Widział analizę biegłego ws. Ziobry. Jest jedno "ograniczenie"
Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, Magdalena Sroka, poinformowała dziś, że 14 października odbędzie się przesłuchanie Zbigniewa Ziobry. - Stanie przed nią, bo jest na to zgoda, która wyrażona jest w opinii biegłego lekarza - mówiła Sroka. Ziobro był już wzywany, by zeznawać przed komisją, jednak usprawiedliwiał wówczas swoją nieobecność na przesłuchaniu. Były szef MS zmaga się z chorobą nowotworową i skutecznie usprawiedliwił swą nieobecność, przekazując wtedy zaświadczenie wystawione przez lekarza sądowego.
Magdalena Sroka zaznaczyła dziś, że w przestrzeni publicznej pojawiło się wiele kontrowersji dotyczących sposobu sporządzenia opinii. - W procesie to biegły podejmuje decyzję o tym, w jaki sposób wykonana jest opinia. W tym przypadku biegły posłużył się dokumentacją medyczną, która jasno wskazuje na to, że Ziobro może stanąć przed komisją śledczą - powiedziała.
Ziobro przed komisją. 'Jest człowiekiem zdrowym'
Do komentarzy dotyczących trybu działania biegłego odniósł się w TOK FM także Marcin Bosacki, który jest członkiem sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. Wyjaśnił, że komisja otrzymała "wielostronicową analizę stanu zdrowia" byłego ministra sprawiedliwości.
Wezwanie Ziobry przed komisję zrobi z niego męczennika? 'Jest to bardzo niesmaczne'
- Pan Ziobro jest w tej chwili człowiekiem zdrowym. Jedyne ograniczenie jest takie, że z powodu stanu jego strun głosowych - wynikającego z różnych przyczyn - może mówić głośno przez dwie godziny dziennie. Po dwóch godzinach jego mówienia trzeba zrobić przerwę - wyjaśniał gość TOK FM. W rozmowie z Mikołajem Lizutem ocenił, że stan zdrowia Ziobry jest rozgrywany przez samego Ziobrę oraz Jarosława Kaczyńskiego z powodów politycznych.
Zeznania Ziobry będą kluczowe?
Pytany o to, na ile istotne będą zeznania Zbigniewa Ziobry, Bosacki wyjaśniał, że były minister sprawiedliwości i prokurator generalny miał "wpływ, udział i wiedzę nie tylko o zakupie, ale i wykorzystywaniu" oprogramowania. - Mamy jasność, w jaki sposób kupiono system Pegasus - wprowadzając w błąd co do tego, na co idą pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości nie tylko posłów z sejmowej komisji ds. służb specjalnych, ale i z komisji finansów - wyjaśniał gość audycji "A teraz na poważnie".
Jak dodał, istotną wiedzę miało zwierzchnictwo służb specjalnych, a zwłaszcza Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a zatem Ernest Bejda, a także koordynatorzy w rządzie - Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński. - Tę wiedzę miało także kierownictwo prokuratury, zwłaszcza prokurator generalny - dodał Bosacki.