advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Sędzia usłyszał pytanie, czy jest Żydem. "Nie możemy być bierni jako państwo"

5 min. czytania
20.04.2026 17:13

Adwokat Rafał Rogalski, przed laty pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, domagał się wyłączenia z rozprawy sędziego. Powód? - Twierdził, że z uwagi na moje nazwisko powinienem złożyć oświadczenie, czy jestem Żydem, czy Polakiem, od ilu pokoleń i czy mam w tej chwili paszport Izraela - mówi TOK FM sędzia Mariusz Ulman.

Rafał Rogalski był pełnomocnikiem części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej
Rafał Rogalski był pełnomocnikiem części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czego domagał się Rafał Rogalski?  
  • Jak sprawę komentuje sędzia Mariusz Ulman?
  • Czy Rogalski może ponieść konsekwencje swojego zachowania? 

17 kwietnia w Sądzie Rejonowym w Nysie miał ruszyć proces Macieja S. Zarzucono mu m.in. znieważenie osoby narodowości żydowskiej z powodu przynależności narodowej oraz nawoływanie do nienawiści. Obrońcą oskarżonego jest mecenas Rafał Rogalski, który przed laty reprezentował Jarosława Kaczyńskiego w procesie smoleńskim.

Adwokat pochodzi z Nysy. Kończył nawet to samo liceum, w którym uczył się też sędzia Mariusz Ulman, który w tym procesie został wyznaczony do orzekania. - Nie wiem, czy jesteśmy z jednego roku, ale na pewno mijaliśmy się na szkolnych korytarzach. Nie byliśmy kolegami, ale znajomymi ze szkoły - owszem tak - mówi w rozmowie z TOK FM.  

Rogalski dostał brawa od publiczności

- Zanim jeszcze doszło do odczytania aktu oskarżenia, pojawił się wniosek o moje wyłączenie. Pan mecenas przyniósł ze sobą wydruki z internetu, m.in. z moich mediów społecznościowych. Wniosek uzasadniał prawie godzinę. Mówił m.in., że jako sędzia wspieram "zboczeńców" z LGBT, bo gdzieś tam miałem na sobie koszulkę z barwami tęczy czy tęczową smycz na szyi. Do tego stwierdził, że jestem filosemitą. Dodał również, że z uwagi na moje nazwisko powinienem złożyć oświadczenie, czy jestem Żydem, czy Polakiem, od ilu pokoleń i czy mam w tej chwili paszport Izraela - opowiada w TOK FM sędzia Mariusz Ulman. 

2a90e4db-3304-4722-9856-50e8863eca4c
fot.

Sędzia Mariusz Ulman

Sędzia od ponad 20 lat orzeka w wydziale karnym. Jak mówi, widział i słyszał już wiele - na sali zdarzają się różne zachowania uczestników postępowania, padają różne słowa. - Ale czegoś takiego bym się nigdy nie spodziewał - dziwi się nasz gość. - Trudno nie być zdumionym, słysząc w 2026 roku taki wniosek, z takim uzasadnieniem - na krótko przed rocznicą powstania w Getcie Warszawskim. Pamiętamy, jak było w Polsce sto lat temu, gdy próbowano wprowadzić paragrafy aryjskie, czyli zakaz wykonywania różnych zawodów przez osoby pochodzenia żydowskiego. W tym kierunku zmierzamy? Zrobiło mi się zwyczajnie przykro, gdy na koniec rozprawy oskarżony i jego obrońca otrzymali brawa od publiczności, bo było sporo osób - opowiada nam Mariusz Ulman. 

Jak dodaje, Rogalski nawiązał też do działania na rzecz uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy. - Nazwał mnie - chyba - Ukrainofilem, a na dowód tego pokazał, że w dniu wybuchu wojny w Ukrainie wkleiłem na swoim profilu w mediach społecznościowych zdjęcie flagi tego kraju. Miliony osób na całym świecie to robiło - dodaje nasz rozmówca. - Pan mecenas dołączył również zdjęcie z mojego profilu na Facebooku z dnia pamięci o ofiarach Holocaustu. Jego zdaniem umieszczenie informacji o tym, że mamy taki dzień powoduje, że nie powinienem prowadzić sprawy jego klienta, bo mogę być do niego źle nastawiony, nie zachowam obiektywizmu. To oczywiście absurd - wskazuje gość TOK FM. 

Jak dodaje, po tym, co wydarzyło się na sali rozpraw, zawiadomił Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie (tam Rafał Rogalski ma kancelarię i jest wpisany na listę adwokatów). Ta zareagowała od razu, wydając oświadczenie. "W związku z informacjami dotyczącymi przebiegu rozprawy przed Sądem Rejonowym w Nysie (...), w trakcie której adwokat będący obrońcą oskarżonego formułował wobec sędziego zarzuty i oceny odnoszące się do jego pochodzenia, rzekomych poglądów oraz zadawał pytania o charakterze mogącym naruszać jego godność, jako Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie uznaję takie wypowiedzi za niedopuszczalne i sprzeczne ze obowiązującymi standardami wykonywania zawodu adwokata" - napisała dziekan ORA w Warszawie, mecenas Katarzyna Gajowniczek-Prószyńska. "Szczególne zaniepokojenie budzą fragmenty wypowiedzi, w których padają żądania ujawnienia przez sędziego jego rzekomego pochodzenia żydowskiego oraz informacji o posiadaniu paszportu innego państwa. Tego rodzaju pytania stanowią nie tylko przekroczenie obowiązującej wszystkich adwokatów zasady rzeczowości i są irrelewantne z punktu widzenia rozstrzyganej sprawy, ale są niedopuszczalnym odwoływaniem się do kryteriów pochodzenia i tożsamości jako oceny bezstronności sędziego" - czytamy w oświadczeniu.

Sprawą zainteresowała się też Prokuratura Rejonowa w Brzegu na Opolszczyźnie - jej przedstawiciel był na rozprawie w Nysie. Jak przekazał nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu, prokurator Stanisław Bar poprosili o protokół z rozprawy. - Chodzi o przeanalizowanie wydarzeń, które rozegrały się w trakcie tej rozprawy w kontekście ewentualnej realizacji któregoś ze znamion czynu zabronionego, np. zniewagi funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych - wyjaśnia w TOK FM prokurator Bar. 

Od innego z prokuratorów, który od lat zajmuje się tematyką mowy nienawiści i przestępstw motywowanych uprzedzeniami, a który woli pozostać anonimowy, słyszymy, że może tu być jeszcze jeden punkt zaczepienia - przestępstwa z nienawiści. - Mamy zatwierdzone jeszcze przez Adama Bodnara dwa rozumienia, dwie ścieżki postępowania jeśli chodzi o nawoływanie do nienawiści. Jedna to nawoływanie wprost do nienawiści. Ale można na to też spojrzeć inaczej - jako powodowanie, wywoływanie nienawiści i pod tym kątem warto by się temu przyjrzeć - mówi nasz rozmówca. Jak dodaje, w tej konkretnej sprawie jest coś jeszcze - chodzi o Ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych i języku regionalnym która gwarantuje, że nikogo nie można zobowiązać do udowadniania swojej przynależności narodowej. A pytanie, czy ktoś jest z pochodzenia Żydem, to domaganie się złamania prawa - wskazuje prokurator w rozmowie z TOK FM. 

Rafał Rogalski nie ma sobie nic do zarzucenia. - Złożenie wniosku o wyłączenie sędziego Mariusza Ulmana było niejako rutynowym działaniem obrońcy, by zapewnić oskarżonemu bezstronne i niezawisłe rozpoznanie jego sprawy. Podyktowane przede wszystkim zaistnieniem okoliczności, które wywołują uzasadnione wątpliwości co do bezstronności tego sędziego w konkretnej sprawie mojego klienta, oskarżonego o rzekome znieważenie ludności żydowskiej i rzekome nawoływanie na tym tle do popełnienia przestępstwa, z racji udokumentowanego filosemityzmu sędziego Ulmana, a być może również pochodzenia żydowskiego, za czym przemawia bardzo wiele konkretnych przesłanek - powiedział "Wyborczej" mecenas Rogalski

"Antysemityzm się rozlewa, również na salach sądowych"

Joanna Grabarczyk-Anders z Żydowskiego Stowarzyszenia Czulent nie ma wątpliwości, że to, co wydarzyło się w Nysie, nigdy nie powinno mieć miejsca. W jej ocenie przypomina to słowa i zachowania niektórych osób z lat 30-tych XX wieku, niedługo przed II wojną światową. 

- Takie rzeczy zaczynają się zdarzać w salach rozpraw nie tylko w stosunku do sędziów, ale także w stosunku do świadków i pokrzywdzonych, zeznających w różnego rodzaju sprawach. Do tego absolutnie nie powinno dochodzić i warto podejmować różnego rodzaju działania, które będą się temu przeciwstawiać, chociażby w postaci postępowań dyscyplinarnych. Obserwuję eskalację takich zdarzeń. Nie możemy być bierni jako państwo - mówi gościni TOK FM. Gdy pytamy, jak temu przeciwdziałać i jak sobie z tym radzić, odpowiedź pani Joanny jest krótka i dość prosta: "To jest kwestia karania za tego typu zachowania w sposób szybki i pokazujący, że nie ma na to zgody, ale też reakcji stron na sali rozpraw i nieudawania, że problemu nie ma".

Grzegorz Braun i wniosek o wyłączenie prokuratora

Sprawa sędziego Mariusza Ulmana pokazuje, że antysemickie treści zaczynają się pojawiać m.in. w instytucjach publicznych takich jak sądy. Tak było też - już dwukrotnie - na procesie Grzegorza Brauna. Dotyczy on m.in. zgaszenia świecy hanukowej w Sejmie i ataku na prof. Jana Grabowskiego w trakcie jego wystąpienia w Niemieckim Instytucie Historycznym.

Europoseł już dwukrotnie wystąpił o wyłączenie prokuratora Macieja Młynarczyka. Powołał się przy tym na wywiad, jakiego na temat rozlewającej się w Polsce mowy nienawiści  prokurator udzielił TOK FM. Pierwszy wniosek o wyłączenie przepadł, drugi jest jeszcze procedowany.  

źródło: TOK FM