Spotkania ze szpiegiem KGB, obsypywanie pieniędzmi i polityczno-biznesowe imperium. "Kaczyński i jego pajęczyna"

- Anatolij Wasin zapraszał Kaczyńskiego do swojego mieszkania na Saskiej Kępie, pili razem alkohol, rozmawiali o polityce. Mieszkanie KGB-isty było okablowane, wyposażone w mikrofony i kamery. To jest oczywiste, że w ten sposób sowieckie służby zdobyły porządne archiwum materiałów - mówił w TOK FM dziennikarz i pisarz Tomasz Piątek.
Zobacz wideo

Jarosław Kaczyński od początku demokratycznej Polski jest jednym z najważniejszych polityków. Pracował w kancelarii Lecha Wałęsy, pierwszego prezydenta wybranego w powszechnych wyborach, od lat zasiada w Sejmie, był premierem, kieruje partią, która rządzi od siedmiu lat - w tym czasie był wicepremierem do spraw bezpieczeństwa. W ostatnich latach zwykło się mówić, że to on steruje zarówno premierem, jak i prezydentem. Kim naprawdę jest Jarosław Kaczyński?

- Kiedy mówimy "Kaczyński" mamy na myśli kogoś, kto nie istnieje. On bardzo skutecznie tworzy swój wizerunek, który odbiega od rzeczywistości. A nawet dwa wizerunki - dla swoich wyznawców i swoich wrogów – mówił w TOK FM Tomasz Piątek, autor książki "Kaczyński i jego pajęczyna. Tkanie sieci 1949-1995". Jak wskazał, dla tych pierwszych, prezes PiS "jest mężem stanu, skromnym i niezłomnym, a równocześnie przenikliwym strategiem, który przewiduje wszystko z wyprzedzeniem dziesięcioletnim". Dla innych zaś jest: "starszym, zagubionym w świecie, niedołężnym panem, który się potyka o własne sznurowadła, jest śmieszny, zaściankowy, zacofany i na pewno zaraz straci władzę, bo taki jest głupi". - I tak sobie już czekamy od siedmiu lat, a on wygrywa sześć wyborów z rzędu - podkreślił w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Według Piątka prawda o prezesie PiS-u jest jeszcze inna. - Kaczyński nie jest genialnym strategiem, ogromną większość swoich skutecznych pomysłów zaczerpnął z putinowskiej Rosji. Tu są identyczne manewry, chwyty, sztuczki i nawet hasła, które można z rosyjskiego na polski przetłumaczyć - przekonywał. 

Wytrawny polityk czy cichy współpracownik Moskwy? "Został obsypany pieniędzmi"

Kaczyński wszedł na polską scenę polityczną w latach 1989-90 i szybko stał się politykiem pierwszoplanowym. - To są dla niego lata kluczowe. Zaczyna tworzyć podstawy swojego imperium biznesowo-politycznego: fundacje, spółki, partie. I właśnie wtedy regularnie spotyka się z głównym szpiegiem KGB w Polsce - wytrawnym wywiadowcą Anatolijem Wasinem - wspominał Piątek. I wskazywał, że szpieg działał w Polsce pod przykrywką dyplomatyczną jako pierwszy sekretarz ambasady sowieckiej.

- I ten Wasin zapraszał Kaczyńskiego do swojego mieszkania na Saskiej Kępie. Pili razem alkohol, rozmawiali o wielkiej polityce, wymieniali informacje. Oczywiście mieszkanie KGB-isty jest okablowane, wyposażone w mikrofony i kamery. To jest oczywiste, że w ten sposób sowieckie służby zdobyły porządne archiwum materiałów - ocenił pisarz i dziennikarz śledczy.

Gość TOK FM zwrócił uwagę, że "w tym samym czasie Kaczyński zostaje dosłownie obsypywany pieniędzmi".

- To są dziesiątki miliardów ówczesnych złotych. Żaden polski polityk nie mógł wówczas liczyć na takie dofinansowanie -  podkreślił Piątek. - A Kaczyński te pieniądze dostaje. I dostaje je od komunistycznego bankiera Janusza Kwanta, szefa Banku Przemysłowo-Handlowego z Krakowa. I tak się dziwnie składa, że Kwant jest w radzie nadzorczej spółki Agencja Gospodarcza, która trzyma w Polsce pieniądze z funduszy KGB, z funduszy sowieckich służb specjalnych, przerzucone do Polski, żeby wspierać postkomunistów. Ale bardzo wspiera finansowo też Kaczyńskiego i dzięki temu on to swoje imperium biznesowo-polityczne buduje - relacjonował.

"W ten sposób spełniamy marzenie Putina"

Mikołaj Lizut przypomniał, że "mitem założycielskim, w zasadzie religią współczesnego PiS-u jest zamach smoleński, czyli teza, że to Tusk razem z Putinem zamordowali prezydenta Lecha Kaczyńskiego". - Jest to mit wprost wymierzony w Rosję - podkreślił.

- On jest wprost wymierzony w Polskę - odpowiedział Piątek. Jak dodał, smoleński mit podzielił Polskę na dwa wrogie plemiona: "lemingów i wariatów smoleńskich". - Przestaliśmy ze sobą rozmawiać. I ten podział dla Rosji był niezwykle korzystny, bo osłabił kluczowy kraj na flance NATO - stwierdził.

Piątek przypomniał, że teoria spiskowa dotycząca zamachu w Smoleńsku, zbudowana jest "na niczym, udowadniana za pomocą pękających parówek, jak to robił Macierewicz". - W ten sposób spełniamy też marzenie Putina. Każdy zbrodniarz marzy, żeby oskarżono go o zbrodnię, której akurat w sposób oczywisty nie popełnił - przekonywał gość TOK FM. Argumentował, że dzięki temu Putin "wyszedł na niewinną ofiarę polskiej rusofobii". - Histeria smoleńska bardzo przeszkadzała tym Polakom, którzy próbowali ostrzegać przed Rosją w sposób racjonalny. Bo natychmiast przylepiano im gębę Macierewicza i gębę oszalałych rusofobów - wskazał.

Afera taśmowa. Marek Falenta, podsłuchy i Rosjanie

Pisarz przypomniał też o aferze taśmowej, która miała znaczący wpływ na to, jak zakończyły się wybory w 2015 roku. Przez miesiące poprzedzające wybory publikowano nagrania, których głównymi bohaterami byli politycy ówczesnego obozu władzy, czyli PO-PSL.

Już przed laty sugerowano, że sprawa ma ważny rosyjski wątek. Przypomnijmy, że niedawno "Newsweek" informował, że zanim taśmy z restauracji "Sowa i Przyjaciele" wstrząsnęły polską polityką, trafiły w rosyjskie ręce.

- Spotkania z Wasinem wskazują, że Kaczyński nie ma żadnych oporów, jeśli chodzi o cichą współpracę z Moskwą. Afera taśmowa też na to wskazuje - mówił Piątek. Gość TOK FM ocenił, że prezes Prawa i Sprawiedliwości nie mógł nie wiedzieć o całej sprawie. - Kiedy Falenta przyszedł z taśmami do kierownictwa PiS pod koniec 2013 roku, Kaczyński kazał go bardzo dokładnie sprawdzić ludziom z CBA. I oni nie mogli nie zauważyć powiązań Falenty z Rosją. Kaczyński na pewno został o tym poinformowany i najwyraźniej nie powiedział: "O zgrozo, Rosja!". Tylko odetchnął z ulgą i stwierdził: "Sami swoi" - możemy z tych taśm skorzystać - podsumował Tomasz Piątek. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM