Maciej Świrski się doigra? "Działania się toczą". Chodzi o 40 mln złotych
Rada Mediów Narodowych, którą utworzono w czasach rządów PiS, przyjęła we środę informację o swojej działalności w 2023 roku. We wstępie do informacji znalazła się ostra krytyka sposobu, w jaki nowa władza przejęła kontrolę nad mediami publicznymi.
Jak ocenił przewodniczący RMN Krzysztof Czabański (były poseł PiS), "rząd Donalda Tuska złamał obowiązujące prawo i nie bacząc na jego regulacje, postanowił powołać nowe władze mediów publicznych". Pokusił się przy tym o porównanie, że "z równym prawnie skutkiem mógłby powołać nowego cesarza Japonii".
Właśnie w takiej formie Czabański zamierza przedstawić informację w Sejmie, a nie - jak ironizował na antenie TOK FM członek RMN Marek Rutka - przed parlamentem japońskim. Bo, w ocenie posła Nowej Lewicy, przewodniczący Rady Mediów Narodowych powinien darować sobie ten "publicystyczny" wtręt.
- Przywykliśmy do tego, że informacja to suchy raport dla parlamentu i prezydenta o działalności Rady. Stanowczo wyraziłem sprzeciw przed umieszczeniem takiego wstępu o charakterze politycznego manifestu. Ale przewodniczący Czabański powiedział, że zachowa ten wstęp i fragment o cesarzu Japonii - relacjonował Rutka w "Wywiadzie politycznym".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Polityk przypomniał, że to prezydent Andrzej Duda zawetował ustawę okołobudżetową na rok 2024, w której znalazły się 3 miliardy złotych na media publiczne. - Minister Sienkiewicz postawił media publiczne w stan likwidacji, ponieważ nie miał żadnego pola manewru. W związku z tym pytanie, do kogo zgłaszać pretensje, bo może do Pałacu Prezydenckiego, a nie ministra Sienkiewicza - uważa gość Karoliny Lewickiej.
Nowej ustawy medialnej na razie nie będzie. "Pan prezydent się 'umastalerkowił'"
Na początku stycznia przyszłość mediów publicznych była głównym tematem spotkania Andrzej Dudy z członkami Rady Mediów Narodowych. Marek Rutka podczas rozmowy z prezydentem mówił o konieczności stworzenia nowej, tzw. dużej ustawy medialnej. Prezydent nie powiedział temu pomysłowi "nie", ale wszystko zmieniło się w ciągu kilku godzin. - To był ten sam dzień, w którym nastąpiło odbicie z Pałacu Prezydenckiego dwóch zbiegów, czyli Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Od tego czasu wiele się w Polsce zmieniło i też stanowisko pana prezydenta się trochę "umastalerkowiło" - przyznał poseł Nowej Lewicy.
Zdaniem Rutki nowe regulacje dotyczące mediów powinny zawierać przepis o likwidacji Rady Mediów Narodowych. Ale - jak podkreślił gość TOK FM - nie może to oznaczać, że wszystkie kompetencje trafią do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Przypomnijmy, że rządzi tam z nominacji poprzedniej władzy Krzysztof Świrski. - Operujemy między dżumą a cholerą. Wyboru w zasadzie nie ma. Jeżeli te kompetencje miały wrócić do KRiTT, w której przewodzi pan Maciej Świrski, to by niczego nie zmieniło - uważa Rutka.
Maciej Świrski "będzie ponosił konsekwencje" za przetrzymywanie 40 mln zł
Polityk przypomniał, że to Świrski bezprawnie zamroził 40 mln złotych pochodzących z abonamentu, które powinny trafić do mediów publicznych. - On naprawdę nie jest od decydowania, czy "odbicie" mediów publicznych przez Koalicję 15 Października było zgodne z prawem. Od tego są sądy. Pan Świrski, przetrzymując pieniądze na rachunku KRiTT przekroczył swoje kompetencje i jestem przekonany, że w najbliższym czasie będzie ponosił tego konsekwencje - stwierdził rozmówca Karoliny Lewickiej.
Świrski znów w akcji. Tym razem ukarał TVN24. 'Niepokojąca innowacja'
Dopytywany przez dziennikarkę TOK FM, nie chciał jednak ujawniać szczegółów. - Nie chce mówić o pewnych działaniach, ale one się toczą - mówił, a na pytanie, czy chodzi o złożenie zawiadomienia do prokuratury, Rutka odparł jedynie, że "musimy na to trochę poczekać". I że Maciej Świrski może odpowiedzieć z art. 231 Kodeksu karnego, który mówi o przekroczeniu uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.