advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Awantura w Sejmie. Kołodziejczak zamiast o energii mówi o "hormonach". Bosak nie wytrzymał

Kamil Śmiałkowski
2 min. czytania
06.12.2023 14:07
Podczas dzisiejszej, sejmowej debaty Michał Kołodziejczak wdał się w pyskówkę z posłami Prawa i Sprawiedliwości i nie zdążył w wyznaczonym czasie zadać pytania. Wicemarszałek Krzysztof Bosak wyłączył mu mikrofon i wyprosił z mównicy.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Podczas środowych obrad Sejmu, gwałtowny przebieg miało wystąpienie posła Michała Kołodziejczaka z Koalicji Obywatelskiej. Skończyło się na wyłączeniu mu mikrofonu przez prowadzącego obrady wicemarszałka Krzysztofa Bosaka.

Poseł zaczął od stwierdzenia, że ta dyskusja i potrzeba dopłacania Polakom do prądu jest świetnym podsumowaniem efektów ośmiu lat rządów PiSu i błędów przez nich popełnionych. Równocześnie od pierwszych sekund wchodził w dyskurs z posłami Prawa i Sprawiedliwości. "Zachować się Pan nie potrafi" - padały odpowiedzi ze strony PiSu.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Polityka to jest przewidywanie kryzysów. Wy nie potraficie tego robić - mówił Kołodziejczak, zwracając się w stronę ław rządowych, ale z trudem przebijał się przez gwałtowne okrzyki. Prowadzący obrady Krzysztof Bosak próbował interweniować, prosząc o spokój, ale nie przyniosło to większych efektów.

- Ja nie wiem, czy Wy macie jakieś problemy z hormonami, czy z mózgiem - Kołodziejczak coraz bardziej porzucał główny temat dyskusji na rzecz wymiany inwektyw. - Albo hormonalnie sobie nie radzicie z emocjami, albo to jest bardzo duży problem z górną częścią waszego ciała, bo nie wiem, czy, to można nazwać głową, bo w głowie jest mózg - rozkręcał się poseł KO.

Kołodziejczak chce zaostrzyć kary dla polityków. Podwójne mają być nawet mandaty

Prowadzący obrady próbował przywołać go do porządku, a gdy ten nadal nie zadawał pytania (a taki miał być cel jego wystąpienia) wicemarszałek Bosak odebrał mu głos i zaprosił kolejnego posła na mównicę. Ostatnich zdań wypowiedzi Kołodziejczaka już nie można było usłyszeć, bo miał wyłączony mikrofon.