advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Kaczyński "reżyseruje kiepską sztukę". Jak skrócić czas do powołania Tuska? Miller podpowiada

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
27.11.2023 09:46
Jarosław Kaczyński twierdzi, że kształt rządu, który w poniedziałek zaprezentuje Mateusz Morawiecki, to jego pomysł. - Przynajmniej wszyscy będą wiedzieli, komu to zawdzięczamy - ironizował w TOK FM Leszek Miller. Były premier wskazał także procedurę, która pozwoli opozycji skrócić czas urzędowania nowego gabinetu, który nie ma poparcia większości w Sejmie.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Mateusz Morawiecki w ostatnich dniach próbuje realizować straceńczą misję skompletowania rządu, która potrwa góra dwa tygodnie. Jak się okazuje, to nie on jest jednak mózgiem tego przedsięwzięcia. - Kształt rządu ekspercko-politycznego, który w poniedziałek przedstawi premier Mateusz Morawiecki, to mój pomysł. Chcemy zaproponować nowe twarze - powiedział w rozmowie z PAP Jarosław Kaczyński.

Deklaracja prezesa Prawa i Sprawiedliwości zdumiała Leszka Millera. - Dziwię się, że pan Kaczyński przyznaje się do reżyserowania tej kiepskiej i prymitywnej sztuki. Ale jeżeli chce się pod nią podpisać i na afiszu ma figurować jego nazwisko, to przynajmniej wszyscy będą wiedzieli, komu to zawdzięczamy - mówił w "Poranku Radia TOK FM" były premier, który obecnie jest europosłem.

Morawiecki siedzi i czeka. 'Jest zaprogramowany, Żeby robić z siebie pajaca'

PiS odwleka przekazanie władzy. Miller wskazuje, jaki ruch może zrobić opozycja

Od dnia przedstawienia składu rządu Morawiecki będzie miał 14 dni na przedstawienie Sejmowi exposé z wnioskiem o wotum zaufania dla swojego rządu. Dopiero kiedy nowa sejmowa większość ten wniosek odrzuci, Donald Tusk będzie mógł zacząć misję tworzenia swojego gabinetu. Wszystko wskazuje na to, że PiS będzie jak najbardziej opóźniał oddanie władzy. Prezydencki minister Andrzej Dera wskazał 'najbardziej realną datę' zaprzysiężenia nowego rządu opozycji na 13 grudnia.

Zdaniem Leszka Millera możliwe jest jednak przyspieszenie tej procedury. - Jeżeli dziś lub jutro po zaprzysiężeniu rządu Morawieckiego wpłynąłby wniosek do prezydium Sejmu o konstruktywne wotum nieufności, to marszałek Sejmu po siedmiu dniach musi zwołać Sejm i poddać ten wniosek pod głosowanie. I wtedy zamiast dwóch tygodni mamy tydzień męczarni nowego rządu pana Morawieckiego - wyjaśnił. Jak przekonywał w rozmowie z Dominiką Wielowieyską, taki manewr, czyli wotum nieufności do zaprzysiężonej rady ministrów, która nie otrzymała jeszcze wotum zaufania, jest zgodny z konstytucją.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

'Niestety w Polsce się uważa, że weto jest cudowne'

Leszek Miller był w gronie tych polskich członków Parlamentu Europejskiego, którzy poparli rezolucją w sprawie zmiany unijnych traktatów (w tym rezygnacji z zasady jednomyślności w wielu obszarach). Takie postępowanie Jarosław Kaczyński określił jako "akt zdrady polskich interesów". Według prezesa PiS "to próba likwidacji państwa polskiego i zamianę go w teren zamieszkany przez Polaków, a zarządzany z zewnątrz - przez Berlin za pośrednictwem Brukseli".

Jak ocenił gość TOK FM, "to, co obserwujemy w Polsce po głosowaniu w Parlamencie Europejskim, to klasyczna histeria i atak destabilizacji emocjonalnej obozu PiS-u". Tłumaczył także, że uwielbiane przez polityków prawicy weto jest dziś "okazją do licznych szantaży", z której korzysta np. premier Węgier Viktor Orban. - Trzeba z tym skończyć. Ale niestety w Polsce się uważa, że weto jest cudowne - wskazał były premier.

Jak mówił, weto mogłoby np. doprowadzić do nieprzyjęcia Ukrainy do Unii Europejskiej. - Wystarczy weto węgierskie i Ukraina może się pożegnać z marzeniami o UE. Więc niech ci ludzie się zastanowią, czego chcą, czy naprawdę są przyjaciółmi Ukrainy, czy tylko udają - podsumował Leszek Miller.

Kto wejdzie w skład nowego rządu Morawieckiego? Znamy kolejne nazwiska ministrów