Reparacje od Niemiec? Ekspert: Prędzej od Rosji, bo to ZSRR było naszym partnerem do rozmów

Kwestia reparacji od Niemiec jest zamknięta - mówił w TOK FM prof. Krzysztof Ruchniewicz. Zdaniem naukowca z Uniwersytetu Wrocławskiego jeśli już Polska miałaby się domagać reparacji, to od Rosji. Bo - jak tłumaczył - po II wojnie światowej partnerem dla Polski w uzyskiwaniu reparacji nie były Niemcy, tylko ZSRR.
Zobacz wideo

Obóz rządzący od czwartku żyje kwestią odszkodowań od Niemiec za straty poniesione podczas II wojny światowej. Politycy PiS odmieniają słowo "reparacje" przez wszystkie przypadki. Chcą się domagać od Niemiec ponad 6 bilionów 200 mld zł. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że Polska podejmie na ten temat rokowania z Berlinem, a cały proces może być długi i trudny.

Prawnicy i historycy twierdzą, że kwestia reparacji od Niemiec jest zamknięta, choćby z tego powodu, że Polska ostatni raz zrzekła się roszczeń wojennych wobec zachodniego sąsiada w październiku 2004 r. Podobnego zdania jest prof. Krzysztof Ruchniewicz - dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego. W TOK FM mówił, że jeśli już Polska miałaby się domagać reparacji, to od Rosji. Aby to wyjaśnić, przypomniał, jak kwestię reparacji rozstrzygnięto po II wojnie światowej.

- Rozmawiano o nich jeszcze w czasie wojny, podczas konferencji jałtańskiej w lutym 1945 roku. Tam ustalono, że państwa uprawnione (do reparacji - przyp. red.) będą mogły uzyskać świadczenia do 20 mld dol. A więc świadczenia materialne, nie pieniądze. Podzielono te 20 mld na tzw. masę zachodnią i wschodnią. Jeśli chodzi o tę drugą, to uznano, że największe zniszczenia miał Związek Radziecki, więc on powinien otrzymać największą część reparacji. A Polska miała uzyskać swoją część świadczeń za pośrednictwem ZSRR – tłumaczył w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

"Kuriozalne sytuacje"

Jak podkreślił naukowiec, partnerem dla Polski w uzyskiwaniu reparacji nie były Niemcy, tylko ZSRR. Po zakończeniu konferencji polska delegacja na czele z Bolesławem Bierutem pojechała do Moskwy, by ustalić warunki przekazywania środków z reparacji. - ZSRR miał przekazywać 15 proc. (środków, które przydzielono mu na konferencji). Ale jednocześnie pojawił się wtedy problem, który zaczął ciążyć na tej kwestii. Bo Polska zobowiązała się do przekazywania ZSRR od 1946 roku węgla po zaniżonych cenach. Dlatego ZSRR w następnych latach przekazywał Polsce w rozliczeniach to, co chciał. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji. Np. parowozy, które znajdowały się na terenie Polski, zostały wliczone w poczet rozliczeń reparacyjnych - powiedział prof. Krzysztof Ruchniewicz.

Ekspert zwrócił uwagę, że w 1953 roku Polska zawiesiła pobieranie reparacji, a cztery lata później rząd PRL ostatecznie podpisał porozumienie, które kończyło rozliczenia między Polską a ZSRR. - Kluczowym pytaniem jest, czy faktycznie Polska otrzymała te świadczenia, które przewidywano w uchwałach poczdamskich. W 1957 roku ZSRR ustalił, że pobrał ze (środków reparacyjnych przydzielonych) jego strefie okupacyjnej ponad 3 mld dol., z czego Polska miała uzyskać tylko 7,5 proc. A więc to nie było te 15 proc., na które obie strony wcześniej się umówiły. Czyli wymaga sprawdzenia, czy prawa Polski do świadczeń reparacyjnych zostały zaspokojone – podsumował dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM