"Polowanie na chleb". Uwaga na groźne "wieczne chemikalia" w żywności
Badania przeprowadzone przez organizację Pesticide Action Network Europe ujawniły obecność toksycznych substancji chemicznych w produktach zbożowych sprzedawanych w całej Europie. - Sprawa nie jest nowa. Problem w tym, że jest za mało badań, by wypowiedzieć się ostatecznie na temat zakazu stosowania tych substancji - mówiła w TOK FM inż. Dorota Metera, specjalistka w dziedzinie rolnictwa ekologicznego.
- "Wieczna chemia" występuje w żywności i produktach sprzedawanych w całej Europie;
- Co dokładnie pokazały analizy? Jaki wpływ na nasz organizm ma stosowanie TFA? Gdzie w ogóle szukać ekologicznych produktów?
- Na te pytania odpowiedziała w TOK FM inż. Dorota Metera, specjalistka w dziedzinie rolnictwa ekologicznego.
Badania przeprowadzone przez organizację Action Network Europe objęły 65 produktów zbożowych z 16 krajów europejskich. Wykazały, że aż w 81,5 proc. próbek stwierdzono obecność TFA. To kwasie trifluorooctowy, który powstaje w wyniku rozkładu pestycydów zawierających chemikalia z grupy Pfas, stosowane w przemyśle od lat 50. XX wieku. Ze względu na swoją wyjątkową trwałość nazywane są "wiecznymi chemikaliami"; ich rozkład może trwać setki, a nawet tysiące lat.
Co dokładnie pokazały analizy? Najwyższe poziomy zanieczyszczenia odnotowano w płatkach śniadaniowych w Irlandii, w belgijskim chlebie razowym, mące pszennej wyprodukowanej w Niemczech i np. francuskiej bagietce. Tyle, że TFA wykryto też w takich produktach jak holenderskie pierniki, włoskie spaghetti czy np. polski orkiszowym chleb tostowy.
- Sprawa nie jest nowa. Problem w tym, że jest jeszcze za mało badań, by wypowiedzieć się ostatecznie na temat szkodliwości czy też zakazu stosowania tych substancji - skomentowała w TOK FM inż. Dorota Metera, specjalistka w dziedzinie rolnictwa ekologicznego.
Przypomniała w tym kontekście analizy wina z 10 krajów UE. Pokazały one, że podczas gdy wina sprzed 1988 roku nie miały wykrywalnego TFA, roczniki 2021-2024 zawierają średnio 122 µg/L, a niektóre osiągają nawet ponad 300 µg/L.
- Znane są też wyniki badań naukowców chińskich, którzy stwierdzili, że najwięcej tych substancji pobiera z gleby pszenica - zastrzegła ekspertka w rozmowie z Ewą Podolską.
"Polowanie na chleb"
W przypadku kwasu trifluorooctowego (TFA) jako zanieczyszczenia chemicznego w żywności (np. w produktach zbożowych), nie istnieją specyficzne dla tego związku unijne limity NDP. W takich przypadkach często stosuje się domyślny, bardzo niski limit wynoszący 0,01 mg/kg (10 μg/kg).
- A są badania, które pokazują w jaki sposób te produkty są szkodliwe dla naszego organizmu? - dopytywała prowadząca "Weekend Radia TOK FM".
- Tak i pokazały one, że TFA uszkadza wątrobę i zaburza gospodarkę hormonalną. Ale też powoduje mniejszą płodność oraz sprzyja otyłości i cukrzycy. Stwierdzono także, że ma on wpływ na niską masę urodzeniową noworodków i zaburzenia rozwoju dzieci. To cała gama różnych chorób, które wykryto w powiązaniu z podwyższonym poziomem tych substancji w organizmach ludzi - odpowiedziała Dorota Metera.
Zastrzegła przy tym, że np. w Stanach Zjednoczonych TFA stwierdzane jest we krwi 92 proc. obywateli. - To dane zatrważające - oceniła.
Quiz: Nowy Quiz TOK FM. Sprawdź, czy jesteś na bieżąco!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
A jak można się przed tym bronić? W ocenie ekspertki, TFA jest znacznie mniej w produktach ekologicznych, na co wskazały badania austriackie. - Oczywiście TFA też tam było, być może z gleby, a być może np. z przechowywania w plastikowych pojemnikach, ale było ich znacznie mniej niż w produktach "konwencjonalnych" - podkreśliła.
Inna rzecz, zastrzegła specjalistka, że o ile łatwo o ekologiczne warzywa i owoce, o tyle np. na ekologiczne pieczywo "trzeba polować". - To wszystko się bierze z nadal słabego i wolno rozwijającego się rynku produktów ekologicznych, bo wartość rynku produktów ekologicznych w Polsce wynosi od 1,5 do 2 mld zł. Przy czym ocenia się, że przeciętnie obywatel Polski wydaje od 6 do 10 euro rocznie na produkty ekologiczne, podczas gdy w Danii jest to ponad 400 euro - przywołała statystyki.
Dla porównania w Niemczech wartość rynku produktów ekologicznych wynosi 18 mld euro. - Gdzie więc kupić np. croissanta? Odpowiedź brzmi: "W Niemczech. Tam nie jest to problem" - dopowiedziała Dorota Metera.
Źródło: TOK FM