,
Obserwuj
Polityka

Absurdy krakowskiego referendum. "Dało to pasjans, żeby odwołać urzędującego prezydenta"

2 min. czytania
25.05.2026 19:15

- Zdarzyło się tak, że prezydent podeptał po odciskach wystarczająco dużej liczby osób, do tego dołożyły się te, które głosowały przeciwko niemu, a tak naprawdę głosowały przeciwko Donaldowi Tuskowi. Razem to dało pasjans, złożyło się tych pasji wystarczająco dużo, żeby odwołać urzędującego prezydenta - mówił w TOK FM prof. Jarosław Flis.

Aleksander Miszalski
Aleksander Miszalski
fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl
  • Zdaniem prof. Jarosława Flisa referendum w Krakowie ukazało wiele wad obecnego systemu;
  • Dlaczego tak łatwo odwołano prezydenta Krakowa?

Aleksander Miszalski (KO) został odwołany w niedzielnym referendum z urzędu prezydenta miasta Krakowa. Za odwołaniem go zagłosowało 97 proc. biorących udział w głosowaniu (171 581 mieszkańców), frekwencja wyniosła 29,99 proc. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji. Kiedy odbędą się wybory?

- System nie jest przemyślany pod względem kalendarzowym. Jeśli chodzi o normalne wybory w Polsce, umówiliśmy się, że one odbywają się o umiarkowanej porze, nie może być za zimno, nie może być gorąco, też nie mogą być wakacje i co do tego wszyscy się zgadzają, że październik, listopad, później kwiecień, maj, czerwiec - mówił w "Zapytam inaczej" w TOK FM prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

- Tutaj mamy w zupełny absurd, bo jest tak, że wybory będą w sierpniu - pierwsza tura, druga tura - bo do niej pewnie dojdzie - będzie we wrześniu. Wiem, że nie zagłosuję, ponieważ jestem na konferencji we Włoszech, mój samolot ląduje w niedzielę wyborczą o 22.30. Mam wykupione bilety. Przykra sprawa, ale co zrobić - skwitował gość Anny Piekutowskiej.

- Każde takie referendum, każdy oddech konkurencji na plecach, każdy kubeł zimnej wody wylany na głowy rządzących, jest wielką wartością. Zdarzyło się tak, że prezydent podeptał po odciskach wystarczająco dużej liczby osób, do tego dołożyły się te, które głosowały przeciwko niemu, a tak naprawdę głosowały przeciwko Donaldowi Tuskowi. Razem to dało pasjans, złożyło się tych pasji wystarczająco dużo, żeby odwołać urzędującego prezydenta - oceniał Flis.

Redakcja poleca

Socjolog zwrócił też uwagę, że gdyby wybory prezydenckie w Krakowie rozstrzygnęły się w pierwszej turze, Miszalski by został na stanowisku. Próg frekwencji, by referendum było ważne, byłby bowiem wówczas wyższy. - To nie są najrozsądniejsze metody. Nie ma żadnego dramatu, ale po co uczestniczyć w grze, która jest tak źle skonstruowana - skomentował.

Źródło: TOK FM