advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Kościół "złapie się za kieszeń" po wyborach? "Coś pękło", a "na Rydzyka padł strach"

Koprz
3 min. czytania
05.11.2023 15:25
Kościół katolicki jest "kolosem na glinianych nogach" i nowej koalicji rządzącej prawdopodobnie będzie łatwiej z nim renegocjować relację z tą instytucją - mówiła w TOK FM Zuzanna Radzik z "Tygodnika Powszechnego". Jej zdaniem po wyborach "padł strach na ojca Rydzyka".
|
|
fot. Maciej Wasilewski / Agencja Wyborcza.pl

Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica, które mają utworzyć nowy rząd, postulowały przed wyborami rozdział Kościoła od państwa. Wszystkie trzy formacje chcą też zlikwidować Fundusz Kościelny. Czy więc Kościół katolicki powinien złapać się za kieszeń? - pytała w TOK FM Anna Piekutowska.

- Na pewno padł strach na ojca Rydzyka. Wszyscy zainteresowani uważnie patrzą, czy minister kultury zdąży podpisać aneks w sprawie (dalszego finansowania - przyp. red.) muzeum Rydzyka. To też jest kościelne przedsięwzięcie, jakkolwiek nie episkopatu. To środki, które wypływały z 'szuflady' Mateusza Morawieckiego - mówiła Zuzanna Radzik, wiceprezeska Forum Dialogu i dziennikarka 'Tygodnika Powszechnego'.

Wirtualna Polska wyliczyła, że PiS przez osiem lat rządów włożyło w imperium Tadeusza Rydzyka ok. 380 mln złotych. Jedną z największych inwestycji Rydzyka jest Muzeum 'Pamięć i Tożsamość' im. św. Jana Pawła II w Toruniu, którego działalność zainaugurowano 19 października. Resort kultury miał ten projekt doinwestować kwotą 218 mln złotych. Muzeum w umowie z Ministerstwem Kultury ma zagwarantowane finansowanie działalności na najbliższe lata. Jak mówiła niedawno w TOK FM Blanka Mikołajewska z Wirtualnej Polski, gdyby nowy rząd nie chciał dalej go finansować, to zapis z umowy mówi, że wówczas fundacja Rydzyka przejmuje muzeum na własność.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Kościół to "kolos na glinianych nogach"

Zdaniem Zuzanny Radzik już widać, że Kościół katolicki jest "kolosem na glinianych nogach" i nowej koalicji rządzącej prawdopodobnie będzie łatwiej z nim renegocjować relację państwa z tą instytucją. - Ten rząd nie będzie aż tak nieantyklerykalny, jak były poprzednie. Właśnie dlatego, że sytuacja społeczna się zmieniła. Coś pękło. To już nie jest konfrontowanie się z połową społeczeństwa, które dzielnie chodzi do kościoła jak na początku lat 90. Na różne rzeczy można już sobie pozwolić - oceniła.

W jej ocenie wielka polityczna siła Kościoła w Polsce okazała się mitem. - Był mocny, gdy zgadzał się z prawicą i miał z nią wspólne interesy. Ale gdy one się różniły, to było widać, jak jest słaby. Przykładem tego była konfrontacja z rządem PiS w 2016 roku ws. wyznaczenia korytarzy humanitarnych dla uchodźców z Syrii, o które apelowali polscy biskupi. Nie chodziło o otwarcie granic dla uchodźców, ale przyjęcie ich bardzo niewielkiej liczby. PiS powiedziało biskupom "nie", ponieważ bronili "chrześcijańskiego charakteru naszego kraju". Wiem, że hierarchowie to bardzo przeżyli i już nie chcieli o to walczyć. To było znamienne i zabawne: usłyszeć pierwszy raz w życiu "nie" i od razu się poddać. Miałam wrażenie, że są dzielni, dopóki wiedzą, że mogą coś wygrać - powiedziała rozmówczyni TOK FM.

Katastrofa w seminariach i 'ciemna noc' Kościoła. 'Stworzono w nim eldorado dla przestępców'

PiS jest "maszyną do sekularyzacji Polaków"?

Prowadząca audycję przypomniała niedawno opublikowane dane Głównego Urzędu Statystycznego, według których w ciągu 10 lat ubyło w Polsce 6,6 mln katolików. Zapytała, czy spadek popularności Kościoła w Polsce jest rezultatem jego "zblatowania z PiS-em" i czy partia Jarosława Kaczyńskiego okazała się "maszyną do sekularyzacji Polaków".

W odpowiedzi gościni TOK FM przytoczyła opinię socjolożki Mirosławy Grabowskiej o tym, że procesy sekularyzacyjne przyspieszyły w naszym społeczeństwie w ostatnich pięciu-ośmiu latach. - A co takiego wydarzyło się w tym czasie? Tutaj rzeczywiście największą zmienną jest sytuacja polityczna. Dla młodych ludzi wizja chodzenia do kościoła stała się strasznym obciachem. Żeby to udźwignąć, trzeba mieć silne doświadczenie wspólnoty i wiary - stwierdziła.

Zwróciła także uwagę, że drugą "lokomotywą sekularyzacji" są kobiety. W tym kontekście przypomniała ich masowe protesty po zaostrzeniu przez Trybunał Konstytucyjny prawa aborcyjnego. - Bardzo wiele kobiet odpowiedziało sobie wtedy, jaki jest ich stosunek do Kościoła. Część z nich wciąż jest wierząca, ale też bardzo zagniewana na Kościół. Część robi konwersję do innego Kościoła. Mówią: "Dziękujemy bardzo, życzymy powodzenia, już jesteśmy gdzieś indziej". Nie sądziłam, że to się tak szybko stanie - podkreśliła

Gościni TOK FM powątpiewała, czy uda się Kościołowi powstrzymać odpływ wiernych. - To jest bardzo duża kulturowa zmiana, na którą nikt nie jest gotowy. Większość ludzi Kościoła nie umie zarządzać takimi procesami. Więc nie wierzę w takie mówienie sobie, że coś zmienimy bez wiedzy, jak to się robi - podsumowała gościni Anny Piekutowskiej.

Dlaczego z Kościoła zniknęło prawie 7 mln katolików? 'Bo tam kompasem jest penis'