Billboardowa ofensywa Lasów Państwowych za 65 mln? "Najprawdopodobniej na promowanie polityków Solidarnej Polski"

Lasy Państwowe chcą postawić 2 tys. billboardów za 65 mln zł. Zdaniem dr. Antoniego Kostki tablice mogą zostać wykorzystane w kampanii wyborczej. - Te 65 mln zł zostanie przeznaczone najprawdopodobniej na promowanie polityków Solidarnej Polski i być może antyunijnej agendy - mówił w TOK FM ekspert z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.
Zobacz wideo

Lasy Państwowe planują postawić prawie 2 tys. billboardów na terenie nadleśnictw w całej Polsce - informuje "Gazeta Wyborcza". Na ten cel przeznaczone zostało 65 mln zł. Oficjalnie kampania billboardowa ma "promować trwale zrównoważoną gospodarkę leśną, ochronę przyrody oraz ochronę dziedzictwa kulturowego". Jednak według "Wyborczej" za inicjatywą tej kampanii stoją głównie politycy Solidarnej Polski. Informatorzy gazety twierdzą, że tablice staną w obleganych przez turystów miejscach przed przyszłorocznymi wyborami do parlamentu, a pojawić się na nich mogą twarze polityków z partii Zbigniewa Ziobry.

Również dr Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze mówił w TOK FM, że tablice mogą zostać wykorzystane w kampanii wyborczej. - Te 65 mln zł zostanie przeznaczone najprawdopodobniej na promowanie polityków Solidarnej Polski i być może antyunijnej agendy – stwierdził w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Zwrócił uwagę, że kwota przeznaczona na budowę billboardów jest niemal dwukrotnie wyższa od tej, jaką Lasy Państwowe przeznaczają np. na pomoc dla parków narodowych. - W dodatku niewiele mniej wydają na wszystkie badania w ciągu roku. A tymczasem okazuje się, że za taką gigantyczną sumę będą zaśmiecały nasz krajobraz – podkreślił.

Jak dodał, tablice mają stanąć w miejscach, które nie znajdują się pod kontrolą samorządów ani zarządców dróg. Dlatego – kontynuował gość TOK FM – Lasy Państwowe nie będą musiały prosić nikogo o zgodę na postawienie billboardów. - Co ciekawe, za realizacją tego projektu będzie stał zakład budowlano-drogowy Bieszczady z Ustrzyk Dolnych, który w zeszłym roku miał obroty rzędu 3,3 mln zł. To umierająca firemka, której właścicielem w całości są Lasy Państwowe. Ona nie przynosi zysku, więc widocznie włodarze Lasów Państwowych postanowili wstrzyknąć w nią nieco pieniędzy. No nie wiem, w jaki sposób mała firma z Ustrzyk Dolnych będzie stawiała billboardy w Świnoujściu. To tajemnica Lasów Państwowych – ocenił dr Antoni Kostka.

"Solidarna Polska położyła rękę na Lasach Państwowych"

Gość TOK FM przyznał, że nie dziwi go, iż inwestycja billboardowa jest inicjatywą Solidarnej Polski, bo – jak stwierdził – partia Zbigniewa Ziobry "całkowicie położyła rękę na Lasach Państwowych". - Odpowiedzialną za treść merytoryczną będzie pani Ewa Jedlikowska z Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie. Ta pani zasłynęła tym, że była dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu przez 24 godziny – dopóki nie okazało, że nie ma żadnych kwalifikacji formalnych, które były potrzebne do tego, by objąć to stanowisko (…) Teraz jej kwalifikacje chyba dalej nie są zbyt wysokie, bo prowadzi konkurs na promowanie gospodarki leśnej, w ramach którego 118 podmiotów dostało po 100 tys. zł. Aż 100 z nich to parafie albo organizacje katolickie z okręgów, w których Solidarna Polska ma swoich posłów – mówił dr Antoni Kostka.

Prowadzący audycję przypomniał, że Lasy Państwowe złożyły niedawno w Ministerstwie Sprawiedliwości – kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę – wniosek o powołanie parku narodowego na Śląsku. Zdaniem Antoniego Kostki to "farsa". - To jest po prostu śmieszne. Rezerwat, na bazie którego ma powstać ten park, liczy ok. 500 hektarów. A żeby to był park, powinno być co najmniej 1000 hektarów. Więc na siłę wciela się do niego jakieś przyległe obszary, w dodatku praktycznie bez wartości przyrodniczej. A wszystko po to, by powstał kieszonkowy park narodowy – uwaga! - w okręgu wyborczym posła Michała Wosia z Solidarnej Polski – tłumaczył.

W ocenie eksperta potrzebna jest gruntowna reforma Lasów Państwowych, bo ta instytucja zawsze była łakomym kąskiem dla władzy. - Trzeba zapewnić kontrolę społeczną nad tym, co się tam dzieje. To największy zarządca obszarowy w Europie. Nie ma innej instytucji, która ma tak wiele gruntów pod sobą, czyli ok. 7,5 mln hektarów. To nieprawdopodobny majątek. A zarządza nim firma, w której nie ma żadnej rady nadzorczej ani społecznej – skwitował gość Mikołaja Lizuta.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM