Lista Pegasusa dłuższa, niż można było zakładać. Nowe fakty
Szykuje się polityczne tornado. Wszystko za sprawą szykowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości raportu, w którym ma znaleźć się ponad 100 nazwisk osób inwigilowanych i objętych kontrolą operacyjną przez system Pegasus. Szpiegowskie oprogramowanie zostało kupione i było wykorzystywane za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. Inwigilacją objęci mieli być nie tylko politycy ówczesnej opozycji, ale także działacze Zjednoczonej Prawicy, oficerowie kontrwywiadu, dyplomaci, lobbyści czy mecenasi - ujawnia Onet.
Tożsamości części podsłuchiwanych osób nigdy nie poznamy, bo jak twierdzi informator Onetu, mogłoby to zagrażać bezpieczeństwu Polski.
Inwigilacja na ogromną skalę. PiS nie ufał nikomu
W ubiegłym tygodniu minister sprawiedliwości Adam Bodnar zapowiadał wysłanie listów poleconych do ponad 30 osób, które miały być podsłuchiwane za pomocą systemu Pegasus. Bodnar podkreślał, że resort musi mieć pewność, że w stosunku do tych osób system Pegasus był nadużywany. Osoby, które otrzymają list z prokuratury będą mogły poinformować o tym opinię publiczną, a co najważniejsze, będą mogły domagać się wyjaśnień i wnieść powództwo o odszkodowanie przeciwko państwu Polskiemu.
Jak w połowie lutego mówił premier Donald Tusk, bardzo długa jest lista 'ofiar' służb mających za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy korzystać w sposób legalny i nielegalny z systemu Pegasus.
Na jaw wychodzą nowe fakty, a liczba osób, które objęto podsłuchami rośnie. Na tej liście nie ma jednak byłego premiera Mateusza Morawieckiego, czy byłych dziennikarzy. Wobec części osób system Pegasus miał być użyty niejednokrotnie, co ma dawać łącznie ponad 200 przypadków korzystania z tego systemu przez ostatnie osiem lat.
Za zgodą sądu "traktowano ludzi jak terrorystów"
Z raportu ministerstwa sprawiedliwości ma jasno wynikać, że każdy przypadek użycia Pegasusa miał odniesienie do postępowania prokuratorskiego i zgodę sądu. Jednak autorzy raportu oceniają, że w wielu przypadkach argumentacja miała być 'naciągana' oraz 'dęta', a zastosowane środki inwigilacji nie były współmierne do toczących się spraw.
"Traktowano ludzi jak terrorystów" - ujawniła w rozmowie z Onetem osoba uczestnicząca w przygotowaniu raportu. Co więcej, zdaniem informatora portalu, w większości przypadków nie zastosowano standardowych źródeł kontroli operacyjnej, a od razu sięgano po system Pegasus."
Jawna część raportu przygotowywanego przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara ma być wkrótce zaprezentowana w Sejmie. Treść dokumentu ma być niezbitym dowodem, że za czasów Zjednoczonej Prawicy służby specjalne miały nadużywać swoich uprawnień.