Biedroń wini PSL za wyrzucenie ważnego punktu z obrad rządu. "Bardzo zły znak"
Z planów rządu wynikało, że w minionym tygodniu rząd miał się zająć projektem nowelizacji Kodeksu karnego w sprawie mowy nienawiści m.in. wobec osób LGBT. Ale jak mówiła w "Poranku Radia TOK FM" Dominika Wielowieyska, projekt spadł z porządku obrad.
- To zaskakująca decyzja - ocenił europoseł Robert Biedroń. Kandydat Lewicy do PE przypomniał, że w sprawie nowelizacji "wielokrotnie wypowiadało się wiele instytucji międzynarodowych". - Projekt został też pozytywnie zaopiniowany w konsultacjach międzyresortowych. Więc nie wiem, jaki był powód w tej sprawie - przyznał polityk.
Dominika Wielowiejska zwróciła uwagę na trwającą kampanię wyborczą. - Czy to nie jest tak, że Władysław Kosiniak-Kamysz poprosił min. Bodnara, żeby nie wrzucać tego teraz na polityczną agendę? - pytała.
- Jeżeli tak było, a są słuchy, że tak się stało, to jest kolejny projekt, który z powodu jednego koalicjanta zostaje wycofany; po projekcie dotyczącym przerywania ciąży oraz związków partnerskich. To jest zły znak, bo obiecywaliśmy wyborcom demokratyczne europejskie standardy. Boję się, że za tydzień przejdziemy do kolejnej kampanii - prezydenckiej i znów nie będzie przestrzeni, żeby pracować nad projektem. Ileż można czekać na jakieś minimum minimum? - zapytał Biedroń.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Mowa nienawiści. Co z nowelizacją przepisów?
Gość TOK FM przypomniał, że w obowiązujących przepisach mamy "zamknięty katalog ochrony pewnych grup społecznych". - Jeżeli pani nawołuje do nienawiści ze względu na przynależność etniczną, narodową, religijną, to Kodek karny wkracza do działania, prokuratura i sądy mają przestrzeń do działania. Ale jak pani nawołuje do nienawiści ze względu na wiek, płeć, tożsamość płciową, orientację seksualną, to niestety kodeks nie definiuje - wyjaśnił.
Czy zmiana przepisów mogłaby skutkować pociągnięciem do odpowiedzialności np. Przemysława Czarnka? Dominika Wielowieyska przypomniała, że niedawno podczas programu Polsatu Robert Biedroń został nazwany przez Czarnka 'zdegenerowanym człowiekiem.' - Będzie to oceniała prokuratura i sąd. Ale wyobraża sobie pani, że ktoś nazwałby osobę, która jest na przykład katolikiem "degeneratem" ? - odpowiedział Biedroń.
- Ale dlaczego nie wyszedł pan wtedy ze studia? - dopytywała dziennikarka.
- Nie wyszedłem ze studia, bo trzeba ludziom wytłumaczyć, jakie znaczenie mają takie słowa. Słuchały ich dzieciaki odkrywające swoją tożsamość, ich rodzice. Trzeba konfrontować takich ludzi jak Czarnek z rzeczywistością - przekonywał kandydat Lewicy do Parlamentu Europejskiego.