,
Obserwuj
Polityka

"Idzie jak po grudzie". PSL wysadzi koalicję Tuska?

5 min. czytania
19.07.2024 06:31
PSL sprzeciwił się liberalizacji prawa aborcyjnego, teraz szykuje własny projekt ustawy o związkach partnerskich. - Robi to, z czego zasadniczo jest znany. Ma największe doświadczenie w parlamentarnych, gabinetowych grach. Uwypukla swoją pozycję i interesy. Pytanie brzmi, na ile można ten PSL okiełznać - mówi Michał Danielewski, redaktor naczelny OKO.press.
|
|
fot. Piotr Hejke / Agencja Wyborcza.pl

W ubiegły piątek Sejm nie uchwalił nowelizacji zdejmującej kary za pomoc w aborcji i przerwanie ciąży do 12. tygodnia. Projekt przepadł kilkoma głosami. Przeciw byli głównie przedstawiciele Polskiego Stronnictwa Ludowego. Tylko cztery posłanki ludowców poparły nowelizację. Niemal tydzień później ludowcy zapowiedzieli własny projekt ustawy w sprawie związków partnerskich. To odpowiedź na inny projekt Lewicy.

Minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszczyk z PSL przekonywał, że jest "mniej radykalny", a więc do przełknięcia przez prezydenta. - Lepiej zrobić pół kroku niż generować niepotrzebne emocje oraz konflikty w obozie koalicji rządzącej. W przeciwieństwie do koleżanek i kolegów z Lewicy jesteśmy realistami i patrzymy na rzeczywistość taką, jaka ona jest - stwierdził w 'Poranku Radia TOK FM'.

Za mały nacisk

W co gra PSL i czy ta gra może oznaczać rychły koniec koalicji rządzącej? Michał Danielewski, redaktor naczelny OKO.press, przekonuje, że "rozpadem koalicji to nie grozi, a przynajmniej nie w wyobrażalnej przyszłości". - Nowym otwarciem w stosunkach między partiami koalicyjnymi będą wybory prezydenckie i to, co stanie się po nich. Do tego momentu nie ma żadnego zagrożenia, by jakiekolwiek spięcia groziły rozpadem tego układu politycznego - podkreśla w rozmowie z tokfm.pl.

Ostatnie sondaże nie są łaskawe dla Trzeciej Drogi, którą razem z PSL tworzy Polska 2050 Szymona Hołowni. Musiała ustąpić trzeciego miejsca na podium Konfederacji, do której traci dwa punkty procentowe (na TD zagłosowałoby obecnie 9 proc. badanych -  według sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski).

- PSL jest silny swoją reprezentacją sejmową, czyli ponad trzydziestoma posłami, bez których koalicja nie ma większości. Ale, kolokwialnie mówiąc, PSL "peeseluje". Czyli robi to, z czego zasadniczo jest znany. To partia o najdłuższym obecnie stażu sejmowym. Po "rebrandingu" SLD ma największe doświadczenie w parlamentarnych, gabinetowych grach. Uwypukla swoją pozycję i interesy - twierdzi Danielewski.

- Pytanie brzmi, na ile można ten PSL okiełznać. Czy była szansa, żeby pod dużym naciskiem politycznym Tuska - jako premiera - PSL zgodził się na umożliwienie przegłosowania ustawy depenalizującej pomoc w aborcji? Na przykład przez nieobecność kilku posłów podczas głosowania. Najwyraźniej nacisk był za mały i PSL postanowił pokazać swoją pozycję w koalicji, że bez niego nie da się tego zrobić - mówi naczelny OKO.press.

Zero zaskoczeń

Pytania o "zdanie odrębne" PSL wobec pomysłów innych członków koalicji 15 października wciąż padają. - Kosiniak-Kamysz na pytanie, dlaczego PSL tak postępuje, powiedział w jednym z wywiadów, że - przekładając z politycznego na polski - "widziały gały, co brały". PSL jest konserwatywną partią, nikt nie sądził, że jest ugrupowaniem progresywnym, które niesie na sztandarach prawa kobiet czy osób LGBT. Zaskoczenia nie ma - ocenia Danielewski.

"My nikogo nie zaskakujemy. Oni widzieli, z kim zawiązują koalicję" - stwierdził szef ludowców w czwartkowej rozmowie z Radiem ZET. Na pytanie, co zrobi PSL, jeśli projekt liberalizujący prawo aborcyjne wróci pod sejmowe obrady, odparł: "Jeśli będzie identyczny, to głosowanie będzie identyczne".

- Było natomiast oczekiwanie części partnerów koalicyjnych i opinii publicznej, że mimo tych poglądów PSL będzie umożliwiał przyjęcie ustaw, w tym liberalizacji prawa aborcyjnego czy o związkach partnerskich. Idzie jak po grudzie i partia nie ma ochoty współpracować w tych tematach. Ale to kwestia gry politycznej - podkreśla Danielewski.

Qui pro quo

Czego zatem ludowcy mogliby chcieć w zamian za poparcie lub chociaż nieprzeszkadzanie w przyjęciu projektów Lewicy? Ważny jest dla nich, jak mówi dziennikarz, choćby projekt obniżenia składki zdrowotnej czy kredytu zero procent. - Jakiś rodzaj politycznego targu byłby możliwy. Ale wchodzimy w kolejne skomplikowane układanki, bo te projekty mogłaby poprzeć Konfederacja czy część PiS, przez co nie byłyby potrzebne głosy Lewicy. PSL może w przepychankach z Lewicą używać argumentu, że dogada się z partiami spoza koalicji - uważa nasz rozmówca.

- Konflikt w niej polega na tym, że PSL kłóci się z Lewicą, a Koalicja Obywatelską patrzy na to z boku niczym mediator. Pojawia się pytanie o wolę polityczną Tuska i kwestię wizerunkową. Czy byłoby wizerunkowo dobre, gdyby przy sprzeciwie Lewicy większość koalicji z PiS i Konfederacją przegłosowała kredyt zero procent? Byłaby to eskalacja napięć koalicyjnych. Ale dzisiaj opowieści o jej rozpadzie to political fiction - ocenia Danielewski.

Wszystko jednak, jak powtarza, może zmienić się dopiero przy okazji wyborów prezydenckich i wyniku kandydata TD. - Trwa mocowanie się i pokazywanie, kto ma silniejszą pozycję polityczną, większą sprawczość. Ale dopiero układanki do wyborów prezydenckich zdefiniują drugą część kadencji parlamentu - mówi dziennikarz.

PSL wchodzi na plecach

Czy ostatnie działania PSL można tłumaczyć próbą przejęcia konserwatywnego elektoratu PiS albo Konfederacji? - To fantazja polityczna, która w głowach PSL może istnieć. Jej realność? Takich projektów trochę już było, kończyły się niepowodzeniem. Sytuacja zmieni się, jeśli w PiS dojdzie do poważnego rozłamu, na przykład obóz prezydencki wystawi innego kandydata na prezydenta niż partia. Czy ktoś w PSL ma aż tak długofalowe strategiczne myślenie? Wątpię, ale nie wykluczałbym tego - mówi Danielewski.

Naczelny OKO.press przypomina jednak, że PSL zwykle wchodzi do Sejmu na plecach innej partii - ostatnio Polski 2050, wcześniej Kukiz'15. - Jest duże domniemanie, że będzie sobie szukał podobnego partnera na wybory 2027. Wtedy polityczna gra, która sytuowałaby PSL na prawej flance koalicji rządzącej, pozwalałaby mu orientować się na odrzuty z PiS czy nową formację budowaną na przykład wokół Andrzeja Dudy. Ale to hipoteza, której realność zależy od tego, co wydarzy się po wyborach prezydenckich - zastrzega

To może jednak PSL chce zawalczyć o bardziej konserwatywnych wyborców Platformy Obywatelskiej? - Wątpię. Niechęć elektoratu PO do PSL jest silna i ma długą tradycję. Ona ewoluowała przez osiem lat wspólnych rządów, ale wciąż jest bardzo duża. Elektorat PO i sama partia poszły w lewo. Ci, którzy poczuli się zdradzeni, już orbitują wokół PSL, Polski 2050 albo nawet Konfederacji. Nie ma zbyt wielu wyborców, na których mogłoby to teraz oddziaływać - dodaje.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>