Nowa praca Dudy. Oczkoś nie jest zaskoczony. "Widać było, że męczy się z tą polityką"
Andrzej Duda - po zakończeniu swojej prezydentury - może zostać członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Zarząd PKOl przyjął już uchwałę rekomendującą jego zgłoszenie. - To potwierdza, że Andrzej Duda nie czuje polityki i przez 10 lat prezydentury jej nie poczuł - komentuje dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego.
W rozmowie z tokfm.pl zwraca uwagę, że prezydent Duda już wcześniej dawał do zrozumienia, że nie jest zainteresowany dalszą karierą polityczną. Gdyby tak było, próbowałby chociażby zbudować na prawicy własną frakcję. - A tak, widać było, że się z tym męczy - stwierdza nasz rozmówca.
Słodkie nic nie robienie
Według Oczkosia, obserwując przez lata aktywność głowy państwa, można było zauważyć, że "najwięcej radości prezydent czerpał z działań okołopolitycznych". - I nie chodzi tylko o narty, które zawsze sprawiały mu mnóstwo satysfakcji, ale o wszelkie festyny, tańce itp. Widać było, że Duda czuje się w tym dobrze, inaczej niż wtedy, gdy trzeba było wchodzić w ostrzejsze konflikty - przekonuje ekspert. Nie jest więc dziwne to - jak dodaje - że finalnie w te niepolityczne działania planuje pójść po zakończeniu kadencji.
Jest też kwestia wysokich zarobków. Jak opisał Onet, czołowi działacze MKOl mogą liczyć nawet na kilkaset tys. dol. rocznie. "Za rekordzistę uznano prawnika, który inkasował 1,4 mln dol. [ponad 5,71 mln zł]. Chodzi o Belga Christophe'a De Keppera" - czytamy w portalu. Jednak według Oczkosia w przypadku Dudy pieniądze miały drugorzędne znaczenie. - Przeważyła koncepcja "dolce far niente", czyli słodkiego nic nie robienia - stwierdza.
Kontrowersyjny ruch Tuska wobec TVN. 'Wchodzimy na grząski grunt'
Jak podawał PAP, głosowanie nad kandydaturą Dudy zostało wprowadzone na posiedzenie PKOl nieco tylnymi drzwiami. Punktu tego nie było w oficjalnym porządku obrad. Członkowie zarządu nie wiedzieli, że zostanie dołączony do "spraw bieżących". - Nie ma w tym nic dziwnego. Nie chciano spalić wcześniej tego pomysłu w oczach opinii publicznej - komentuje Oczkoś. Jego zdaniem ważny jest też aspekt poważnego konfliktu między prezesem PKOl Radosławem Piesiewiczem a ministrem sportu Sławomirem Nitrasem. - Widać, że prezes uważa, że bardzo mu się przyda parasol ważnej osoby w międzynarodowych strukturach olimpijskich - nadmienia nasz rozmówca.
Jego zdaniem akcja ze zgłoszeniem Dudy przez PKOl sprawia wrażenie dobrze przygotowanej i zaplanowanej i dalsze kroki to już tylko formalność.
Druga kadencja Andrzeja Dudy kończy się w sierpniu. Pierwsza Sesja MKOl po tym terminie, na której mógłby on zostać wybrany na członka MKOl, zaplanowana jest w lutym 2026 roku w Mediolanie, przy okazji zimowych igrzysk olimpijskich. Formalnie jednak nie ma przeszkód, by wybrać urzędującą głowę państwa. W marcu 2025 odbędzie się sesja w Grecji, ale tam zasadniczym punktem obrad będzie wybór następcy Bacha na stanowisku przewodniczącego.
'A gdzie ja mógłbym wylądować?'
Dr Oczkoś zaznacza też, że - poza MKOl - nie za bardzo widziałby inne opcje na przyszłość Dudy po prezydenturze. - Jego wielki przyjaciel Donald Trump ma widać ważniejsze sprawy na głowie. Najwyraźniej nie doszło do rozmowy pod hasłem: "A gdzie ja mógłbym wylądować?" albo - jeśli doszło - to okazało się, że nie ma aktualnie żadnych dobrych światowych stołków do obsadzenia - stwierdza rozmówca tokfm.pl.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gdy Andrzej Duda skończy kadencję, będzie miał 53 lata. W rozmowie z 'Faktem' w lutym tego roku mówił: "Dużo rzeczy można jeszcze potem robić. Proszę też pamiętać o tym, że to nie jest tak, że ja jestem politykiem od zawsze. Przecież ja byłem kiedyś nauczycielem akademickim, pracowałem na uniwersytecie, realizowałem także praktyczną działalność prawniczą. Do polityki przyszedłem jako człowiek dojrzały. (...) Miałem już wcześniej lata pracy za sobą, które z polityką nie miały nic wspólnego. Więc umiem pracować. Mam dwie ręce, mogę pracować fizycznie, jak będzie trzeba - przekonywał.