,
Obserwuj
Polityka

"Polska bez aborcji i LGBT". Dlaczego coraz więcej młodych kobiet chce głosować na Konfederację?

6 min. czytania
08.07.2023 08:28
Na partię Sławomira Mentzena chce już głosować prawie co drugi młody mężczyzna. Według sondażu Ipsos przeprowadzonego na zlecenie TOK FM i OKO.press zajmuje ona jednak także drugie miejsce wśród kobiet do 39. roku życia. - Konfederacja być może nawet bardziej niż partią płciową jest partią pokoleniową. Jest po prostu w tym momencie partią młodych ludzi w polityce - mówił w rozmowie z tokfm.pl Kastor Kużelewski, analityk ds. politycznych Polityki Insight.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Z sondażu Ipsos przeprowadzonego na zlecenie TOK FM i OKO.press wynika, że Konfederacja ugruntowuje się na pozycji trzeciej siły w polskiej polityce i cieszy się poparciem 12 proc. badanych. Coraz bardziej prawdopodobny wydaje się więc scenariusz, w którym utworzenie rządu po wyborach bez partii Sławomira Mentzena będzie niemożliwe. Potwierdza to także najnowszy sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski, w którym Konfederacja notuje już poparcie na poziomie 14 procent, co oznacza wzrost o 2,5 punktu proc. w stosunku do połowy czerwca.

Do tej pory wydawało się, że hasłami 'Wara od mojej ręki i portfela' czy 'Polska bez aborcji i LGBT' ugrupowanie Mentzena przyciąga głównie młodych mężczyzn. I rzeczywiście według sondażu Ipsos na Konfederację chce zagłosować aż 40 proc. mężczyzn w wieku 18-39 lat. Co jednak może zaskakiwać, partia m.in. Janusza Korwina-Mikke, który zasłynął m.in. sformułowaniem, że 'kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn', a także, że 'czasami trzeba przylać takiej, żeby zamknęła buźkę, a nie dalej ujadała i dzieciom truła', zajmuje już drugie miejsce w preferencjach partyjnych kobiet w tej grupie wiekowej. Chęć głosowania na nią deklaruje już 18 proc. dziewczyn. To wzrost o 7 punktów procentowych w stosunku do analogicznego badania z końca marca.

- Widać, że młode kobiety popierają Konfederację już częściej niż Lewicę. Przy czym trzeba podkreślić, że mówimy tu głównie o kobietach młodych. Konfederacja być może nawet bardziej niż partią płciową jest partią pokoleniową. Jest po prostu w tym momencie partią młodych ludzi w polityce. W większości są to młodzi mężczyźni, ale, jak widzimy w badaniach, zaczynają to być także młode kobiety - mówił w rozmowie z tokfm.pl Kastor Kużelewski, analityk ds. politycznych Polityki Insight.

Głosują nie "za", ale "pomimo"

Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem eksperta tak naprawdę wśród młodych wyborców i wyborczyń nie ma szczególnej różnicy w ich poglądach, bo "co do zasady im młodsi ludzie, tym bardziej liberalni w kwestiach światopoglądowych". - Zarówno młodzi chłopcy, jak i dziewczyny są po prostu bardzo indywidualistyczni. Różnica jest taka, że dla młodych chłopaków ten liberalizm w sferze gospodarczej przeważa nad liberalizmem w sferze światopoglądowej. I właśnie dlatego młodzi mężczyźni chętniej głosują na Konfederację, a młode kobiety do tej pory na Lewicę. Ponieważ obie te grupy głosują pomimo swoich poglądów - ocenił Kużelewski. - I to, co robi w ostatnich miesiącach Konfederacja, to ukrywanie swoich poglądów na kwestie światopoglądowe, co prawdopodobnie robi dość skutecznie - dodał.

On chce być jak Mentzen, ona jest lewaczka. 'Ile masz lat, by głosować na boomerów ze średniowiecznym mentalem?'

Wciąż zadziwiające jest jednak, że młode kobiety chcą głosować na partię, która nie dba o ich prawa i chce powrotu do tradycyjnych ról matki i żony. Korwin-Mikke stwierdził kiedyś nawet, że jest przeciwny prawom wyborczym dla kobiet. Nawet jeśli uznamy byłego lidera partii za skrajne ekstremum, które aktualnie schowano, to Mentzen mówił jeszcze w marcu na antenie TOK FM, że jest za całkowitym zakazem aborcji, bo 'zabijanie małych, chorych dzieci nie powinno być legalne'. Czy decyduje więc gospodarka? - Nie jestem pewien, w jakim stopniu w dzisiejszym świecie w ogóle kwestie programowe mają wpływ na to, jaką partię popieramy. Mam wrażenie, że w większym stopniu to kwestia jakiejś mody, skutecznych kanałów dotarcia, budowania wizerunku przez partie niż odpowiadania na poglądy szerszych grup wyborców. Chcemy myśleć, że byt określa świadomość, ale ludzie często głosują wbrew swoim interesom. Widać to też na lewicy, na którą często głosują ludzie, dla których jest ona wbrew ich osobistemu interesowi klasowemu - wskazał Kużelewski.

"Starają się pokazać, że głosowanie jako kobieta na Konfederację to nie obciach"

Tymczasem - jak zauważył ekspert - Konfederacja stara się w ostatnim czasie pokazywać jako partia bardziej kobieca, niż była w przeszłości. - Kobiety są wybijane w mediach społecznościowych. Konfederacja była inicjatorem powstania Parlamentarnego Zespołu ds. Opieki Okołoporodowej. Natomiast przede wszystkim są to działania wizerunkowe. Starają się pokazać, że głosowanie jako kobieta na Konfederację to nie jest obciach - mówił analityk Polityki Insight. Zwrócił przy tym uwagę, że na ostatniej konwencji politycy zaprosili na scenę obecne kobiety, żeby pokazać kobiety Konfederacji. A zdjęcie to było później porównywane z Lewicą.

Ostro tę kwestię skomentował ostatnio na Twitterze wiceprzewodniczący Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek. "Z całym szacunkiem, ale kobiety popierające Konfederussię to jakiś kolejny odlot. Albo głupota, albo zaczadzenie. Głosować na gości, którzy zgotowali tym kobietom piekło? powodzenia!".

W ocenie rozmówcy tokfm.pl tego typu wpisy zdecydowanie nie pomogą Lewicy przeciągnąć wyborczyń na swoją stronę. - To wypowiedź niefortunna. Pod żadnym pozorem nie można w polityce zrażać czy antagonizować względem siebie swoich potencjalnych wyborców lub w tym wypadku wyborczyń. Kiedyś Talleyrand podobno wykrzyczał: "To gorzej niż zbrodnia - to błąd". No i ja bym w ten sposób skomentował słowa Śmiszka. To po prostu polityczny błąd - stwierdził Kużelewski.

Zdaniem analityka Polityki Insight to właśnie między Lewicą a Konfederacją rozegra się batalia o kobiety. - Ja bym się nie zdziwił, gdyby między Lewicą a Konfederacją zachodziły w najbliższym czasie przepływy młodych wyborczyń. Te grupy są bardziej podobne, niż mogłoby się nam wydawać. Krążąca w infosferze teoria podkowy [zakładająca, że ugrupowania o ideologii skrajnie lewicowej i skrajnie prawicowej są bardziej do siebie podobne aniżeli do ugrupowań centrowych - red.] uderza ponownie - wskazał.

Jak mówił, to, co powinna robić opozycja, jeśli chciałaby odebrać konfederatom kobiety, to uwypuklanie konserwatywnego światopoglądu tych polityków. - Ale na pewno bez obrażania tych kobiet, które skłaniają się ku Konfederacji - podkreślił Kużelewski.

"Konfederacja ma szansę przyciągnąć jeszcze więcej kobiet"

Według eksperta Konfederacja ma szansę jeszcze poszerzyć grupę wyborczyń. - Rozmawiałem z konfederatami i mówili, że w tej chwili nasycili już grupę swoich wyborców wśród studentów męskich. Już nikogo tam nie przyciągną, bo mają tak olbrzymie poparcie - relacjonował. Jak dodał, w tym momencie sposób rozszerzenia elektoratu przez Konfederację może iść w dwóch kierunkach. - Pierwszy to przyciąganie starszych mężczyzn, co robią m.in. swoim programem gospodarczym - nakłaniają do głosowania przedsiębiorców. A druga możliwość to rozszerzenie tej grupy najmłodszych o kobiety. I myślę, że możemy się spodziewać dalszych wzrostów, dlatego że to po prostu uświadomiona strategia tej partii - prognozował Kużelewski.

Jego zdaniem okolice 12-14 proc. to może jeszcze nie być sufit dla partii Mentzena. - Przed Konfederacją wiele wyzwań, którym musiałaby sprostać, żeby rosnąć bardziej, ale z drugiej strony tendencja jest wzrostowa. I wydaje się, że zwiększenie polaryzacji i coraz większe antagonizowanie się w kampanii PiS-u i PO sprawia, że Konfederacja ma potencjał dalszego wzrostu. Nie tylko w sytuacji, w której byłyby dwie listy - PiS-u i zjednoczonej opozycji - ale w ogóle w momencie, w którym ten antagonizm na scenie politycznej i ten duopol umocniłby się przed wyborami - ocenił.

Dzieje się tak dlatego, że w tym momencie Konfederacja jako jedyna partia opozycyjna jest też jawnie antyplatformerska. Przypomnijmy, że, jak powtarza Mentzen, "Konfederacja nie idzie do wyborów po to, by usiąść przy stoliku z PiS-em czy PO, tylko po to, by ten stolik wywrócić". - Byłem na ostatniej konwencji Konfederacji i to, co tam słyszałem, to krzyczane przez całą salę z wielkim entuzjazmem hasło: "PiS, PO, jedno zło". I tak sobie pomyślałem, że to jest hasło, którego nie moglibyśmy usłyszeć na konwencji Trzeciej Drogi. A trudno być trzecią drogą i stać się realną alternatywą dla duopolu, gdy jednoznacznie mówi się, że jedna strona jest trochę lepsza niż druga. Hołownia i Kosiniak-Kamysz są mniej wiarygodni jako trzecia droga właśnie z tego powodu. Podobnie jak Kukiz w pewnym momencie (w wyborach prezydenckich w 2015 r.), konfederaci dominują tę grupę wyborców, która głosuje przeciwko duopolowi na scenie politycznej - mówił Kużelewski.

Jeśli Konfederacja osiągnie wynik na poziomie obecnych sondaży, w Sejmie z ramienia tej partii możemy zobaczyć tylko jedną posłankę. - Z tego, co wiem, Konfederacja wystawi tylko jedną kobietę na "jedynkę" na listach wyborczych. A rozkład głosów sugeruje, że na razie wejdą te "jedynki" i może po drugiej (ewentualnie w Warszawie trzeciej) osobie. Więc do Sejmu prawdopodobnie dostanie się z Konina Anna Bryłka, czyli rzeczniczka Konfederacji, i być może jakaś jedna czy dwie kobiety z niższych miejsc na listach - wskazał analityk Polityki Insight. - Kobiet w Konfederacji nie jest dużo. Całe środowisko przez lata było zdominowane przez mężczyzn - podsumował Kużelewski.

Posłuchaj podcastu:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>