Embargiem na zboże rząd "uderzył" w prawo Unii. Ekspert wskazuje, jak KE może odpowiedzieć na tę "woltę"

Ta jednostronna decyzja Polski najprawdopodobniej jest sprzeczna z prawem unijnym (...) To jest uderzenie w uprawnienia KE, w prawo unijne i wspólną politykę handlową - stwierdził w TOK FM Tomasz Bielecki, odnosząc się do embarga na ukraińskie zboże, które wprowadził polski rząd. Korespondent "Gazety Wyborczej" mówił też, czy Polska poniesie konsekwencje swojej "wolty".
Zobacz wideo

Komisja Europejska nie przedłużyła wygasającego w piątek embarga na ukraińskie zboże do pięciu państw członkowskich, w tym Polski. KE podała w komunikacie, że Ukraina zgodziła się na wprowadzenie w ciągu 30 dni wszelkich środków prawnych, w tym np. systemu zezwoleń na eksport, aby uniknąć gwałtownych wzrostów cen zbóż. Jeszcze tego samego dnia – w reakcji na decyzję KE - polski rząd zakazał wwozu ukraińskiego zboża. - Nie pytając się o zgodę Komisji Europejskiej, od północy między 15 a 16 września wdrażamy ten zakaz – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

- Ta jednostronna decyzja Polski najprawdopodobniej jest sprzeczna z prawem unijnym (…) Polityka handlowa w Unii Europejskiej jest federalna. Tutaj uprawnienia (do jej prowadzenia – przyp. red.) ma Komisja Europejska. Polski rząd powołuje się w tym rozporządzeniu na przepisy o bezpieczeństwie narodowym, że na ich postawie można doraźnie zawieszać import. Ale to jest uderzenie w uprawnienia KE, w prawo unijne i wspólną politykę handlową. Jest ono o tyle mniej wstrząsające, że Polska już to raz zrobiła w kwietniu, gdy wprowadziła jednostronnie embargo na wszystkie produkty rolne z Ukrainy – mówił w TOK FM Tomasz Bielecki, korespondent "Gazety Wyborczej" i "Deutsche Welle" w Brukseli.

Rozmówca Karoliny Głowackiej przypomniał, że Polska przedstawia się jako promotor pomocy dla Ukrainy i "wielki karcący" dla innych krajów unijnych, które opóźniają wprowadzanie kolejnych sankcji na Rosję. - A ta kwestia importu rolnego jest od kwietnia jawnym wyłamaniem się ze wspólnej linii gospodarczej pomocy dla Ukrainy. Pomimo to w kwietniu KE postanowiła nie eskalować i zaczęła negocjacje z Polską, które przekształciły się w unijne embargo na cztery towary z Ukrainy, w tym zboże - stwierdził.

Czy na ostatnią woltę polskiego rządu ws. ukraińskiego zboża KE ostrzej zareaguje? Gość TOK FM zwrócił uwagę, że Komisja wysłała sygnał do Polski i Ukrainy, by ze sobą współpracowały w tej sprawie. - Jest to trochę przerzucenie ciężaru negocjacji decyzji na oba kraje (…) Myślę, że Komisja Europejska nie będzie natychmiast reagować działaniami dyscyplinującymi, które są przewidziane w prawie unijnym. Będzie wyczekiwać, jak ta sytuacja między Polską a Ukrainą się rozwinie – ocenił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Robert Telus zapewnił, że Polska będzie pomagać Ukrainie poprzez tranzyt produktów rolnych przez terytorium naszego kraju. Jednak zdaniem gościa TOK FM to także sporna kwestia. - Ukraińcy powołują się na dane, które mówią, że przekraczanie granicy Polski przez transporty ukraińskie ze zbożem jest bardzo trudne. A być może sabotowane. Więc to jest punkt zadrażnień. Gdy polska strona deklaruje, że tranzyt był i będzie niezakłócony, to wywołuje szemrania – podkreślił.

W jego opinii PiS mógłby więcej wynegocjować z KE ws. przedłużenia unijnego embarga na zboże z Ukrainy. - Ale sprawa i tak nie byłaby prosta, bo dane gospodarcze nie uzasadniają tego embarga. Jeśli Francja, Niemcy, Włochy sprzeciwiały się jego przedłużeniu, to nie tylko ze względów politycznych, ale dlatego, że analizy to uzasadniają – podsumował gość TOK FM.

TOK FM PREMIUM