,
Obserwuj
Polityka

Spór o ambasadorów. Czarzasty apeluje do Dudy. "Grzecznie przypominam"

3 min. czytania
14.03.2024 11:28
Decyzją szefa MSZ Radosława Sikorskiego 50 ambsadorów powołanych przez Andrzeja Dudę musi wrócić do domów. - Jeżeli najważniejszym argumentem pana prezydenta jest to, że ma swoich przedstawicieli, to my mówimy, że mamy Polskę, a czasy są bardzo trudne - odpowiedział Dudzie wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
|
|
fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

"Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podjął w środę decyzję o zakończeniu misji przez ponad 50 ambasadorów oraz o wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu" - podało MSZ.

Konfiskata aut pijanym kierowcom. 'Martwe prawo', ale prawo. Co się zmieniło?

Na taki ruch zgodził się premier Donald Tusk, ale nie zgodził się Andrzej Duda, który przekonywał, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta". Jak ocenił szef gabinetu Dudy Marcin Mastalerek, jeśli jednostronne premier będzie zrywał z taką praktyką, to pokaże nieodpowiedzialność rządu w sprawach międzynarodowych.

Mastalerek stwierdził też, że ambasadorowie nie są ambasadorami rządu, tylko Rzeczypospolitej. - Panu premierowi chyba się coś pomyliło. Jeśli premier mówi o jakiejś lojalności, to ambasador ma mieć lojalność tylko wobec Rzeczypospolitej, nie wobec rządu premiera Donalda Tuska, nie wobec Platformy Obywatelskiej - powiedział szef gabinetu prezydenta.

Czarzasty do Dudy: Niech da pan robić politykę

Argumenty Pałacu Prezydenckiego odpierał w TOK FM Włodzimierz Czarzasty. Jak mówił wicemarszałek Sejmu, kiepskie relacje z Ukrainą i dwuletnia zwłoka w sprowadzeniu dla Polski środków z KPO świadczą o tym, że ambasadorowie Andrzeja Dudy nie sprawowali się najlepiej.

- Pan Sikorski ma prawo proponować linię polityczną, jaką proponuje i dawać ludzi, którzy będą ją realizowali. Nie chcemy prowadzić polityki zagranicznej tak jak do tej pory. Jeżeli najważniejszym argumentem pana prezydenta jest to, że ma swoich przedstawicieli, to my mówimy, że mamy Polskę, a czasy są bardzo trudne - stwierdził gość "Poranka Radia TOK FM".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Czarzasty zwrócił się do Dudy ze specjalnym apelem. - Bardzo grzecznie przypominam panie prezydencie, że kadencja się panu kończy. Niech da pan robić politykę tym, którzy będą myśleli o Polsce dłużej niż pan na swojej funkcji - powiedział rozmówca Karoliny Lewickiej.

Kiedy pigułka "dzień po" bez recepty i legalna aborcja? "Nie będę klął"

Swój jednoznaczny sprzeciw Andrzej Duda wyraził także w innej ważnej sprawie, a mianowicie dostępności bez recepty pigułki "dzień po" od 15 roku życia. - Nie podpiszę ustawy, która wprowadza niezdrowe, chore i niebezpieczne dla dzieci zasady - mówił w Polsat News.

Jak gorzko stwierdził Czarzasty "nie jest to nic nowego", choć - jak zaznaczył - oficjalnego weta jeszcze nie ma. - Będę złośliwy. Znam ludzi, którzy pełnią ważne funkcje i którzy zapowiadają różne rzeczy i zmieniają zdanie po dwóch - trzech dniach - ironizował wicemarszałek Sejmu, nawiązując najpewniej zachowania marszałka Szymona Hołowni.

Duda zapowiedział też, że nie podpisze ustawy liberalizującej prawo aborcyjne. Jeżeli chodzi o, forsowane przez Trzecią Drogę, referendum w tej sprawie, prezydent uważa, że referendów nie powinno się przeprowadzać "w sprawach życia i śmierci".

Kiedy aborcja powinna być legalna? Znamy opinię Polaków [SONDAŻ]

Czarzasty zwrócił uwagę na to, że odejście Andrzeja Dudy ze stanowiska może niewiele zmienić w sprawie liberalizacji prawa antyaborcyjnego. Bo nowym prezydentem chciałby zostać Szymon Hołownia, którego poglądy ws. aborcji trudno nazwać liberalnymi.

- Mamy konserwatywnych przedstawicieli i (...) na prawa kobiet nigdy nie ma dobrego czasu. (...) My naprawdę mamy tego dość. Już nie będę klął, chociaż muszę powiedzieć, że jak ostre słowa padają, to większość kobiet tak myśli - mówił współprzewodniczący Nowej Lewicy, nawiązując do kontrowersyjnego wpisu swojej partyjnej koleżanki Anny Marii Żukowskiej.

Posłanka Lewicy potępia słowa Żukowskiej, ale Hołownia też ją 'drażni'. 'Bardzo protekcjonalne'