołodziejczak i współautor książki o Mariuszu Kamińskim byli inwigilowany Pegasusem. - Sprawa jest niezwykle poważna i te dwa ujawnione wczoraj przypadki inwigilacji, zwłaszcza pana Kołodziejczaka, potwierdzają, że osób inwigilowanych nie łączy nic innego poza tym, że władza uznała, iż one są dla niej zagrożeniem. Nic nie wiadomo o jakichś ciężkich przestępstwach popełnianych przez aktywistę wiejskiego Kołodziejczaka, a został zaatakowany - powiedział w Poranku TOK FM Marcin Bosacki, przewodniczący senackiej komisji ds. wyjaśnienia przypadków nielegalnej inwigilacji.
Zobacz wideo

Eksperci z Citizen Lab poinformowali we wtorek, że polskie służby szpiegowały za pomocą Pegasusa lidera Agrounii Michała Kołodziejczaka. Miało do tego dojść w 2019 roku przed wyborami parlamentarnymi, kiedy Kołodziejczak zapowiadał powstanie partii politycznej. Inwigilowany miał być również Tomasz Szwejgiert - współautor książki stawiającej w złym świetle szefa MSWiA i koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. - W mojej ocenie pan Kołodziejczak powinien być gościem naszej komisji w najbliższych dniach, ale w tej sprawie odbędziemy jeszcze konsultacje - powiedział w Poranku TOK FM Marcin Bosacki, przewodniczący senackiej komisji ds. wyjaśnienia przypadków nielegalnej inwigilacji.

- Sprawa jest niezwykle poważna i te dwa ujawnione wczoraj przypadki inwigilacji, zwłaszcza pana Kołodziejczaka, potwierdzają, że osób inwigilowanych nie łączy nic innego poza tym, że władza uznała, iż one są dla niej zagrożeniem. Nic nie wiadomo o jakichś ciężkich przestępstwach popełnianych przez aktywistę wiejskiego Kołodziejczaka, a został zaatakowany - dodał.

Podkreślił, że w tej sprawie należy używać właśnie określenia "atak Pegasusem", które jest bardziej adekwatne od słowa "inwigilacja". - Bo przypominam, że Pegasus może zassać nie tylko wszelkie dane z komórki atakowanego, ale może również nimi manipulować, przerabiać je, wysyłać informacje itd - zauważył.

Gość Macieja Głogowskiego zwrócił również uwagę, że reakcje czołowych polityków PiS-u w obliczu kryzysu politycznego, który wybuchł po ujawnieniu afery z Pegasusem, są "kompletnie niespójne". - Najpierw mówili, że Pegasus to konsola do gry, a inwigilacja nie miała miejsca. W tej chwili już przyznają, że ataki Pegasusem miały miejsce, natomiast twierdzą, że wszystko było lege artis. Jeśli takie było, to na komisji powinni się pojawić były i obecny szef CBA, czyli panowie Ernest Bejda i Andrzej Stróżny. Zaprosiłem ich na dzisiaj, zobaczymy, czy się pojawią – powiedział i zastrzegł, że mają obowiązek zeznawania przed senacką komisją, choć ona nie ma narzędzi, by ich do tego zmusić.

W środę senacka komisja nadzwyczajna wysłucha mecenasa Romana Giertycha oraz byłego szefa Państwowej Komisji Wyborczej Wojciecha Hermelińskiego. Marcin Bosacki poinformował w TOK FM, że również Mariusz Kamiński (koordynator służb specjalnych) został zaproszony na czwartek przed senacką komisję. W tym samym terminie ma się przed nią stawić poseł PiS Marek Suski, który w ubiegłym tygodniu przyznał, że były przypadki inwigilacji przy użyciu Pegasusa, ale - jak zastrzegł - "to były niewielkie ilości, nieprzekraczające kilkuset osób w ciągu roku

"Kołodziejczak wykrzyczy ludziom sprawę Pegasusa"

Do doniesień CitizenLab o inwigilacji Michała Kołodziejczaka odniosły się również w Poranku TOK FM komentatorki: Dominika Długosz z "Newsweeka" i Agata Kondzińska z "Gazety Wyborczej". - Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego władzy przeszkadza Kołodziejczak. PiS nigdy nie uważało, że on zagraża tej partii na wsi. Raczej uważało - tak też wynika z badań i analiz przepływu głosów - że bardzo dobrze, iż Kołodziejczak pojawił się na tej wsi, bo jeszcze dobije PSL. I PiS raczej próbował się z tym Kołodziejczakiem jakoś zaprzyjaźnić. Był pierwszą osobą, którą nowy szef resortu rolnictwa Kowalczyk zaprosił, by porozmawiać o tym, jak rozwiązać problem afrykańskiego pomoru świń - powiedziała Dominika Długosz.

Jej zdaniem, partia rządząca musiała w pewnym momencie uznać za groźne wiece i manifestacje rolnicze, które organizuje lider Agrounii. Jak przyznała, Kołodziejczak jest rzeczywiście większym zagrożeniem dla PiS niż senator Krzysztof Brejza czy adwokat Roman Giertych, którzy też byli inwigilowani Pegasusem. - Brejza i Giertych to politycy czynni, dla ludzi to są sprawy pomiędzy politykami. A Kołodziejczak to zwykły człowiek, który chciał walczyć o rolników. Mam wrażenie, że on wykrzyczy ludziom sprawę Pegasusa zdecydowanie mocniej, niż mogliby to zrobić politycy - stwierdziła.

Agata Kondzińska zgodziła się, że Kołodziejczak będzie miał teraz swoje "pięć minut". - Taki trybun ludowy, który pójdzie w Polskę i będzie głosił, jak zła jest ta władza, będzie miał większe przełożenie na opinię publiczną, niż politycy, którzy od lat toczą wojnę. Ale z nieoficjalnych rozmów z politykami PiS wiem, że także Brejza jest dla nich zagrożeniem - powiedziała. 

Afera Pegasusa

Według amerykańskiej agencji prasowej Associated Press, powołującej się na ustalenia działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, za pomocą oprogramowania Pegasus inwigilowali był senator KO Krzysztof Brejza, a także adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek.

CitizenLab poinformowało, że do telefonu Krzysztofa Brejzy miano się włamać 33 razy między 26 kwietnia 2019 r. a 23 października 2019 r. Polityk był wówczas szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi. Według ekspertów, Giertych był z kolei podsłuchiwany 18 razy; w 2019 r.

Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", wśród osób, które inwigilowano przy użyciu Pegasusa byli też m.in. politycy PiS: Adam Hofman, były poseł Mariusz Antoni K. oraz Dawid Jackiewicz, który był ministrem skarbu w rządzie Beaty Szydło.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM