Afera w NCBiR. Kto na celowniku służb? "Najgrubsze nazwiska dopiero przyjdą"
Na początku sierpnia zatrzymano trzy kolejne osoby w sprawie śledztwa dotyczącego nadużyć w NCBiR - Hannę S., byłą zastępczynię dyrektora w latach 2022-2023, która usłyszała zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oraz dwóch przedsiębiorców: Dawida E. i Kamila C., którzy mieli wystawiać fikcyjne faktury.
A to - jak mówił w 'Poranku Radia TOK FM' Michał Szczerba - dopiero początek rozliczania tej afery. - Najgrubsze nazwiska dopiero przyjdą. To z pewnością Adam Bielan i Jacek Żalek - wskazał.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Oni postanowili na tych pieniądzach położyć swoją brudną łapę"
W październiku ubiegłego roku Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła liczne nieprawidłowości, zarówno w procesie przygotowania i organizacji naboru wniosków o dofinansowanie w konkursie "Szybka Ścieżka - Innowacje Cyfrowe", jak również na etapie wyboru projektów. Do wydania był prawie miliard złotych. - W ramach tego programu, który był tuż przed wyborami, oni postanowili na tych pieniądzach położyć swoją brudną łapę. I miały nie iść do przedsiębiorców, którzy mając innowacyjne projekty, chcą stworzyć jakieś miejsca pracy, tylko do tych organizacji, które były z nimi powiązane - wskazał Szczerba.
Rozmówca Macieja Kluczki podkreślił, że w tej chwili 20 osób usłyszało już zarzuty w tej sprawie. Jedna z nich miała przyjąć łapówkę w wysokości co najmniej 640 tys. złotych. - Horrendalne w tej całej ustawce było to, jakie firmy otrzymywały pieniądze i jakie kwoty. Tam była - przypomnijmy - firma 25-latka, który utworzył ją w trakcie trwania konkursu. Miał dostać 55 milionów. Była też firma z Białegostoku, powiązana z Jackiem Żalkiem, która otrzymała 123 miliony mimo tego, że maksymalna kwota dotacji wynosiła 20 milionów. Więc myśmy w sumie z posłem Jońskim zablokowali te lewe dotacje na kwotę około 300 milionów złotych - powiedział polityk PO.
Będzie wniosek do PE o uchylenie immunitetu Bielana?
Szczerba wskazał, że zgodnie z jego wiedzą, "bardzo dużo osób, szczególnie tych powiązanych z Bielanem, wyjechało za granicę". - Były dyrektor NCBiR Paweł Kuch przebywa na stałe w Szwajcarii i nie oddał do tej pory sprzętu, na którym być może są jakieś materiały dowodowe - mówił.
Europoseł podkreślał, że wbrew temu co twierdzi teraz Bielan, zapewne brał on udział w decyzjach dotyczących dotacji. - Jego asystenci byli doradcami dyrektora NCBiR. Pan Kuch był dyrektorem, jego brat, który też funkcjonował w tej samej instytucji - to przecież pracodawca żony Adama Bielana. Mam wrażenie, że to było ustawione od początku do końca - przekonywał gość TOK FM.
Szczerba nie wykluczył, że sprawa skończy się wnioskiem do PE o uchylenie immunitetu Bielana. - Jeśli zostanie potwierdzone, że Adam Bielan decydował o tym, kto może dostawać dotacje albo wpływał w sposób niedozwolony na jakiekolwiek decyzje kadrowe czy dotyczące konkursów, to powinien odpowiedzieć karnie - podsumował.