"Intencją prezesa było znalezienie wymówki". Lex Kaczyński obnażył kryzys w Zjednoczonej Prawicy

Skuteczność polityczna Zjednoczonej Prawicy jest bardzo słaba - tak po głosowaniu w sprawie Lex Kaczyński kondycję obozu rządzącego oceniła w TOK FM dr Barbara Brodzińska-Mirowska. W podobnym tonie wypowiadał się Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej. - Wczoraj coś się złamało - stwierdził.
Zobacz wideo

PiS przegrało wczoraj (we wtorek) głosowanie ws. ustawy covidowej, zwanej Lex Kaczyński lub - jak mówią złośliwi -  "lex konfident" albo "donosiciel plus". Projekt zakładał m.in. testowanie pracowników i możliwość domagania się odszkodowań za zakażenie się COVID-19 w pracy. Projektu nie poparła spora grupa członków klubu PiS - 37 posłów Prawa i Sprawiedliwości wstrzymało się od głosu, przeciw było 24, 16 nie wzięło w ogóle udziału w głosowaniu. 

Jak ocenił Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej, "wczoraj coś się złamało". - I Jarosław Kaczyński jako technolog władzy ma już precyzyjną listę tych, na których nie może liczyć - mówił. Choć zastrzegł od razu: "Będą jeszcze różne konwulsje. Będzie tak, że oni jeszcze zagłosują razem, że oni jeszcze zagłosują z Konfederacją". 

"ZP jedynie symuluje sprawczość"

Zdaniem prof. Anny Wójcik z Uniwersytetu Warszawskiego, upadek "Lex Kaczyński" jednak był kontrolowany, bo jeśli "Zjednoczona Prawica nie chce przegrać głosowań, to ich nie organizuje".

- Przypuszczam, że intencją prezesa Kaczyńskiego było znalezienie wymówki, że Zjednoczona Prawica nie była zupełnie bierna wobec dramatu kolejnej fali pandemii. "Że próbowałem jednak coś zrobić" - dlatego prezes PiS stanął za tym projektem. Tak samo jak powiedział, że jest za obowiązkowymi szczepieniami. Z drugiej strony chodziło też o to, żeby spróbować PR-owo zrzucić to, co się dzieje, na opozycję - mówiła.

Z tą interpretacją zgodziła się dr Barbara Brodzińska-Mirowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ale - jak zastrzegła - na przegranym głosowaniu może w efekcie ucierpieć także wizerunek partii rządzącej. - To pokazuje jej słabość polityczną, brak skuteczności, brak sprawczości - wyliczała.

- W sytuacji, w której rząd i Zjednoczona Prawica, w nazwie już tylko zjednoczona, pokazuje wśród swoich przedstawicieli poczucie słabości Jarosława Kaczyńskiego i premiera Morawieckiego, to bardzo mocno będzie to uzewnętrzniało wszelkie konflikty. Bo te konflikty wewnątrz Zjednoczonej Prawicy są - mówiła.

Ekspertka UMK oceniła też, że "co do zasady skuteczność polityczna Zjednoczonej Prawicy jest dziś już bardzo słaba". Jej zdaniem, ZP nie jest już w stanie prowadzić dużych projektów. - Raczej będą próby kończenia tego, co zostało rozpoczęte. To źle rokuje na dalsze funkcjonowanie obozu rządzącego - podkreśliła.

Co więcej, jej zdaniem, Zjednoczona Prawica nie ma w ogóle pomysłu, by zatrzymać spadki poparcia, a te - choć niewielkie - są obserwowane od kilku miesięcy. Niewiele, według niej, pomoże w tym obniżenie cen na paliwo czy żywność. Tym bardziej, że "obóz Zjednoczonej Prawicy jedynie symuluje sprawczość". -  Wiemy, że to raczej tak nie wygląda, że pan premier centralnie steruje całym rynkiem, więc trzeba przynajmniej tworzyć wrażenie pewnej sprawczości. Ale to są krótkoterminowe cele - zastrzegła.

Wewnętrzne rozbicie w Zjednoczonej Prawicy

- Władza się kończy? - dopytywał prowadzący. 

- Trendy od dłuższego czasu są niekorzystne. To jest powolny spadek, ale pewnie dla wielu przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy wizja zderzenia ze ścianą jest coraz bardziej widoczna. Zaczynają się już ruchy odśrodkowe, myślenia co dalej - odpowiedziała dr Barbara Brodzińska-Mirowska.

Zdaniem rozmówczyń TOK FM, temu wewnętrznemu rozbiciu służyć będzie też Polski Ład - "wprowadzany w dużym zamieszaniu i z różnymi skutkami". Nie pomoże też afera z Pegasusem, która z kolei "wiąże się z poczuciem zagrożenia, kto, co, o kim wie w Zjednoczonej Prawicy".  

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM