,
Obserwuj
Polityka

"To byłaby debata z popychłem Kaczyńskiego". Leszek Miller o starciu Tuska z Morawieckim

Koprz
3 min. czytania
02.11.2022 18:05
Gdyby mnie zaproszono do debaty w telewizji rządowej, to wystąpiłbym, ale pod warunkiem, że moim rozmówcą byłby prawdziwy lider, czyli Jarosław Kaczyński. Jeżeli miałby to być Morawiecki, a więc nie szef, tylko podwładny, to nie ma żadnego powodu, by występować z kimś takim. Z kimś, kto jest takim popychłem Kaczyńskiego - mówił w TOK FM Leszek Miller.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Wiosną tego roku Donald Tusk wezwał Jarosława Kaczyńskiego do publicznej debaty. Kilka dni temu Telewizja Polska, która pozostaje pod kontrolą obozu rządzącego, zaprosiła Tuska do programu, w którym lider Platformy Obywatelskiej mógłby wystąpić z premierem Mateuszem Morawieckim. W niedzielę na Twitterze do tej propozycji odniósł się rzecznik PO Jan Grabiec. "Donald Tusk jest gotów na debatę z prawdziwym liderem i prawdziwymi dziennikarzami w prawdziwej telewizji".

W sprawie głos zabrał także rzecznik PiS Radosław Fogiel. Zapytany, czy szef PiS mógłby spotkać się w debacie z Tuskiem, stwierdził, że póki co była szansa na rozmowę lidera PO z Morawieckim, ale ten pierwszy "zrejterował w dość mało chwalebny sposób". - Prezes Kaczyński debatuje z Polakami i tak będzie aż do wyborów - dodał. Dopytywany, czy to oznacza, że debaty Kaczyński-Tusk nawet na miesiąc przed wyborami nie będzie, odpowiedział: "Nie jestem Duchem Świętym, ale nie przywiduję".

Leszek Miller został zapytany w TOK FM o to, co zrobiłby na miejscu Donalda Tuska w tej sytuacji. - Wystąpiłbym w telewizji rządowej, ale pod warunkiem, że moim rozmówcą byłby prawdziwy lider, czyli Jarosław Kaczyński, a nie jego zastępca. Jeżeli miałby to być Morawiecki, a więc nie szef, tylko podwładny, to nie ma żadnego powodu, by występować z kimś takim. Z kimś, kto jest takim popychłem Kaczyńskiego -  odpowiedział były premier i poseł do Parlamentu Europejskiego.

Zauważył również, że gdyby jednak doszło do takiej debaty, to Donald Tusk rozmawiałby ze swoim dawnym podwładnym; Mateusz Morawiecki był jego doradcą, gdy koalicja PO-PSL rządziła Polską. - Mam więc nadzieję, że Donald Tusk w takim programie nie wystąpi. Bo tutaj trzeba zachować zasadę symetryzmu. Jeśli Tusk jest niekwestionowanym liderem PO i całej opozycji, to może rozmawiać tylko z kimś, kto jest jego odpowiednikiem po tamtej stronie - tłumaczył w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

"Wszystkie pieniądze postawiłbym na Tuska" 

W ocenie Leszka Millera, gdyby Jarosław Kaczyński zdecydowałby się debatować z Donaldem Tuskiem, to by przegrał. - Wszystkie pieniądze postawiłbym na Tuska. Dlatego że w zderzeniu tych dwóch osobowości - ludzi o różnym temperamencie, charakterze i poziomie wiedzy - Jarosław Kaczyński nie ma żadnych szans. Dlatego nie wystąpi z starciu z Tuskiem - podkreślił.

Gość TOK FM jednocześnie powątpiewał w to, że taka debata byłaby w ogóle potrzebna Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zwrócił również uwagę, że prezes PiS - dzięki mediom rządowym - ma ogromne "możliwości indoktrynacji" swojego żelaznego elektoratu. - Te działania telewizji i radia publicznych, którymi dysponuje PiS, stosują metodę takiej niesłychanej, wręcz goebbelsowskiej propagandy. To powoduje, że grupa wyznawców PiS nie topnieje. Myślę więc, że teraz w tym obozie jest taki zamiar, żeby nie starać się o nowy elektorat, tylko żeby za wszelką cenę utwardzić ten, który już istnieje. A po wyborach kogoś tam się dobierze - podsumował Leszek Miller.

Nowa odsłona afery Pegasusa. Miller czuje się zazdrosny i poszkodowany. 'Nie dostałem takiej uwagi'