Czy Polska wyrzuci rosyjskiego ambasadora? "Wyjątkowo bezczelna postać"
- Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ogłosił decyzję o zamknięciu rosyjskiego konsulatu w Krakowie;
- To konsekwencja udziału rosyjskich służb specjalnych w podpaleniu centrum handlowego Marywilska w Warszawie;
- Były ambasador Polski w Ukrainie Jan Piekło ocenił, że decyzja Sikorskiego wywoła prawdopodobnie reakcję Rosji, która dąży do destabilizacji sytuacji w Polsce.
Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował w poniedziałek, że zdecydował o wycofaniu zgody na działanie konsulatu Federacji Rosyjskiej w Krakowie. Decyzja związana jest z dowodami na udział rosyjskich służb specjalnych w podpaleniu centrum handlowego przy Marywilskiej w Warszawie.
Trzeba spodziewać się reakcji
Jan Piekło, były ambasador Polski w Ukrainie ocenił, że decyzja Radosława Sikorskiego wywoła reakcję Rosji. - Musimy się liczyć z tym, że kolejny konsulat (Polski - przyp. red.) zostanie zamknięty, prawdopodobnie na dalekim wschodzie Rosji - powiedział w 'TOK 360' w Radiu TOK FM.
Jan Piekło wskazał, że jest to część "gry dyplomatycznej". - Ciągle jest jeszcze ambasador (Federacji Rosyjskiej w Polsce - przyp. red.), który jest postacią wyjątkowo bezczelną i były już z nim problemy, więc można jeszcze pozbyć się ambasadora i tyle - podkreślił.
Posłuchaj podcastu!
Prowadzący rozmowę Filip Kekusz przypomniał, że w ramach "gry dyplomatycznej" zamknięto już konsulat Rosji w Poznaniu. - Zastanawiam się, czy ta gra w pewnym momencie nie wymknie się spod kontroli, biorąc pod uwagę, że sytuacja międzynarodowa cały czas eskaluje - zapytał.
Piekło stwierdził, że "zamknięcie konsulatu nie może być przyczyną czy powodem wywołania wojny". Według niego "Rosja jest bardziej zainteresowana destabilizacją sytuacji w Polsce". Dodał, że konsulat to nie tylko dyplomaci, ale również służby specjalne, które "zbierają informacje i wykonują różne działania zgodne z interesem Federacji Rosyjskiej".
Pożar przy Marywilskiej
Piekło krytycznie ocenił też działania polskich służb w sprawie pożaru hali przy Marywilskiej. - Można wyrazić tylko rozczarowanie, że nasze służby są tak bardzo nieskuteczne i nie potrafiły zapobiec temu, co się wydarzyło - dodał.
Pożar przy Marywilskiej. Zarzuty usłyszało dwóch mężczyzn
Hala targowa przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie spłonęła 12 maja ub.r. Było tam około 1,4 tys. sklepów i punktów usługowych. W niedzielę wieczorem premier Donald Tusk przekazał, że "pożar na Marywilskiej był efektem podpalenia na zlecenie rosyjskich służb". - Działania koordynowane były przez osobę przebywającą w Rosji. Część sprawców przebywa już w areszcie, reszta została zidentyfikowana i jest poszukiwana. Dopadniemy wszystkich - zadeklarował premier.